JoomlaStats Activation
- Ąśram - wakacje z medytacją.
- Jesienna Poezja - sardyński likier z jagód
- Parowozy dymiące historią.
- Exploseum. Wybuchowa historia Bydgoszczy.
- Będomin Batalia Napoleońska 2011
- Jeep safari
- Mój pierwszy raz w Turcji
- Jachcice. Historia pewnej dzielnicy.
- O człowieku, który umiał obserwować.Tiziano Terzani.
- Osama bin Laden prywatnie. (cz.2)
- Osama Bin Laden prywatnie. (cz.1)
- Kanaryjskie szaleństwo
- Ściąga. Hiszpania ? Portugalia w 12 dni (cz.2)
- Ściąga. Hiszpania - Portugalia w 12 dni (cz.1)
- Święta głowa i nieczysta stopa. Niezwyczajne zwyczaje.
- jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...
- Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...
- Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...
- fajna ta remiza Więcej ...
- Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...
- Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...
- W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...
| Wpisany przez Kristin |
| wtorek, 22 lutego 2011 07:56 |
|
Skąd wzięło się wino?
Podróż do źródeł cennego trunku
Znane od wieków, afrodyzjak i panaceum na wszelkie dolegliwości. Zbliża do bogów i rozświeca umysł. Najlepiej pić je z burakiem i gotowanym ogórkiem.
To tylko część tajemnic wina.
Jako oddana wielbicielka kultury winiarskiej oraz na zadośćuczynienie dla gospodarza, mieszkańca Il de Re, któremu kiedyś ogołociłam potajemnie jeden krzaczek, jestem winna mały cykl artykułów o niezwykłościach szlaków, na których pojawia się zacny, cierpki trunek.
Swoją drogą, winogrona prosto z krzaka winiarza nie były nawet w połowie tak smaczne, na jakie wyglądały.
Być może nie będę oryginalna, twierdząc, że nie wiadomo dokładnie, skąd wino pochodzi i kiedy ludzie zaczęli je pić. Kolebką wina najprawdopodobniej jest Kaukaz i Azja Mniejsza. Od jak dawna jest obecne w tamtejszych kulturach, możemy jedynie domniemywać na podstawie wieku malowideł, na których widnieją stągwie – niewątpliwie z winem. Najodważniejsi sugerują, że to ok. 6000 r. p.n.e., bardziej ostrożni, że 2200 r. p.n.e. Z tamtych czasów pochodzi też pierwszy, niezbity dowód na zastosowanie wina w lecznictwie.
Faktycznie można się z tym zgodzić, w Azji Mniejszej (zwanej też Anatolią) ludzie osiedlali się już za czasów paleolitu, a tamtejsze żyzne równiny nadmorskie całkiem nieźle mogły się nadać do uprawy winorośli.
Jeśli chcemy mówić o konkretnych narodowościach, będą to ludy Husytów, Hetytów, Greków, Celtów, Persów, Ormian, Rzymian oraz Kurdów. Ślady winne znajdziemy również u Syryjczyków i Egipcjan.
Anatolia przez wieki była pomostem łączącym Azję z Europą, a handel w obrębie basenu Morza Śródziemnego przeżywał rozkwit w tamtym czasie. Nie trudno było zatem o eksport winiarskich tradycji oraz cennych butelek do Europy.
Poszukiwania początków wina najlepiej zacząć w Egipcie.
Dużo śladów wskazuje na to, że nie tylko budownictwo i architektura stała tam na wysokim poziomie.
Tradycje winne to dotychczas nieodkryte tajemnice starożytnego Egiptu. Uprawa winorośli trafiła do Egiptu z Azji Mniejszej, jej boską opiekunką stała się Hathor ? rogata bogini księżyca i zaświatów. Natomiast sam wynalazek wina przypisywano Ozyrysowi. Od początku stanowiło luksus zarezerwowany tylko dla wyższych grup społecznych: kapłanów, arystokracji i członków królewskiej rodziny. Choć zdarzały się dni w roku, kiedy nawet pospólstwo mogło cieszyć się tym trunkiem: podczas święta wina, które odbywało się przy nowiu, pito go więcej niż przez cały rok, o czym z przekąsem wspomina Herodot.
Egipcjanie pozostawili nam dość dobrze udokumentowaną historię owego napoju ? w Egipcie odkryto freski ze stągwiami winnymi sprzed czterech tysięcy lat! Dzięki temu wiemy, że produkcja wina była tam mocno rozwinięta. Na amforach podawano nazwę producenta, rok winobrania oraz nazwę winnicy, co znaczy, że Egipcjanie wymyślili też pierwsze etykiety!
Pomysłowości możemy starożytnym tylko pozazdrościć.
W starożytnej Grecji panowało przekonanie, że pijąc wino, zwykły śmiertelnik mógł stać się równy bogom.
Za napój magiczny, pozwalający zbliżyć się do istot wyższych, uważały wino też kultury Sumerów, Babilończyków oraz Egipcjan.
Starożytni Grecy uznawali wino również za panaceum. Wierzono, że pomaga w przypadku omdleń, ukąszeń jadowitych zwierząt, chroni przed zakażeniami i leczy wiele innych chorób.
Dionizos, bóg wina, kobiet i byka wśród starożytnych Greków uchodził za patrona tego trunku oraz wynalazcę winorośli. Podczas dionizyjskich obrzędów ich uczestnicy łączyli się z niedostępną na co dzień sferą sacrum właśnie za pomocą wina. Libacja, czyli wylewanie kilku kropel wina na ziemię, by zainicjować kontakt ze sferą nadprzyrodzoną, była nieodłączną częścią owych misteriów. Na określenie rytualnego pijaństwa grecy ukuli specjalny termin. Enthausiasmos to nic innego jak religijne zjednoczenie z bóstwem, zjednoczenie dokonywane w alkoholowych oparach. Okazji, by raczyć się tym szlachetnym trunkiem było zresztą więcej. W trakcie sympozjonów, czyli całonocnych uczt, spożywano je w imponujących ilościach według pewnych niepisanych reguł. Spełniano trzy kratery (toasty): pierwszy za olimpijskich bogów, drugi za herosów, trzeci za Zeusa. Każdy z kraterów to około 50 litrów nierozcieńczonego wina. Jeśli przyjąć, że mieszano je z wodą w proporcjach 1:1, wychodzi 75 litrów na mniej więcej 10 osób.
Zresztą, nierozcieńczonego wina raczej nie pijano, gdyż uchodziło to za barbarzyństwo. Król Sparty, który właśnie w ten sposób spożywał trunek, miał opinię szaleńca i alkoholika. Może miało to też uzasadnienie praktyczne: Starożytni nie znali drożdży, dlatego po skończonym procesie fermentacji otrzymywali raczej słodką i gęstą marmoladę, aniżeli płyn, stąd konieczność dodawania wody. Nie tylko zresztą woda była istotnym dodatkiem do wina: zioła, żywica, woda morska, rzepa, jałowiec, ogórki i buraki ? te wszystko miało podkreślać wyrafinowany smak trunku. Poza tym, taka mikstura miała dodawać sił witalnych. Znani są lekarze, którzy upijanie się winem zapisywali niemalże na wszystkie dolegliwości.
Sama woda nie była zbyt czysta. Należało ją jakoś uzdatnić, więc mieszano ją z winem.
Zabójstwo za wypicie
W tradycje winne Włochy obfitują już od dawna. Rzymianom zawdzięczamy dzisiejszą kulturę picia wina. To właśnie oni rozpoczęli proces jego umasowienia: nie tylko szczepili krzewy i produkowali trunek w ilościach znacznie większych niż Grecy, ale również wprowadzili je „pod strzechy”. Już nie tylko wyższe warstwy społeczne mogły upajać się tym luksusem, ale także niewolnicy, którzy dostawali swoje dzienne porcje wina. Nieuprzywilejowane były tylko kobiety ? jedyne, co mogły pić to wywar z rodzynek. Katon poszedł nawet dalej ? pijana niewiasta powinna zginąć! W starożytnej Italii powstał nawet zwyczaj całowania kobiety w usta przez wracającego do domu męża. Powód wcale nie był romantyczny – mężczyzna sprawdzał po prostu oddech kobiety. Uważano, iż jest ona zbyt słabą istotą, by sprostać upojeniu. Poza tym picie wina przez kobiety kojarzono z cudzołóstwem, dlatego rzymski obywatel był uprawniony w takich wypadkach do zabójstwa małżonki. W starożytnym Rzymie picie wina z wyrafinowanej uczty zarezerwowanej tylko dla nielicznych stało się plebejską rozrywką dla mas, której patronem był Bachus posiadający nieco mniej wdzięku niż jego grecki odpowiednik.
Kiedy woda staje się winem
Przemiana wody w wino w Kanie Galilejskiej była pierwszym cudem dokonanym przez Jezusa. Różnie interpretowano to zdarzenie: od tego momentu wszyscy mieli stać się równymi wobec Boga, znikają podziały społeczne, płciowe i rasowe. Metafora chleba i wina stała się centralną w całej Eucharystii, wielokrotnie pojawiając się w Nowym Testamencie. Nie oznacza to bynajmniej, że nową symbolikę przyjęto od razu i natychmiastowo ją zaadaptowano. Wręcz przeciwnie, nie było łatwo przepędzić Dionizosa z winnic. Jeszcze w kilka wieków po śmierci Jezusa zdarzało się, iż przyzywano imię greckiego boga podczas tłoczenia wina, z czym nie mógł pogodzić się Sobór. Dionizos zamiast Kyrie Elejson? Tak być nie może! Próbowano więc przemycić pewne chrześcijańskie elementy m.in. nadając winnicom patronów znanych z opowieści biblijnych. Z różnymi skutkami zresztą.
Większość zwyczajów starożytnych , dziś wywołuje śmiech na sali. Nie do pomyślenia jest aby ktoś zabijał kobietę za to, że skusił ją ponętny zapach czerwonego trunku. Obecnie to one, nie rzadko są najlepszymi degustatorkami. Mamy w Polsce nawet jedną mistrzynię świata!
Oddać trzeba jednak starożytnym to, że gdyby nie oni, kultura obcowania z winem nie rozlałaby się tak po całym świecie. Byłoby więcej chorych i mniej szczęśliwych obywateli. Wielu nie doświadczyło by olśnień umysłu i namacalnej obecności bóstwa. Poza tym, gdyby nie ich “eksperymenty” ,nie wiadomo jakiej jakości napój i z jakimi dodatkami byłby dzisiaj w modzie.
Na szczęście mizerna jakość win, przez wieki została ulepszona do tego stopnia, że w niektórych miejscach winoznawstwo stało się gałęzią nauk akademickich. Tyle to na początek. Przemierzając Azję Mniejszą, Egipt, Grecją czy Włochy nie zapomnijcie, że to tam rodził się ten szlachetny napój. Pozdrawiam ;) Kristin DOŁĄCZ DO NAS |
Zgłoś nadużycie

