JoomlaStats Activation
- Ąśram - wakacje z medytacją.
- Jesienna Poezja - sardyński likier z jagód
- Parowozy dymiące historią.
- Exploseum. Wybuchowa historia Bydgoszczy.
- Będomin Batalia Napoleońska 2011
- Jeep safari
- Mój pierwszy raz w Turcji
- Jachcice. Historia pewnej dzielnicy.
- O człowieku, który umiał obserwować.Tiziano Terzani.
- Osama bin Laden prywatnie. (cz.2)
- Osama Bin Laden prywatnie. (cz.1)
- Kanaryjskie szaleństwo
- Ściąga. Hiszpania ? Portugalia w 12 dni (cz.2)
- Ściąga. Hiszpania - Portugalia w 12 dni (cz.1)
- Święta głowa i nieczysta stopa. Niezwyczajne zwyczaje.
- jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...
- Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...
- Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...
- fajna ta remiza Więcej ...
- Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...
- Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...
- W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...
| Wpisany przez Angie |
| czwartek, 27 stycznia 2011 00:36 |
|
Bohaterowie: trzy kobiety około ćwierćwiecza (w kieckach i szpilkach) oraz nafaszerowany elektroniką samochód
Prolog
Do celu
Powrót Około 20-stej, zjazd z krajówki w ekspresową, z wiaduktu w dół, serpentyna, we wstecznym lusterku biały tir i nagle ... dźwięk pojawiający się w przypadku awarii, czerwona kontrolka od akumulatora, na wyświetlaczu „ALTERNATOR – WORKSHOP”, kierownica zblokowana, samochód samoistnie zwalnia, wrzucam (zmiana narratora ;P) awaryjne, próbuję zjechać na bok pasa, sis krzyczy: „Co robisz? Uważaj na barierkę”, pie…ony tir za mną trąbi, sis: „Nie możesz się tu zatrzymać”, ja: „Ja nic nie mogę, jest z górki, więc jakoś zjedzie w dół”. Zatrzymałam się tuż przy barierce, prawy skraj pasa, 100 metrów do filarów wiaduktu, tuż za wiaduktem zwężenie drogi, barierki ochronne z każdej strony. Gdybym zatrzymała się te 100 metrów dalej, zablokowałabym cały ruch. Trzy my, jeden combiak i ekspresówka stoi. I trzeba było tak właśnie zrobić. Na łuku było więcej miejsca, w związku z czym nie byłam przeszkodą, a co za tym idzie, można było mnie bez problemu ominąć. Trzy laski w minikieckach i obcasach, auto na awaryjnych, maska podniesiona i ... rozbawione twarze mijających nas kierowców. Ja rozumiem, nie po to wjechali na drogę szybkiego ruchu, by teraz tracić czas, ale do jasnej ciasnej, przez ponad półtorej godziny zatrzymał się tylko jeden samochód, jeden! A mijało nas mnóstwo, i nie czepiam się kobitek, rodzinek czy starszych państwa, ale „facetów” przejeżdżały setki. W niektórych samochodach nawet cały męski komplet (tzn. „męski” to chyba w tym momencie najmniej adekwatne słowo). Polacy to są jednak beznadziejni. Zero zainteresowania. Człowiek w środku lasu, zaraz noc i ... radź sobie sam. Nie podejrzewałam, że jesteśmy tacy znieczuleni. Naprawdę. Ja wiem, że jestem naiwna, że wierzę w ludzi za bardzo, ale że w ludziach nie ma ani odrobiny życzliwości to się nie spodziewałam. No i w sumie i tak by nie pomogli, ale sam fakt zainteresowania, sam fakt... Zmuszona byłam zadzwonić pod nr infolinii wskazanej na polisie. Moja cierpliwość w oczekiwaniu na połączenie, w pół godziny zmieniła mnie z choleryka w stoika. Rozmowa z panią „pomocną” również wymagała nie lada cierpliwości, ale jakoś przez nią przebrnęłam (dobrze, ze kopia polisy leżała w szufladce, bo nie wiem skąd bym informacje, które wg pani były niezbędne, zebrała). Na szczęście nie minęło pół godziny, jak zjawiła się laweta. Pan stwierdził, że „niefortunnie” przyszło nam się zatrzymać. Bardzo sympatyczny „wybawca”. Wmontowałyśmy mu się we trzy (na szczęście daleko nam do słonic :D) i dalsza podróż przebiegała już bez problemu. Koniec końców – ubaw miałyśmy jak nigdy, przygody jak zawsze, a auto, dziś już sprawne, troszkę funduszy pochłonęło. DOŁĄCZ DO NAS |
Zgłoś nadużycie


Komentarze
Tak na marginesie to nie trzeba było się zatrzymywać tylko dojechać w jakieś bardziej dogodne miejsce. Z uszkodzonym alternatorem, na samym akumulatorze, samochód pojedzie jeszcze parę ładnych kilometrów.
Po co mieliby się zatrzymywać? A to taka gra towarzyska w życzliwość jest: trzeba zapytać "czy moge jakoś pomóc?".