KOMENTARZE
  • jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...

  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

Przemyt stulecia
PDF Drukuj
Wpisany przez mysza39   
sobota, 13 lutego 2010 16:41

Miałem kiedyś kolegę. Rodzice cale życie chlali i klepali biedę. On też zawsze biedował nawet  kiedy się ożenił i miał dziecko, nigdy nie potrafił przytrzymać przy sobie pieniędzy. Jedyne co odziedziczył po rodzicach to zamiłowanie do wódki. Któregoś dnia, a było to w latach dziewięćdziesiątych, odwiedziłem go, żeby zrobić razem parę butelek. Od razu byłem zdziwiony, ze pali Westy. Jak na jego możliwości i tamte czasy to były drogie papierosy. Jeszcze bardziej się zdziwiłem, kiedy okazało się, że w szafce ma kilkadziesiąt paczek zapasu. Nie dawało mi to spokoju, ale każde pytanie zbywał warczeniem. Dopiero przy drugiej flaszce wreszcie się otworzył. Miał w pracy przyjaciela. Takiego samego golasa i drinkera jak on. Postanowili zrobić biznes życia. Wreszcie się odbić. Przyjaciel miał kontakt do Żyda w Hamburgu, który skupował papierosy od Polaków. Wystarczyło kupić kilkanaście kartonów, wsiąść w autobus i po paru godzinach wreszcie high live. Jako inteligentni przemytnicy kupili na każdego taką ilość, żeby w razie wpadki jednego interes opłacił się obu. Zapakowali papierosy w torby, przykryli ubraniami i do autobusu. Zgodnie z żelazną zasadą przemytników -  na granicy się nie znali. Celnicy zrobili rutynową, wybiórczą kontrolę i trafili na torbę jego przyjaciela. Wyprosili go grzecznie z autobusu, a profesjonaliści udawali, że pierwszy raz widzą się na oczy. Mój kolega obojętnym wzrokiem, śmiejąc się w duchu z głupich celników odprowadzał ich wzrokiem, kiedy ze złapanym przemytnikiem szli na przesłuchanie. Interes i tak musiał się udać, bo przecież przewidzieli taki przebieg zdarzeń. Dopiero kiedy autobus ruszył, mój kolega uświadomił sobie, że kartka z adresem do Żyda została w spodniach jego przyjaciela. Ani razu nie zapytał się o adres, a pomysł przepisania go nawet nie przyszedł mu do głowy. Z resztą po co – przecież byli świetnie przygotowani. Cała drogę do Hamburga pocił się jak nigdy. Na Hauptbanhoffie wysiadł nieprzytomny. Do powrotu miał całą dobę. Ani jednego feniga przy sobie no i bez adresu odbiorcy. Usiadł na ławce i czekał. Cała noc z torbą pełną papierosów z polską akcyzą. Przerażony. Policjanci łypali na niego podejrzliwie, zaczepiał go stary pedał, a on tylko modlił się o poranek. Wreszcie autobus przyjechał. Zapakował torbę i wsiadł mażąc o powrocie do Ojczyzny. Na granicy przeżył prawdziwy horror. Co by powiedział celnikom  gdyby odkryli przemyt papierosów z polską akcyzą z Niemiec do Polski? Taki numer to by pokazali nawet w CNN. Szczęśliwie udało się. Miał największy talent przemytnika – szczęście. Dwa razy przemycił te same papierosy – do Niemiec z Polski i do Polski z Niemiec. Geniusz przemytu. Dzięki temu nigdy w życiu nie napaliłem się tyle Westów do wódki.       

DOŁĄCZ DO NAS
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie