KOMENTARZE
  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

  • super Więcej ...

niemickie taborety
PDF Drukuj
Wpisany przez darek.p   
niedziela, 21 marca 2010 12:47

A propos pracy i komuny. W tamtych czasach udało mi się wyjechać na saksy. Mało kto pamięta co to było – praca na czarno opłacana w deutsche mark. Miesiąc  pracy to rok harówki w PRL. Dzisiaj do nas przyjeżdżają tak Ukraińcy i Rosjanie. Moim zadaniem było zrobienie remontu w pomieszczeniach gospodarczych w domu bogatych Niemców. Właściciela prawie nie było w domu, cały czas pracował. Jego żona nie zajmowała się niczym innym tylko urządzaniem domu. Na samym początku oprowadziła mnie wszędzie – po ogrodzie, salonie z barkiem i przeszklonymi drzwiami tarasowymi na ogród, po piwnicy większej niż moje mieszkanie w Polsce. Pokazała trzy pralki, suszarnie i dwa samochody. Jej był dwuletni golf, a męża lśniący jaguar. Przestrzegła mnie, żebym go nawet nie dotkną , bo jest największy skarb gospodarza. Wreszcie mogłem się zabrać za robotę, a ona pojechała na zakupy. Kiedy wróciła po południu zawołała mnie do salonu. Z rozkiszonymi oczami pokazała mi cztery taborety. Powiedziała: zobacz, w sklepie widziałam świetne krzesła do barku, ale kosztowały 20 marek za sztukę. Podobały mi się, ale były za drogie. Obok zobaczyłam te taborety. Kosztowały po 10 marek. Pomyślałam, że odpiłujesz nogi i do starych krzeseł przykręcisz siedziska. Będę miała za 10 marek idealne krzesła.

Trochę się zdziwiłem, że mając takie pieniądze oszczędza 40 marek na krzesłach, no ale dobra, jak chce to niech ma. Zacząłem odpiłowywać nogi. Kiedy przykręcałem ostatnie siedzisko, ona usiadła szczęśliwa przy barku i przyglądała się to mi, to odpiłowanym nogom. Coś ją wyraźnie gryzło. Wreszcie nie wytrzymała. „Wiesz co” – powiedziałaś- „tak sobie pomyślałam, że ja te nogi wyrzucę do śmieci, a one przecież są całkiem dobre. Mógłbyś je wziąć do Polski. Przykręcisz jakieś siedziska i będziesz miał bardzo dobre taborety”.

Grzecznie podziękowałem i oczywiście odmówiłem. Po raz pierwszy uświadomiłem sobie jak tzw. bogata Europa nas postrzega. Ona i jej mąż mieli przecież wyższe wykształcenia, byli ludźmi obytymi i kulturalnymi, a sąsiedni kraj postrzegali jak Afrykę środkową. Ciekawe na ile to się zmieniło? Czy my dzisiaj nie popadamy również w podobną arogancję?

 

DOŁĄCZ DO NAS
 

Komentarze 

 
# darek 2010-03-24 09:18
my chyba jednak zawsze byliśmy bardziej świadomi świata jaki nas otacza, bo ten świat był często dla nas niedostępny. to powodowało, ze interesowaliśmy się tym, co dzieje się dookoła. reszta możnego świata była skupiona na sobie i faktycznie, guzik wiedziała nawet o najbliższych sąsiadach.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie