KOMENTARZE
  • jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...

  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

Była sobie rzeka, część 1
PDF Drukuj
Wpisany przez obrazki   
czwartek, 17 lutego 2011 18:43

 

          Była sobie rzeka, czekała…

 

                Pewnego dnia została odnaleziona na mapie przez spragnionego wolności Samotnika, uwięzionego w mieście. Samotnik namówił mnie, by odnaleźć rzekę w rzeczywistości. Zakupił dmuchany kajak, wiosła i inne bardzo ważne rzeczy potrzebne do poznania rzeki. Zdobywszy w internecie wiedzę na temat spływów, wsiadł w pociąg ,objuczony jak wielbłąd i pojechał do miasta , gdzie byłam uwięziona Ja. Czasem  uciekamy wspólnie stąd do tam.  

Obudziliśmy się więc lipcowym rankiem i zaczęliśmy pakować potrzebne  rzeczy do dwóch nieprzemakalnych worków. Szło nam bardzo opornie, nie mogliśmy się zdecydować co jest niezbędne, a co tylko „może się przydać”. Pakowanie nie skończyło się aż do późnej nocy i padliśmy wyczerpani. O czwartej rano zadzwonił budzik. Jednak, zwątpiwszy, że zdążymy zakończyć upychanie rzeczy w workach przed wyjazdem porannego pociągu, zasnęliśmy znowu smacznie. W południe podjęliśmy na nowo wysiłek pakowania i następnego dnia podreptaliśmy jednak na dworzec z workami i kajakiem.

 Z pociągu był piękny widok na wolność, stare stacje, jeziora i łąki. Po południu wyskoczyliśmy na maleńkiej stacyjce Siedliska, gdzieś na Mazurach.

 Wciągnęliśmy na siebie ciężkie bagaże i poszliśmy drogą przez pola do wsi Kruklin. Stamtąd podążyliśmy nad jezioro o tej samej nazwie, gdzie zaczęła się nasza przygoda z rzeką.

 Nad jeziorem byliśmy zupełnie sami, co wydało nam się cudem – wiadomo: lipiec plus Mazury równa się tłum ludzi. Poszłam po wodę do picia. Nieee , nie z wiadrami. Wróciłam do wsi, gdzie był sklep, w którym, prócz wody można było nabyć również inne rzeczy np. cukierki (cukierki są niezbędne do życia :/) Dzień był powszedni, więc i sklepik otwarty. Po powrocie zastałam mężczyznę…ach! Co teraz będzie?!……w jeziorze ;) Pływał napompowanym już kajakiem.

Ponieważ zbliżał się wieczór rozbiliśmy w trawie namiot (miejsce wyznaczone, rzecz jasna). Samotnik padł wyczerpany dźwiganiem i kilkukilometrowym spacerem. Ja również padłam, lecz na krócej. Kobiety muszą przecież pilnować ogniska i odpoczywających mężczyzn ;) Leżałam sobie szczęśliwa w trawie, pilnowałam skarbów i robiłam zdjęcia.

Dopiero zachodzące słońce uświadomiło mi, że czas obudzić mena i coś zjeść oraz umyć zęby. Pora była najwyższa, bo pojawiły się komary. Na kolację zjedliśmy zupkę chińską z dużą ilością makaronu. Zrobiło się zimno, więc wskoczyliśmy do namiotu i zachrapaliśmy.

Jak dobrze, że istnieją letnie poranki …człowiek ma powód, by wyleźć z namiotu. Potem można schować się w zaroślach i wziąć prysznic w wodzie z butelki. Tak też zrobiliśmy. Po śniadaniu spakowaliśmy się, popływaliśmy w jeziorze i wyruszyliśmy kajakiem w poszukiwaniu rzeki. Nie przepuściliśmy okazji, by zajrzeć na jeziorne wysepki. Wiosłowaliśmy niespiesznie, słońce prażyło, kajak z jednej strony zaczął tracić powietrze…trzeba było dobić do brzegu i dopompować. Przy okazji poszłam szukać rzeczki i nic nie znalazłam :/ Jednak uważne przestudiowanie mapy doprowadziło nas do wypatrywanego mostku. Kajak trzeba było przenieść lądem na drugą stronę.

Za mostem przywitała nas rzeka. Miała na imię Sapina… Była spokojna, z brzegami obrośniętymi trzciną i sitowiem, w tym miejscu głęboka.

Pierwszy odcinek prowadził do maleńkiego jeziora Patelnia. Z jego wody widać było stary nasyp kolejowy i ruinę wiaduktu w Grądach Kruklaneckich.

Niedaleko wiaduktu przybiliśmy do pomostu, na którym siedzieli sobie wędkarze. Kajak trzeba było wyciągnąć z wody, konieczna była druga przenoska.

Na brzegu panoszyło się lato odludne, pachnące trawą , cykające świerszczami, rozsłonecznione…

Wdrapałam się na wiadukt, skąd rozpościerał się zachwycający widok na Patelnię, ślady przedwojennej linii kolejowej, rzekę i zieloność…

   Łódka została spławiona za mostem. Płynęliśmy powoli w zielonym, cichym, chłodnym korytarzu…wokół unosiły się błyszczące, granatowe świtezianki. Siedziałam w łódce z wielkim, niewysłowionym ACH! w środku…i tak już pozostało do końca podróży.

Jednak trzeba było wiosłować i uważać na korzenie drzew, rzeka zmieniała głębokość.

Wpłynęliśmy w wąski odcinek z wysokimi, stromymi  brzegami i nagle zaskoczył nas pień leżący w poprzek nurtu. Wpadłam w lekkie przerażenie, bo wydawał się nie do obejścia. Z wrażenia zapomniałam zrobić zdjęcia :/ Samotnik pokombinował i znalazł sposób. Dało się znaleźć oparcie dla nóg w wodzie, a kajak przepchnąć pod pniem, potem już tylko wykonać akrobacje, by znaleźć się znowu w łódce…i popłynęliśmy, uff.

Zbliżaliśmy się do Kruklanek. Miejscami brodziliśmy w bardzo płytkiej wodzie (niezbędne obuwie). Rzeczka w tej miejscowości była niestety zaśmiecona (druty i inne paskudztwa) przez mieszkańców nadbrzeżnych domostw.

Przed zachodem słońca dopłynęliśmy do jeziora Gołdopiwo, które przywitało nas falami. Wynurzyliśmy się z sitowia i szukaliśmy w pośpiechu miejsca na nocleg. Wybraliśmy trawiastą plażę (brak ludzi!). Wyciągnęliśmy kajak na brzeg, odgarnęliśmy szyszki i rozbiliśmy namiot. Nadleciały wygłodniałe, cięte komary, więc Samotnik - zlitowawszy się nade mną -  zamknął mnie w namiocie i wziął się za przygotowanie posiłku. Wieczór był spokojny - tylko jedno śpiewające ognisko w pobliżu ;), które potem się zmyło - mogliśmy nareszcie odpocząć.

Cdn…


Google Map
ContentMap by Turismo.eu

DOŁĄCZ DO NAS
 

Komentarze 

 
# Krystyna Sokulska 2011-02-22 07:59
Bardzo mi się podoba ;) Uwielbiam takie wyprawy!!! i z niecierpliwości ą czekam na ciąg dalszy
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie