KOMENTARZE
  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

  • super Więcej ...

Z motyką na słońce lub z książką przez świat
PDF Drukuj
Wpisany przez archedream   
poniedziałek, 02 sierpnia 2010 21:15

Książki od zawsze zajmowały ważne miejsce w moim życiu. Od najwcześniejszych lat były moim nieodłącznymi towarzyszami. Na początku te dziecięce lektury podbierane czasem bratu. Zachwycałam się przygodami Tomka z powieści Alfreda Szklarskiego na równi z książkami Lucy Maud Montgomery (choć nigdy nie byłam fanką Ani z Zielonego Wzgórza, za to Emilka i Pat to było to). A wcześniej pochłaniałam całe stosy bajek. Przez moją wyobraźnie przewinęło się ich setki. Długie i krótkie, nasze lokalne i te z najdalszych krańców świata stanowiły pokarm dla mojej rodzącej się wrażliwości. Nie wyobrażam sobie tego czasu bez czytania.

            Potem przyszły coraz bardziej „poważne” lektury – te ze szkolnego kanonu, ale i polecane przez znajomym. Pewne książki krążyły z rąk do rąk, zczytane już nieco i nadgryzione zębem czasu, ponadczasowe. Klasyka zbuntowanej młodzieży, hipisowskie biblie czy książki duchowych mistrzów. Fascynacje i negacje, chwilowe inspiracje lub długotrwałe sympatie. Książki podsuwane przez przyjaciół, kolejne miłości czy inne równie ważne osoby w moim życiu.

            Lektury układały się różnie – czasem od nitki do kłębka, od jednego tytułu do kolejnego danego autora. Innym razem, jakby przeskakując sąsiednie półki, za pewnym autorem pojawiają się następni. Ale również bywa tak, że inspiracje dotyczą nie tylko kolejnych lektur. W ślad za słowem pisanym pojawiają się konkretne smaki – potrawy i napoje (np.yerba mate). A w wyobraźni lęgnie się pragnienie podróżowania do miejsc, o których się czytało, szlaków, którymi przechodzili główni bohaterowie, miast, w których rodzili się realnie lub w głowach swoich twórców. Podróże dalekie i te dość bliskie, nowe hobby, postanowienia, potrzeby zmian.

            Czytanie książek jest również próbą znalezienia się w innym, bezpiecznym świecie, gdzie wszystko ma swój początek i koniec. Ma swój sens. Znaczenie. Ramy. Wiele rzeczy możliwych jest tylko w książkach: genialne pomysły, niesamowite rozwiązania, pomoc, która przychodzi niewiadomo skąd i niewiadomo jak. Niektóre dzieci potrzebują również fikcyjnych historii, by ich działanie nabrało jakiegoś ładu, by mogły uwierzyć, że w życiu są też szczęśliwe zakończenia, choćby na kartach książek. Daje to znikome poczucie bezpieczeństwa w tym czasem groźnym i nieżyczliwym świecie.

            Dla niektórych osób kontakt z książką jest przeżyciem niesamowicie osobistym lub wręcz – intymnym. A opowieści, które się przyswaja, filtrowane są przez własne doświadczenia i wrażliwość. Przypomina to więc czytanie siebie i zaglądanie do najskrytszych zakamarków swojej podświadomości, gdzie się czai… No właśnie, co? Co nas najbardziej porusza, oburza, wzrusza… Jaką linię umiemy wytyczyć między tym, co na zewnątrz, a tym, co w środku.

            Lektury pozwalają też wzbudzić nadzieję, w tych, którym już jej braknie. Autentyczne historie (analogiczne w jakiś sposób do naszych losów) pozwalają podnieść na duchu. Po pierwsze, bo pokazują, że w swoich trudnościach, problemach, troskach nie jesteśmy osamotnieni. Że ktoś też tak ma… lub miał. Bo po drugie właśnie, możemy zobaczyć, jak sobie poradzili z tym inni. Że można. I że warto, choć jest trudno.

            Książki są niesamowitą skarbnicą wiedzy o otaczającym świecie. Pokazują również ten, który już nigdy nie wróci, bo minął bezpowrotnie. Czasami można sobie zadać pytanie, jak ludzie radzili sobie bez Internetu, bez komórek. Podobno całkiem nieźle. Niektórzy współcześni myśliciele uważają, że tak rozwinięta możliwość kontaktowania się (m.in. przez portale społecznościowe) nie świadczy o tym, że komunikacja staje się coraz łatwiejsza, ale wprost przeciwnie – współcześni ludzie mają z nią ogromny problem. Stąd też ta bliskość… na odległość. I stąd też komunikaty, na które składa się kilka sylab, suto okraszonych błędami. A że język jest istotą bardzo giętką i podatną na wszelkiego rodzaju „bodźcowanie” za kilkadziesiąt lat (?!) już nikogo nie zdziwią wszelkiego rodzaju łamańce językowe. Ale to kiedyś… A teraz…

            Teraz pozostaje nam to, co mamy – książki zczytywane między kolejnymi stacjami miejskiej kolejki. Czas zagarnięty Morfeuszowi. Lub strony zalane poranną kawą. Książki z górnej półki i ckliwe romansidła. Krwawe horrory lub ambitne kryminały. Bajki czytane z dziećmi i dla dzieci oraz opowieści w sam raz do towarzyszenia nam podczas długiej, terapeutycznej kąpieli w wannie.

            Książki to dla niektórych najlepsi czy jedyni przyjaciele. Dla innych to zbędny i kosztowny luksus. Na pewno mogą być wyjątkowym i niesamowitym towarzyszem. Pokazać nowe, fascynujące lądy. Czasem ukoją nerwy, innym razem wzbudzą niepokój. Warto czasem sięgnąć po te zapisane strony, bo kto wie, co czai się w nich… dla nas. Jaką odpowiedź możemy uzyskać na jeszcze nie zadan

DOŁĄCZ DO NAS
 

Inne historię Autora:

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie