JoomlaStats Activation
- Ąśram - wakacje z medytacją.
- Jesienna Poezja - sardyński likier z jagód
- Parowozy dymiące historią.
- Exploseum. Wybuchowa historia Bydgoszczy.
- Będomin Batalia Napoleońska 2011
- Jeep safari
- Mój pierwszy raz w Turcji
- Jachcice. Historia pewnej dzielnicy.
- O człowieku, który umiał obserwować.Tiziano Terzani.
- Osama bin Laden prywatnie. (cz.2)
- Osama Bin Laden prywatnie. (cz.1)
- Kanaryjskie szaleństwo
- Ściąga. Hiszpania ? Portugalia w 12 dni (cz.2)
- Ściąga. Hiszpania - Portugalia w 12 dni (cz.1)
- Święta głowa i nieczysta stopa. Niezwyczajne zwyczaje.
- jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...
- Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...
- Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...
- fajna ta remiza Więcej ...
- Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...
- Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...
- W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...
| Wpisany przez odpryski |
| piątek, 07 stycznia 2011 16:20 |
|
MALTA (lipiec 1977)
Nic nie zapowiadało, że ta podróż będzie stresująca. Kiedy mieliśmy już w kieszeni wizy wyjazdowe, których otrzymanie nie było łatwe, zostało tyko cieszyć się z planowanego urlopu. Zostawialiśmy na miesiąc gorącą Libię i myśleliśmy o czekających nas przyjemnościach. W planie mieliśmy zwiedzanie Paryża, Londynu i odwiedzenie naszych przyjaciół w Belgii. Czas urlopu mijał bardzo szybko. Będąc w Belgii dołożyliśmy sobie jeszcze wycieczkę do Holandii (jakże innej od tej, w której przyszło mi mieszkać po trzydziestu latach.) Pełni wrażeń i emocji po miesiącu wojażowania wracaliśmy do Libii. Pracując w Libii zawsze staraliśmy się korzystać z posiadanego paszportu i zwiedzaliśmy Europę, zwłaszcza, że w tym czasie nasze możliwości podróżowania z Polski były mocno ograniczone. Wszystko odbyłoby się zgodnie z planem, gdyby nie pazerność na zwiedzanie i chęć zobaczenia w drodze powrotnej jeszcze Malty. W samolocie na Maltę dowiedzieliśmy się, że wybuchła wojna pomiędzy Libią a Egiptem. Przyczyną konfliktu była możliwość podpisania przez Egipt traktatu pokojowego z Izraelem, co spowodowało decyzję Kadafiego o usunięcie z Libii pracowników egipskich (ca 220 tyś) Czekała nas trudna decyzja, co w tej sytuacji robić? Wracać do Libii, gdzie mieliśmy cały nasz dobytek czy lecieć do Polski?. Bilet powrotny opiewał na trasę Malta-Trypoli-Benghazi. Pobyt na Malcie stał się bardzo nerwowy, skończyła się atmosfera urlopu. Cały czas biliśmy się z myślami, jaką podjąć decyzję? Brak jakichkolwiek informacji zarówno w gazetach jak i radio utrudniał właściwą ocenę sytuacji. Po pięciu dniach pobytu zdecydowaliśmy, że wracamy do Libii. Miałem adres kolegi, który pracował w Trypolisie, liczyłem, że nam pomoże, gdyby zaistniały jakieś kłopoty z dostaniem się do Benghazi. Klamka zapadła – lecimy do Libii. Po godzinie lotu lądujemy na lotnisku w Trypolisie, atmosfera nerwowa, trudno się zorientować, co się dzieje. Dowiadujemy się, że żadne samoloty do Benghazi nie odlatują Stefan przyjechał i zabrał nas z lotniska do domu. Nasz pobyt w Trypolisie nie należał do przyjemnych. Brak informacji o konflikcie, nerwowa atmosfera, na ulicach pełno żołnierzy, których wygląd. i uzbrojenie nie wróżą sukcesu w wojnie. Zastanawiam się czy nie jechać do Benghazi samochodem z rent-caru, ale wszyscy odradzają jako rozwiązanie zbyt niebezpieczne ze względu na prawdopodobne przemieszczanie się na tej trasie wojsk libijskich. Dzwonię do mojego szefa, w Benghazi i informuję o moich kłopotach z powrotem do pracy – wyczuwam w jego głosie zdziwienie, widocznie nie jest zorientowany w sytuacji. Radzi mi zatrudnienie się na okres pobytu w Trypolisie w tutejszym Zarządzie Miasta. Codziennie kontaktujemy się z lotniskiem, loty do Benghazi nadal zawieszone. Sytuacja staje się coraz bardziej nerwowa, dokucza nam wilgotny upał i muchy, których są chmary. Zdajemy sobie też sprawę, że przedłużająca się sytuacja jest obciążeniem dla Stefana. Dochodzą plotki, że nasza ambasada przygotowuje w wypadku nasilenia wojny ewakuację Polaków w jakieś bezpieczne miejsca w Libii, przewiduje się gromadzenie zapasów wody itp. To wszystko podsyca atmosferę niepewności. Nie wiemy, co się dzieje w odległym o 1000 km Benghazi znacznie bliższym granicy egipskiej. Razem ze Stefanem codziennie udaje się do Jego biura, aby odrabiać za radą mego szefa stracone dni pracy w Benghazi. Jak się później okazało była to dobra rada, bo uznano mi to tymczasowe zatrudnienie. Nareszcie jest dobra wiadomość. Jutro ma odlecieć samolot, do Benghazi. Z samego rana jedziemy na lotnisko, długi sznur czekających pasażerów do samolotu, marne szanse na dostanie się, Samolot obstawiony wojskowymi, którzy decydują, kto poleci. Preferencje mają kobiety i dzieci, rozdzielają mnie z Żoną i Córką. Ostatecznie po interwencji i prośbach Żony udaje mi się do Nich dołączyć. Lecimy, ale nadal jesteśmy pełni obaw, co zastaniemy w Benghazi, zbliżamy się przecież znacznie do granicy z Egiptem- punktem zapalnym konfliktu. Lądujemy, nareszcie jesteśmy w domu, ale nadal niepewni sytuacji w mieście. Na lotnisku nie widać wojska, normalna odprawa. Mój samochód na parkingu mocno zakurzony, pewno było gibli. Zapala za pierwszym razem, wierny „garbusek”. W drodze do miasta brak jakichkolwiek oznak stanu wojennego. Żadnych śladów z atmosfery wojennej w Trypolisie, przyjemnie ciepło, sucho i bez much. Przed domem rozpakowuję samochód. Arabscy sąsiedzi pytają nas o wrażenia z urlopu, dziadek ze sklepiku naprzeciwko pozdrawia - „Kefalek enta”, wszystko po staremu. Postanawiamy się zrelaksować i odreagować ostatnie dni. Jedziemy nad morze. Co za wspaniała kąpiel, morze to najlepsze lekarstwo na stres. Następnego dnia w pracy wypytuję kolegów jak tu przebiegał stan wojenny, nie bardzo wiedzą, o czym mówię. Tu jest cisza i spokój. Moi egipscy koledzy są pełni niepokoju, czy ten konflikt nie pozbawi ich pracy? Za kilka dni wojna się skończyła, nie wszyscy wiedzieli, że była.
|
Zgłoś nadużycie


Komentarze