KOMENTARZE
  • jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...

  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

"Zielone Wino"- niezwykłośc Portugalii
PDF Drukuj
Wpisany przez Kristin   
wtorek, 01 marca 2011 09:03

Vinho Verde

 

„Zielone wino” z Minho — winnego regionu starszego od naszej ery

 

 

Samych siebie określają jako Brandos costumes, a znaczy mniej więcej tyle, co „łagodnych obyczajów”; Ocean Spokojny, z którym graniczy ich kraina jest dla nich morzem, a Święto Matki Boskiej Bolesnej traktują jako okazję do dobrej zabawy.

Nie można im też odmówić niebywałego talentu w produkcji jedynego na świecie wina, które przekornie nazwano „zielone”.

I jak tu ich nie polubić?

 

Północ Portugalii to niby typowa „zapadła dziura”, omijana szerokim łukiem przez plażowiczów rządnych słońca Albufeiry, surferów podążających za wiatrem aż do Lagos i kibiców SL Benfica, trzymających się jak najdalej od fanów FC Porto.

I nie rozumiem, dlaczego nawet komunikacja miejska, z wyjątkową przebiegłością unika regularnego wjazdu w głąb Parku Peneda-Gerês.

 

Nie wiem, bo to właśnie tutaj, leży najstarszy (według wielu również najpiękniejszy) winny region świata. Słynie z produkcji, niekoniecznie zielonego, jak sugeruje nazwa, vinho verde (wym. vinju verd) — prowincja MINHO.

 

Nie dziw, że nie ściągają tu przypadkowi niedzielni turyści, lecz prawdziwi koneserzy smaku, enolodzy, somelierzy i wszyscy ci, których podniebienia nie zadowalają się marketowym sikaczem.

I oczywiście niepoprawni podróżnicy, łowcy resztek cywilizacji, która jakimś cudem ukryła się przed zdobyczami rewolucji przemysłowej.

 

Krajobrazy i styl życia w Minho — prawem chronione!

 

MINHO — to prowincja Portugalii rozciągająca się od dorzecza rzeki Duoro (okolice Porto) od aż do granicy z Hiszpanią. Od północy sąsiaduje z hiszpańską Galicją, a od zachodu z Oceanem Atlantyckim (zwykłym morzem, jak powiedzieliby Luzytanie). Od wschodu i reszty Portugalii skutecznie izolują ją łańcuchy górskie.

Geograficze odcięcie od  Europy i nawet od reszty własnego kraju sprawiło, że życie toczy się tutaj nieco innym rytmem. Spokojne, nieco przestarzałe, wyznaczane kalendarzem świąt religijnych, porami sadzenia, siewu, żniw i zbiorów. Na malowniczych zboczach Sierra da Peneda, w zabytkowych, kamiennych wioskach, dzień niewiele różni się od tego, jaki rozpoczynali przodkowie z XIX wieku. Stare kobiety, oczekujące powrotu mężów, noszą się tradycyjne na czarno i mieszkają pod jednym dachem ze zwierzętami, (bo tak cieplej). Swój dobytek, czyli kukurydzę i zboże przechowują w kamiennych spichlerzach z krzyżami na szczycie.

Wiele spośród tych wiosek leży na terenie Parku Narodowego Peneda-Gerês. Wkraczając na ten teren, nie da się oprzeć wrażeniu, że zwyczaje mieszkańców podlegają równie ścisłej ochronie, co krajobraz.

Obfitsze, niż w pozostałych regionach kraju opady deszczu uczyniły ziemię żyzną, a co za tym idzie świetnie sprawdzającą się w rolnictwie oraz uprawie winorośli. Region Minho, otrzymał zastrzeżony znak jakości jako wyłączny dostawca vinho verde.

Plantacje, na których dojrzewa vinho verde to bagatela, 70 tys. Hektarów, czyli ok. 15% obszaru produkcyjnego w całym kraju. Nie powiem, aby było to dużo — jest to bardzo dużo!

To największy wyznaczony w Portugalii region produkcji wina i widać to na każdym metrze.

Zarejestrowanych jest 30 000 winiarzy wytwarzających łącznie ponad tysiąc gatunków wina, mieszczącego się pod wspólną nazwą vinho verde.

Mimo ze region winiarski Minho pamięta czasy przed Chrystusem, nadal pozostaje nie do końca odkryty i nieznany szerokim masom, nawet w Europie.

 

Wino starsze niż nasza era

 

Ponadprzeciętne walory winne regionu znane były już starożytnym. „Zielonym ” upijali się Seneka i Pliniusz, którzy potem wychwalali je słowami: Bonum vinum laetificat cor hominis (dobre wino, rozwesela serce ludzkie).

Miejscowi nie zaprzeczają. Skrupulatnie datują historię wina z Minho, na co najmniej dwadzieścia dwa wieki.

Wobec takich dowodów, usprawiedliwione jest nazywanie górzystej, wilgotna i słonecznej północy Portugalii najstarszym regionem winiarskim świata.

W XII w. sława zielonego wina dosięgła stołów Niemiec oraz Anglii, której tak zasmakował buzujący napój, że do dziś pozostała czołowym importerem.

 

Krzewy pod napięciem elektrycznym

 

Najgorszy czas dla vinho verde przyszedł w XI w, kiedy rozpowszechniła się uprawa kukurydzy. Rywalka odebrała pola, na których wcześniej królowało wino. Winnice zostały „delikatnie” eksmitowane. Przeniosły się na płoty, druty telefoniczne oraz pnie drzew.

Kryzys miał jednak też dobre strony. Stał się dźwignią pomysłowości i wynalazku.

Nowy sposób uprawy sprawdził się lepiej, niż przypuszczano. Okazało się, że dobrze chroni to krzewy przed nadmierną wilgocią, dostarcza więcej słońca i poddaje sadzonki działaniu dobroczynnego dla nich wiatru. W wielu miejscach, zabytkowy espigueiros (kamienny spichlerz na kukurydzę) porośnięty winoroślą to i dziś częsty widok. Przetrwał też zwyczaj rozpinania winorośli na płotach i słupach telegraficznych (zwłaszcza tych nieużywanych).

 

 

„Zielone” a jednocześnie białe, różowe, a nawet i czerwone

 

Wbrew temu, co sugeruje urocza nazwa, vinho verde nie jest wcale zielone. „Zielony” rozumie się jako „świeży, młody, niedojrzały” i odnosi się do jego wieku, a nie (broń Boże!), wyglądu. W procesie produkcji używa się gron, niecałkiem dojrzałych, a zatem zielonych.

 

Najlepiej, gdy jest leciutko tylko musujące, a zawartość alkoholu waha się na poziomie 9-11%. Na pierwszy rzut radzę spróbować białe — ten kolor mają tradycyjne wina produkowane w Minho; potem obowiązkowy łyk różowego oraz czerwonych odmian, trudno dostępnych poza granicami Luzytanii.

Vinho verde wyróżnia się lekkością i nieznaczną kwaskowatością. Ze względu na wytworzony w procesie fermentacji dwutlenek węgla, daje wrażenie bąbelkowania, choć są oczywiście też odmiany typowo musujące. Tradycyjne vinho verde jest wytrawne, ale jego handlowe marki na potrzeby eksportowe bywają niekiedy dosładzane. Minho jest to największy DOC w Portugalii. DOC Vinho Verde dzieli się na 6 subregionów wyznaczonych przez różnice klimatyczne i odmiany białej winorośli. Najlepsze i najdroższe pochodzą z północnej części regionu, są jednocześnie najmniej dla tego regionu typowe, wytwarza się je ze szlachetnej odmiany Alvarinho.

 

  • Klasyfikacyjnie najlepsze wina portugalskie mają status DOC (Denominaćao de Origem Controlada). Na butelkach szukajcie właśnie takiego oznaczenia.

 

 

 Denominação de Origem Controlada (w skrócie DOC) to nazwa systemu ochrony zastrzeżonych regionów pochodzenia, uprawy i produkcji określonych gatunków win, serów, masła oraz wytworów regionalnych w Portugalii. W produkcji wina reguluje takie zagadnienia, jak rodzaje szczepów czy minimalna zawartość alkoholu. Symbol zaświadcza o wysokiej jakości trunku. Jego odpowiedniki w innych państwach to: Appellation d'origine contrôlée we Francji (AOC), Denominazione di origine controllata (DOC) we Włoszech oraz Denominación de Origen (DO) w Hiszpanii.

 

 

—Upili się młodym winem... Ale co do niego jedli?

 

Młode wino idealnie współgra z tym, co Luzytania ma do zaoferowania, ale i zarazem się do tego nie ogranicza.

Białe i różowe pasuje świetnie no wszelkich letnich dań, owoców morza, ryb oraz michy pełnej sałaty.

Czerwone vinho verde jest cierpkie, świeże, agresywne, dobre do wschodniej, tajskiej kuchni lub innych kuchni Pacyfiku. Podaje się je do duszonej wołowiny oraz grillowanych sardynek.

Portugalii północnej nie wolno opuścić, nie spróbowawszy młodego wina w towarzystwie słynnych regionalnych przekąsek — queso de serra (świeżego sera górski) czy presunto (suszonej szynki).

Przed obiadem zielone wino może robić za aperitif, zaostrzający apetyt na chispe – nóżki wieprzowe z białą kapustą lub carne asado – powoli pieczoną w glinianym naczyniu wieprzowinę lub jagnięcinę z ziemniakami. O ile pierwsze danie nie każdemu musi przypaść do gustu, drugie to prawdziwa uczta smaku.

 

Ze względu na to, że lekko buzująca buteleczka świetnie gasi pragnienie, dobrze mieć ją w zanadrzu, gdy nadchodzą gorące, letnie wieczory. Po całodniowej wycieczce w góry Serre de Peneda również będzie niezastąpionym elementem przy regeneracji sił.

 

W naszym klimacie lekkie wino niewątpliwie sprawdza się przy letnich posiedzeniach przy grillu, pizzy czy chińszczyźnie.

 

Pamiętaj:

Obowiązuje niepisana zasada, że im cięższa potrawa, ty, kwaśniejsze dobieramy do niej wino. Dużą kwasowość mają wszystkie czerwone wina wytrawne. Lżejsze trunki, jak np. vinho verde komponujemy raczej z potrawami lekkostrawnymi.

 

Wino jest jak człowiek, jego wiek — jak życie ludzkie.

Podobne do nas ma zwyczaje i lubi, kiedy się je przestrzega.

 

 

Młodzieniec traci wigor w czasie przymusowego pobytu w łóżku, ale starzec po rozprostowaniu kości w trakcie popołudniowej drzemki oznajmi, że ma się dużo lepiej, niż do południa.

Kiedy młode wino położymy na półce, będzie tracić swój najcenniejszy składnik — buzujący dwutlenek węgla, wydzielony podczas fermentacji. Dużo lepiej znosi pozycję pionową i w ten sposób warto je przechowywać. Wina mające na karku już kilka wiosen, upodobania mają zgoła odmiennie — nic nie zastąpi piwnicznej półki o temperaturze ok. 16 oC.

 

Najwyższa pora wybić sobie też z głowy pokutujące przekonanie, że im starsze wino, tym lepsze. Nie mija się to zupełnie z prawdą, ale dotyczy tylko o k r e ś l o n y c h gatunków!

 

Vinho verde, jak wiele innych, po prostu nie lubi leżakowania. Nie próbujcie go przechowywać dłużej niż dwa lata od daty zbiorów (rok na etykiecie) w nadziei, że dojrzeje i będzie jeszcze smaczniejsze. Zachowa się wręcz odwrotnie. Otrzymacie popsute stare wino, w dodatku na własne życzenie. Pochwalić się nie będzie czym. Trzeba się nim raczyć póki jest świeże, zalotne i młode, jak to pikantnie nazwali to Portugalczycy: verdhe com agulha — tj. zielone z igłą. Jest wręcz obowiązek picia go w młodym wieku ( mam tu na myśli wiek wina). W Portugalii praktycznie nie sprzedaje się już trzyletniego vinho verde. Po prostu czegoś takiego się nie pije. Zakrawałoby to o profanację.

 

·        Verde, podobnie jak inne lekkie, młode wina, przechowuje się w temp. 8 –10oC, czyli nieco niższej niż wina ciężkie.

 

 

ROTA  o zielonych winach.

Szlak i degustacja.

 

Aby zwiedzić winiarnie regionu Minho, najlepiej wstąpić na szlak o nazwie Rota dos Vinhos Verdes (Szlak Zielonego Wina). Oznaczony jest sympatycznymi znakami z wizerunkiem liścia winorośli w wiadomym kolorze, niepozostawiającym wątpliwości, że jesteśmy na właściwej drodze. Nie sugeruję szczegółowego podążania za wizerunkiem zielonych tablic, no chyba, że wpadniecie w trans. Wszystko dlatego, że Rota dos Vinhos Verdes to najbardziej obszerny i zróżnicowany szlak, z którym miałam do czynienia. Oparto go na zasadzie, że wino i region, z którego pochodzi są nierozdzielne i uzupełniają się w każdym calu. „Nie strać okazji poznania historii oraz kultury regionu vinho verde”, nakazują pierwsze słowa przewodnika. W myśl tego, winiarnie figurują na trasie jako element szerszej kultury i tradycji, w której nie brakuje zabytków architektury, pozostałości po rzymskich budowlach, prehistorycznych megalitów, a nawet miast celtyckich (a właściwie tego, co z nich się zachowało), np. Citânia de Briteiros w okolicy Guimarães. Ścieżki szlaku niczym dzika winorośl nie oszczędziły nielicznych w regionie miast jak, Braga (duchowa stolica Portugalii), pierwsza stolica kraju — Guimarães czy urocze i stare Ponte de Barca.

Samych winiarni, które można zwiedzać jest ponad 50. Licząc się z tym, że wizyta w każdej piwnicy kończy się degustacją lokalnych wyrobów, na drobiazgowe zdeptanie szlaku potrzeba by co najmniej miesiąc. Ja aż tyle czasu nie mam.

 

Do hrabiego na lampkę, z hrabiną do ogrodu

 

Wizyta w rejonie Minho daje, niedostępną nigdzie indziej okazję do spoufalenia się w miejscową arystokracją. Wielu z nich swoje wiekowe dwory przekształciło na rodzinne winne raje z wielkimi ogrodami. Portugalskie quinty (tj. dwory) słyną ze swej gościnności, za którą pobierane są już nieco mniej gościnne opłaty. Za pobyt w luksusowej willi zapłacimy jednak podobnie jak za nocleg w hotelu, a choćby doba spędzona w bliskim otoczeniu arystokratów brzmi niezwykle kusząco. Drogie, ale równie oryginale są noclegi w tzw. pousadas, czyli zabytkowych obiektach typu pałace, zamki czy klasztory.

W każdym razie, z oferowanego noclegu nie trzeba korzystać. Można zwiedzić piwniczki z winem i ogród, po czym spakować manatki i ruszyć w dalej.

Spróbujcie np. w Casa de Sezim. To ciekawa zabytkowa posiadłość, sięgająca korzeniami XIV wieku. W lecie turystom udostępnia się basem, zimą można zorganizować polowanie. Z tego samego czasu pochodzi Quinta do Casal do Paço, własność rodziny Vaz Guedes,

położona na zboczach nad Limą (Padreiro, Arcos de Valdevez)

Inną opcją jest także Quinta da Franqueira — były klasztor, przekształcony w winiarnie, otwartą dla gości czy Quinta de Avelada, będącą siedzibą firmy o tej samej nazwie.

 

 

·        Mapki z dojazdem; godziny, w których możliwe jest zwiedzanie piwnic oraz kontakt do poszczególnych winnic znajdziecie pod adresem:

http://rota.vinhoverde.pt/ (strona również w wersji angielskiej)

 

 

Przed wyjazdem:

Zapominałabym... Zanim spakujecie walizkę, pamiętajcie — Portugalczycy mają w zwyczaju udawać, że nie rozumieją hiszpańskiego, nawet jeśli go doskonale znają. Po prostu nie przepadają za dźwiękami wydawanymi przez swoich sąsiadów. Mimo, że są łagodnych obyczajów, lepiej ich do siebie nie zrazić przy pierwszym kontakcie. Dużo łatwiej porozumiecie się po francusku — warto próbować, w Portugalii jest on dosyć powszechny. Młodzi ludzie z reguły znają też angielski.

 

 

 

DOŁĄCZ DO NAS
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie