JoomlaStats Activation
- Ąśram - wakacje z medytacją.
- Jesienna Poezja - sardyński likier z jagód
- Parowozy dymiące historią.
- Exploseum. Wybuchowa historia Bydgoszczy.
- Będomin Batalia Napoleońska 2011
- Jeep safari
- Mój pierwszy raz w Turcji
- Jachcice. Historia pewnej dzielnicy.
- O człowieku, który umiał obserwować.Tiziano Terzani.
- Osama bin Laden prywatnie. (cz.2)
- Osama Bin Laden prywatnie. (cz.1)
- Kanaryjskie szaleństwo
- Ściąga. Hiszpania ? Portugalia w 12 dni (cz.2)
- Ściąga. Hiszpania - Portugalia w 12 dni (cz.1)
- Święta głowa i nieczysta stopa. Niezwyczajne zwyczaje.
- jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...
- Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...
- Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...
- fajna ta remiza Więcej ...
- Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...
- Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...
- W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...
| Wpisany przez Aneta |
| wtorek, 09 listopada 2010 18:00 |
|
Wypadło mi z rąk opakowanie serka wiejskiego.Zrobiła się dziura."Znowu będę musiała za coś płacić",pomyślałam.Widząc to,podeszła do mnie koleżanka,z którą obecnie bylam na zmianie. -Patrz-powiedziała.Wzięła serek do ręki.Na dziurkę nakleiła białą metkę z ceną i odłożyła z powrotem na półkę. Niewiedza konsumenta jest olbrzymia.Dziurka w serku to drobnostka.Tak naprawdę,niebezpieczeństwo czyha na każdym kroku,w każdym sklepie,w którym kupujemy smakołyki oraz niezbędne produkty.Doświadczenie w tej branży okazało się dla mnie niezbędne przy zakupie jedzenia..Przy okazji oświeciłam najbliższych.Pamiętam,jak nieraz zbierałam z ziemi plasterki mojego ulubionego sera gouda.Nie,nie wyrzucałam ich do śmieci.Musiałam je ładnie zawinąć w folię i schować do lodówki obok innych serów,z których niejeden miał swoją przygodę z podłogą.Co jeszcze zbierałam z ziemi?Prawie wszystko.Czułam się zażenowana obserwując jak starowinka skubie kupioną chwilę wcześniej bułeczkę.Dobrze,że nie zdaje sobie sprawy,ile razy turlała się po kremowych kafelkach. Różne słyszałam opowieści od kuchni.Najczęściej o zmianie dat ważności na paczkowanej żywności w supermarketach.Mnie to już nie dziwi.Przypominam sobie paczkę Śląskiej z wtorkowej dostawy.A raczej jej zapach...Termin ważności dobiegał końca,ale towar musiał powędrować do lodówki.O pięć złotych taniej za kilogram.Taka promocja.Sprzedała się bardzo szybko. Najlepsze jednak zostawiam na koniec.Lśniące kiełbaski wyglądają bardzo świeżo i apetycznie,zwłaszcza kiedy są rano starannie smarowane olejem.Wędlinki i paróweczki również wyśmienicie spoglądają zza szyby,wyciągnięte po całononocnej kąpieli w zlewie.Ani śladu zmarszczek ani wychodzącej z wędlin soli.Tak zwana odnowa biologiczna,salon spa.W zlewie,w którym mięsko się moczy,wyciskane były brudne ścierki i mopy.Czasami koleżanka po pracy myła w nim stopy,szykując się na wieczorną randkę. Może lepiej bym się czuła żyjąc w niewiedzy? DOŁĄCZ DO NAS |
Zgłoś nadużycie


Komentarze
trzeba wyciagnac te 'brudy' na swiatlo dzienne. Powinno sie cos z tym zrobic...