KOMENTARZE
  • jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...

  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

Kosmita, autysta, człowiek
PDF Drukuj
Wpisany przez obrazki   
czwartek, 24 lutego 2011 19:54


 

       Czasem na Ziemi, w ludzkich rodzinach,  rodzą się Kosmici. Wyglądają zupełnie tak samo jak my. Wyróżnia ich tylko dziwaczne zachowanie i zwyczaje oraz niemożność zrozumienia ludzi (przyznaję, że ja również mam z tym problem). Sami też rzadko bywają rozumiani.

         Kosmita już jako noworodek może doprowadzać rodzinę do szaleństwa. Potem jest raczej gorzej, bo tyci Kosmita zamienia się nieubłaganie w niemowlę, które z czasem pragnie poznawać nowe tereny w swój własny, często nieakceptowalny sposób. Rosnąc, nie pozwala się nudzić najbliższym. Sprawia wrażenie jakby prawie nic do niego nie docierało. Przy tym daje się kochać i lubić, a nawet bywa zwyczajnym dzieckiem.

         Jednak rodzice (albo tylko jeden) gnani niepokojem wędrują - czasem i kilka lat - od lekarza do lekarza (ci też bywają dziwnie nerwowi :/), wysłuchując wielu bzdur (np. że trzeba zaczekać z diagnozą aż dziecko skończy trzy lata) i nie znajdując wyjaśnienia dla kosmicznych właściwości potomka. Czytają w międzyczasie wszystko co im wpadnie w rękę i w oko, by zrozumieć i doczekują wykiełkowania w nich PODEJRZENIA.

          Pewnego dnia kolejny lekarz tudzież specjalista innej maści wypowiada do nich właściwe słowo. I nagle okazuje się, że mają w domu wcale nie kosmitę, lecz Autystę (ja jednak wiem swoje i obstaję przy pierwszej opcji).

Po pierwszym szoku - który następuje nawet, gdy rodzice spodziewają się takiej diagnozy – nastaje niekończąca się nigdy era ciężkiej pracy i nauki, by sprowadzić Kosmitę na ludzkie drogi . Tu kolejny już raz nasuwają mi się filozoficzne pytania: „Czy warto gnębić przyszłego człowieka?”, „Za jaką karę?”, „Niby dlaczego nie można sobie być kosmitą?” itd. … Najpierw jednak jest praca, a potem filozofia :/

Długie i mozolne godziny nauki  zamieniają się w dni i lata. Niekiedy przynoszą sukcesy, ale częściej rozczarowania i frustracje. Trzeba zmieniać metody, szukać, rozmawiać z ludźmi, nauczyć się języka Kosmity i jego spojrzenia, a także uzbroić się w anielską cierpliwość. Najbezpieczniej nie myśleć o szkole, studiach itd, tylko cieszyć się z najdrobniejszych osiągnięć Kosmity, np:

Wiem, z czego ja się cieszyłam. Niektóre z tych sukcesów nie od razu sobie uświadamiałam.

Mniej więcej chronologicznie:

- Kosmitka przestała jeść trawę (4 lata).

- Ma poczucie humoru, jest więc inteligentna.(5 lat)

- Umie kłamać!

- Ona uśmiecha się na mój widok i do mnie.

- Myśli i kombinuje, prawie widać jak układają jej się pliki w głowie.

- Mogę iść ulicą i nie trzymać Jej za rękę.

- Mówi.

- Bawi się z rodzeństwem.

- Nie oblizuje już płotu, klamek i lady w sklepie.

- Wiem, dlaczego czasem wrzeszczy, co pozwala mi Jej pomóc.

- Chodzi do przedszkola.

- Mogę z nią iść do sklepu, zrobić zakupy  i nie spocić się.

- Rozmawia z koleżankami.

- Nauczyła się, że można na coś zaczekać i to nastanie.

- Przestała się bać obcych łazienek, więc mamy więcej swobody.  

- Pokazuje i mówi, gdzie ją boli.

- Chwali się tym co zrobiła.

- W lesie pyta z niepokojem, gdzie są ludzie?

- Mówi, że nie chce być stara.

- Ja spałam całą noc :/ bo ona również spała, jakimś cudem spała też jej ziemska siostra.

- Mogę opowiadać dziecku bajki.

- Skarży .

- Umie już czytać. (6 lat)

- Bawi się lalkami i misiami jak inne dzieci.

- Mogę iść chodnikiem przed córką, nie patrzeć na nią i mieć pewność, że nie wlezie pod samochód.

- Dziecko kombinuje jak się dostać tam, gdzie nie sięga, wykorzystując innych ludzi.

- Pyta, co to jest nudzenie i o inne tajemnicze słowa.

- Mówi do mnie:  „Możesz się uspokoić?” i „ Nie teraz, skarbie .”

- Zaczęła się widocznie przejmować innymi.

- Używa zdań złożonych.

- Mówi z łóżeczka „miłych snów”.

- Jest sprytna.

- Podpowiada mi co mam zrobić i powiedzieć. (7lat)

- Pyta, gdzie idę i czemu jestem smutna? 

- Pyta dlaczego wyrzuciłam zrobioną przez nią dzień wcześniej wycinankę, skoro jest ładna.

- Mówi do młodszego brata „ nie płacz, naprawię ci układankę”.

- Rozpoznaje cudzy nastrój.

- Poszła do zwyczajnej szkoły (czyli szkoły przetrwania). (8 lat)

- Pomaga przy codziennych czynnościach.

- Mówi o swoich snach.

- Gdy nie umiem odpowiedzieć na jej pytanie, mówi „Pomyśl”.

- Przynosi żelki i oznajmia: „znalezione nie kradzione!”

- Zwraca uwagę, żeby nic się nie stało rocznemu bratu. (9 lat)

- Każe mi iść spać, zamiast oglądać film.

- Pyta co prababcia wzięła ze sobą do nieba.

- Pyta co robię na śniadanko.

- „Dzień jest duży, a słodycze są malutkie.”

- Umie się kłócić.

- Pyta o siebie i innych ludzi.

- Wie i mówi jak chce wyglądać i co chce założyć.

- Sprawdza na paragonie sklepowym, co kupiłam i domaga się kupionych słodyczy, które schowałam.  

- Sama chodzi do pobliskiego sklepiku.

- Mówi, że dorośli są głupi (cóż...wiadomo).

- „Nie krzycz na moją siostrę.”

- Twierdzi, że ma mało czasu.

- Mówi o zdarzeniach sprzed paru lat, gdy wydawało się, że nie zwracała uwagi na to co się dzieje.

- Zaprasza mnie, bym weszła do fajnej wody w morzu.

- Gdy ktoś odmówił jej spaceru z powodu potencjalnego deszczu, odpowiedziała: „O Jezu! , spacer jest fajny”.

- "Niegrzeczne dzieci dostają słodycze, bo od słodyczy psują się zęby .  ";)

- Jest dowcipna.

- Poszła jak jej koleżanki z klasy do I komunii, tak po prostu.

- Przestała się bać zwyczajnych rzeczy. 

- Ma czerwony pasek na świadectwie z podstawówki.  

- Mówi o dziwnie zachowującym się koledze : „On jest bardziej zakręcony niż ja.”

- Uczy się powoli, że nie należy się zbytnio przejmować innymi ludźmi.

Te osiągnięcia (oczywiście nie napisałam o wszystkim) nie wydawały się tak oczywiste na początku, gdy nie było z Kosmitką kontaktu. Zgubiła kosmiczne łuski i jest dziś po prostu dzieckiem. Czasem tylko wyłazi z niej ta pierwsza natura.

 

Moim własnym sukcesem jest to, że przestałam się obwiniać i potrafię powiedzieć , że moja córka ma autyzm.

Wiem już teraz, że Autysta zawsze pozostanie po części kosmitą, nawet jeśli uzyska jako taką samodzielność. Ucząc go dajemy mu prawo wyboru, rozczarowania, cierpienia dane wszystkim ludziom i tę wolność, która, prócz pozytywnych możliwości, niesie zagrożenia. Ludzki świat jest wszak barbarzyński i okrutny. Warto jednak podjąć wysiłek, by poznać nieziemskie dziecko i spróbować je czegoś nauczyć. Można też oczywiście hodować Kosmitę w cieplarni, jak rzadką roślinę, ale wtedy wolny nie jest, może bywa tam tylko bardziej szczęśliwy…

           Temat jest niewyczerpany, ale w internecie są liczne blogi, z których wiele się można dowiedzieć. Są również książki napisane przez samych, dorosłych już, autystów i te są chyba najcenniejsze: „Nikt nigdzie.”, „Byłam dzieckiem autystycznym.”, „Gdybym mógł z wami rozmawiać.” i inne.

          Hmmm, to ja już sobie pójdę ;)

DOŁĄCZ DO NAS
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie