KOMENTARZE
  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

  • super Więcej ...

Interesy po Murzyńsku
PDF Drukuj
Wpisany przez piksel   
sobota, 13 lutego 2010 16:18

 Z murzynami – prawdziwymi Afrykanami – robi się interesy specyficznie. To nie to co z Arabami, gdzie wszystko opiera się na krzyku i targowaniu. Zupełnie nie to co ze Skandynawami – cena i płacisz albo wychodzisz. Cała konwersacja sprowadzona do dzień dobry i do widzenia, bez najmniejszego grymasu twarzy.

alt

Z murzynami robi się interesy po murzyńsku. Bardzo bliski mi człowiek kocha Afrykę. Podróżuje po niej, ale nie jako turysta w autokarze – jako traper, wynajętym samochodem, czasem na piechotę. Mieszka gdzie popadnie, czasem w obskurnym hotelu na przedmieściach Addis Abeby, czasem w szałasie gdzieś po drodze. Kocha Afrykę i ucieka tam kiedy tylko może. Po prostu urodził się o sto lat za późno.  

alt

To on mi opowiedział jak kupuje się w Afryce. Z jednej ze swoich podróży przywiózł dwie piękne, ponad metrowe rzeźby Masajów. Kupił je w małym sklepiku w środkowej Afryce. Upał był wtedy afrykański. Czekał na autobus, a że nie było nigdzie cienia schował się pod krótkim daszkiem przy wejściu do małego, samotnego sklepiku. Skoro tam już się znalazł, to z nudy wszedł do środka. W dusznym wnętrzu siedział w milczeniu stary murzyn – sprzedawca. Nic nie powiedział, nawet go nie przywitał, udawał nawet, że go nie widzi. Do czasu, aż zatrzymał się przy dwóch pięknych, smukłych rzeźbach Masajów. Murzyn błyskawicznie się przy nim znalazł. „Ile kosztują?” zapytał murzyna zdradzając swoje zainteresowanie. To był błąd. Murzyn powoli uniósł palec do góry i powiedział z namaszczeniem „chwileczkę”. Cofnął się do lady, wyjął kartkę i flamastrem coś na niej napisał.  Powoli wrócił do klienta i unosząc w górę kartkę, cały czas zachowując majestat i powagę powiedział „to jest cena specjalnie dla ciebie, bo ty mi się podobasz”.

alt

Na kartce było napisane „1200”. Cena była skandalicznie wysoka. Nawet sklepach pamiątkarskich dla frajerów, w centrum dużego miasta nie byłaby aż taka. Klient się wściekł. Machnął ręką i wydarł się, że to kpiny. Zaczął wychodzić. To było wreszcie prawidłowe posunięcie. Ale Murzyn grał już dalej. „dobrze, dobrze” – pokrzykiwał „ żartowałem, teraz będzie prawdziwa cena tylko dla ciebie”. Pobiegł do lady i na odwrocie kartki znowu coś napisał. Podszedł do klienta i z tym samym spokojem podsunął mu pod oczy nową cenę: „600”. Tego było już za wiele. Ta cena była już przyzwoita, ale cały czas za wysoka. Biały machnął ręką i wyszedł ze sklepu.  

alt

Trochę zły, a trochę zmęczony upałem usiadł na parapecie witryny sklepowej schowany w cieniu wąskiego daszku. Po chwili murzyn wyszedł na zewnątrz. Najpierw udawał, że się rozgląda, a po chwili podszedł do niego i powiedział „no dobra, mam propozycję – „200”, ale dołożysz mi swoje skarpetki. Są białe z czarnymi paskami. Ja jestem czarny to będą mi pasować”. To była uczciwa propozycja. Klient zapłacił „200” i parę przepoconych skarpetek, które zdjął z nóg. Murzyn założył je na jego oczach i zadowolony, że czarne paski pasują do jego czarnych nóg schował się w dusznym cieniu sklepiku. Tak się robi interesy w Afryce.

alt


Google Map
ContentMap by Turismo.eu

DOŁĄCZ DO NAS
 

Inne historię Autora:

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie