JoomlaStats Activation
- Ąśram - wakacje z medytacją.
- Jesienna Poezja - sardyński likier z jagód
- Parowozy dymiące historią.
- Exploseum. Wybuchowa historia Bydgoszczy.
- Będomin Batalia Napoleońska 2011
- Jeep safari
- Mój pierwszy raz w Turcji
- Jachcice. Historia pewnej dzielnicy.
- O człowieku, który umiał obserwować.Tiziano Terzani.
- Osama bin Laden prywatnie. (cz.2)
- Osama Bin Laden prywatnie. (cz.1)
- Kanaryjskie szaleństwo
- Ściąga. Hiszpania ? Portugalia w 12 dni (cz.2)
- Ściąga. Hiszpania - Portugalia w 12 dni (cz.1)
- Święta głowa i nieczysta stopa. Niezwyczajne zwyczaje.
- Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...
- Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...
- fajna ta remiza Więcej ...
- Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...
- Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...
- W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...
- super Więcej ...
| Wpisany przez Maxi |
| niedziela, 28 lutego 2010 16:31 |
|
Witam ! Zdarzyło się to dawno temu, kiedy w kinach grano film Omen. Na dworze szalała wichura. Mimo złej pogody wspólnie z moim przyjacielem, z osiedla w którym mieszkałem, udaliśmy się do Katedry Oliwskiej, do spowiedzi. Droga nasza wiodła przez park oliwski. Wiatr był tak silny, że ciężko było iść. Jakby tego było mało, to z drzew co chwilę spadały nam pod nogi gałęzie i konary.Nie powiem, że odwaga rozpierała nam piersi. Raczej czuliśmy niepokój i trwogę. Żeby poczuć się pewniej wysunęliśmy przed siebie ułożone w kształt krzyża palce naszych rąk z drwiącym uśmiechem, że podobnie jak w filmie Omen. To rzeczywiście był motyw zaczerpnięty z filmu Omen. Jest tam taka scena, kiedy na dworze przy kościele szaleje wichura, a wzdłuż muru tego kościoła z krzyżem wyciągniętym do przodu idzie ksiądz. W pewnym momencie z wieży kościoła spada iglica i przebija księdza. My po pewnym czasie znaleźliśmy się na drodze pomiędzy murem Katedry a szpalerem kasztanowców (cały czas z wyciągniętymi rękoma). Nagle usłyszeliśmy głośny trzask i tuż przed naszymi stopami wbijając się w mur kościelny, zwalił się potężny kasztanowiec, zagradzając nam drogę. Zastygliśmy w pół kroku. Gdybyśmy zrobili jeszcze krok na pewno bym, o tym dzisjaj nie napisał. Niestety nie do końca wyciągnąłem wnioski z tej historii, a szkoda.
Pozdrawiam Maxi. DOŁĄCZ DO NAS |
Zgłoś nadużycie

