JoomlaStats Activation
- Ąśram - wakacje z medytacją.
- Jesienna Poezja - sardyński likier z jagód
- Parowozy dymiące historią.
- Exploseum. Wybuchowa historia Bydgoszczy.
- Będomin Batalia Napoleońska 2011
- Jeep safari
- Mój pierwszy raz w Turcji
- Jachcice. Historia pewnej dzielnicy.
- O człowieku, który umiał obserwować.Tiziano Terzani.
- Osama bin Laden prywatnie. (cz.2)
- Osama Bin Laden prywatnie. (cz.1)
- Kanaryjskie szaleństwo
- Ściąga. Hiszpania ? Portugalia w 12 dni (cz.2)
- Ściąga. Hiszpania - Portugalia w 12 dni (cz.1)
- Święta głowa i nieczysta stopa. Niezwyczajne zwyczaje.
- jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...
- Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...
- Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...
- fajna ta remiza Więcej ...
- Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...
- Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...
- W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...
| Wpisany przez obrazki |
| sobota, 26 lutego 2011 17:13 |
|
Było deszczowe, chłodne lato. Dwoje frustratów płci różnej postanowiło mimo to zwiać z miasta w krzaki. Wybrali maleńki punkcik na mapie, który z bliska niewiele się powiększył. Zabrali plecaki i namiot i wsiedli do PKS-u.
Po jakimś czasie oczywiście wysiedli. Przeczekali największą ulewę na przystanku i udali się na pole namiotowe w środku lasu, gdzie wybrali kawałek ziemi dla swojego tymczasowego szmacianego domku. Nie napiszę, gdzie to było, bo jestem chorobliwie zazdrosna ;). Podpowiem tylko, że niedaleko od pewnej mało znanej latarni morskiej, wśród wydm i sosnowego lasu pełnego jagód, grzybów, borówek, jasnych ścieżek i grząskich podmokłych terenów. Frustraci spędzili tam kilka dni, żywiąc się tym co mogli kupić w pobliżu, czyli chlebem, wafelkami, czasem rybą, herbatą, mlekiem oraz płatkami śniadaniowymi. Objadali też krzaczki z jagodami. Gdy deszcz odpuszczał łazili po lesie i nad morze. Na białej plaży walczyli z wiatrem i siekącym piachem i zbierali kamyki. Raz uratowali życie niejakiemu wałkarzowi lipczykowi, który leżał już do góry brzuchem na piachu. Weszli też na latarnię i gapili się na las i morze. Połazili po okolicznych łąkach. Jak się nałazili i bolały ich nogi, to leżeli w namiocie lub przed i czytali książki. Słuchali wszechobecnych ptaków i cieszyli się brakiem komarów. Zmęczeni odpoczywaniem spali. Nocami słuchali zwariowanych piosenek innych frustratów, którzy nie chcieli spać. Wstawali o świcie, bo namiot to tylko zasłonka i słychać nawet jak sąsiad gotuje wodę. :))) Pewnego dnia, który obiecywał brak deszczu, postanowili dojść lasem do Łeby, co zajęło im kilka godzin. Po drodze pogapili się na jezioro Sarbsko. W Łebie pożarli smażoną flądrę i zaliczyli przy okazji kolejny deszcz. Na plaży zaobserwowali sporą ilość udających kopulację plażowiczów – ach , lato ;). Nadszedł czas powrotu, tym razem plażą, znowu kilkanaście kilometrów. Szło im się świetnie po twardym piasku, wiatr im pomagał a twarze im się śmiały z dzikiej uciechy. Po paru godzinach doszli do bardzo starego wraku statku, zatopionego przy brzegu. Ewa skusiła tam Adama i wykąpali się w morzu (jedyny raz tego zimnego lata). Słońce zachodziło i atmosfera była niesamowita. Potem musieli przyspieszyć wędrówkę, bo robiło się zimno. Ewie zachciało się śpiewać piosenkę "Kiedy niebo do morza przytula się z płaczem...". Jakoś pasowała do tego morza, gnającego wiatru, tułaczy i sosen...Wrócili do namiotu późnym wieczorem okropnie zmęczeni. Załapali się jeszcze na klucz do prysznica z ciepłą wodą (odpłatność 5zł). W namiocie znalazło się wino, które, podgrzane, szybko uśpiło wymęczonych i zziębniętych ludzików. W dniu, gdy musieli wrócić do miasta, słońce porzuciło chmury i łaskawie zaświeciło (złośliwa paskuda).
DOŁĄCZ DO NAS |
Zgłoś nadużycie

