KOMENTARZE
  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

  • super Więcej ...

Pudle z niemieckiego cmentarza
PDF Drukuj
Wpisany przez kama36   
środa, 27 stycznia 2010 14:37

Jest to opowieść rodzinna, którą przekazała mi moja babka. Spośród różnych opowieści z gatunku „niesamowitych” ta ma jedną zaletę – był świadek wydarzeń.  Może dlatego ta historia jest  prawdziwa?

Wuj mojej babki był przed wojną leśniczym  na Kaszubach. W okolicach Stęrzycy. Dorocznie, na Hubertusa organizował polowania. Zapraszał na nie tylko przyjaciół myśliwych, ale również rodzinę z Gdyni. Na takim polowaniu, razem z rodzicami, była moja babka i jej kuzyn – chłopak w wieku ok. 15 lat. Kiedy zakończyli łowy, tradycyjnie wrócili do leśniczówki, żeby rozpocząć biesiadowanie. Zabawa rozwijała się bardzo dobrze. Mięsa po polowaniu nie brakowało, zjechali się goście z okolicznych miejscowości. Z tego powodu, około drugiej w nocy zabrakło już wódki. Trzeba było pojechać do karczmy, do Żyda. Nikt z dorosłych nie miał oczywiście ochoty opuszczać dobrej zabawy, więc padło na 15-to letniego chłopaka. Droga do karczmy prowadziła koło starego niemieckiego cmentarza. Chłopak wsiadł na rower i pojechał.  Noc była ciemna, bał się naturalnie i pędził co tchu. Do karczmy dojechał bez problemów. Zrobił zakupy i zabierał się powrotem, kiedy  Żyd go przestrzegł, żeby uważał koło cmentarza.  Może to ostrzeżenie było niepotrzebne, bo wyczuliło ci tak przestraszonego chłopaka. Na wysokości cmentarza, bał się już mocno, gdy nagle po obu stronach roweru pojawiły się dwa, biegnące pudle. Były czarne i nienaturalnie wielkie.

Chłopak ze strachu pedałował  całej siły, ale one cały czas, biegły w równym tempie na wysokości roweru.  Do leśniczówki, nie było daleko, ale przerażanie wydłużało drogę. Kiedy zobaczył juz zabudowania, Jego matka, zaniepokojona, że nie ma go tak długo, otworzyła drzwi i wypuściła światło z wewnątrz. Psy zniknęły, ale matka zdążyła je jeszcze zobaczyć. Chłopak był kompletnie mokry i przerażony.

Czy takie rzeczy się zdarzają naprawdę? Zawsze podchodziłem do nich sceptycznie, ale w tym wypadu był świadek – matka chłopaka, która widziała psy.

DOŁĄCZ DO NAS
 

Inne historię Autora:

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie