JoomlaStats Activation
- Ąśram - wakacje z medytacją.
- Jesienna Poezja - sardyński likier z jagód
- Parowozy dymiące historią.
- Exploseum. Wybuchowa historia Bydgoszczy.
- Będomin Batalia Napoleońska 2011
- Jeep safari
- Mój pierwszy raz w Turcji
- Jachcice. Historia pewnej dzielnicy.
- O człowieku, który umiał obserwować.Tiziano Terzani.
- Osama bin Laden prywatnie. (cz.2)
- Osama Bin Laden prywatnie. (cz.1)
- Kanaryjskie szaleństwo
- Ściąga. Hiszpania ? Portugalia w 12 dni (cz.2)
- Ściąga. Hiszpania - Portugalia w 12 dni (cz.1)
- Święta głowa i nieczysta stopa. Niezwyczajne zwyczaje.
- Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...
- Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...
- fajna ta remiza Więcej ...
- Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...
- Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...
- W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...
- super Więcej ...
| Wpisany przez Łuki |
| niedziela, 10 stycznia 2010 12:06 |
|
Chciałbym opisać historię mojego dziadka, a właściwie pradziadka mojego syna, który urodził się znamiennie – równo sto lat po nim. Najciekawsze wydają mi się refleksje, jakie mnie nachodzą porównując fragmenty życia spokrewnionych ze sobą ludzi, a odległych od siebie o równe, statystyczne cztery pokolenia. Ponieważ istotą mojej historii jest właśnie takie porównanie, pisząc o moim dziadku, będę używał nazwy „pradziadek mojego syna” , bo to ta relacja wydała mi się najciekawsza. Pomysł ten zrodził się, kiedy obserwowałem mojego syna korzystającego z komputera – planującego przyszłą karierę programisty. Pradziadek mojego syna – Stefan - urodził się w roku 1900 w małej wsi pod Łodzią. Pierwsze wspomnienia z jego dzieciństwa dotyczyły spotkania kilkuletniego Stefana z nowoczesną techniką. Nad wsią, od strony wielkiego miasta Łodzi przeleciał Zeppelin. Mały Stefan, był tak przerażony, że schował się na polu z kapustą, wierząc głęboko, że widział diabła. Jego prawnuk, w wieku kilku lat sprawnie posługiwał się komputerem, naturalnie traktował podróże kosmiczne, a internet traktuje tak, jak jego pradziadek psa na podwórzu - zawsze był, więc trudno sobie wyobrazić, żeby go kiedyś zabrakło. Pradziadek mojego syna rozpoczął naukę w szkole elementarnej w zaborze rosyjskim. W perspektywie miał ukończenie tak zwanych ” kilku klas i korytarza”, a nauka pisania ograniczała się głównie do cyrylicy. Trudno było mu mieć większe ambicje, bo nie tylko nie znał ale i chyba nie spotkał w najbliższym otoczeniu nikogo, kto miał wyższe wykształcenie. Miasto było czymś odległym i nieznanym, raczej wzbudzającym nieokreślone leki. Jego prawnuk, urodził się w jednym z większych polskich miast. Na początku edukacji, było dla niego jasne, ze tak jak rodzice skończy studia – no bo jak może być inaczej? Świat i kulę ziemska zobaczył po raz pierwszy na monitorze komputera dzięki obrazom satelitarnym. Światowe centrum informatyki, to dolina krzemowa w Stanach Zjednoczonych, a pierwszy prawdziwy idol – Bill Gates, twórca systemu operacyjnego. Czy ci dwaj chłopcy – obaj szczupli blondyni o dużych, ciekawskich oczach - gdyby spotkali się na podwórku, potrafili by się razem bawić, dogadać? Pewnie tak, bo są zabawy, które pozostają niezmienne w dziecięcym świcie bez komputera. Pierwsza wojna światowa minęła pradziadka mojego syna zupełnie z boku. Nie zachowały się żadne wspomnienia związane z tym okresem. Dopiero w 1919 roku wojna upomniała się o niego. Został powołany do polskiej armii i wysłany na wschód, na Ukrainę. Młody, szczupły chłopak po raz pierwszy poznał Ukraińców walczących po polskiej stronie. Nauczył się wojskowego drylu i zobaczył co znaczy hierarchia. Wreszcie posmakował „Polski”, o której w domu się mówiło jak o czymś mglistym i chyba nieosiągalnym. To był czas, kiedy nadzieje polaków stopniowo umierały i chyba tylko wojna mogła to zmienić. Jako „łapiduch” - jak potocznie nazywano sanitariuszy - w nieznanym mi oddziale przeszedł Wyprawę Kijowską. Niewiele zachowało się pamiątek, może z powodu naturalnych obaw przed komunistami, a może po prostu z powodu następnej wojny, przesiedleń i zniszczeń. W opowieściach pradziadek mojego syna nie miał okazji do wielu walk. W czasie kontrofensywy Budionnego i cofania się Polaków, został złapany przez dwóch sowieckich kawalerzystów. Sowieci szczególnie nienawidzili polskich ochotników. Zabijali ich na miejscu. Stefan wyglądał bardzo młodo, do tego był skromnej postury i sprawiał wrażenie 17 latka. Jeden z sowieckich żołnierzy przygniótł go do ziemi, wyjął szablę i zamachnął się, przekonany, że złapał ochotnika. W ostatniej chwili, drugi, który przeglądał dokumenty pradziadka, powstrzymał kawalerzystę. To było pierwsze spotkanie o włos od śmierci.
na froncie ukraińskim - rok 1919 DOŁĄCZ DO NAS |
Zgłoś nadużycie


