JoomlaStats Activation
- Ąśram - wakacje z medytacją.
- Jesienna Poezja - sardyński likier z jagód
- Parowozy dymiące historią.
- Exploseum. Wybuchowa historia Bydgoszczy.
- Będomin Batalia Napoleońska 2011
- Jeep safari
- Mój pierwszy raz w Turcji
- Jachcice. Historia pewnej dzielnicy.
- O człowieku, który umiał obserwować.Tiziano Terzani.
- Osama bin Laden prywatnie. (cz.2)
- Osama Bin Laden prywatnie. (cz.1)
- Kanaryjskie szaleństwo
- Ściąga. Hiszpania ? Portugalia w 12 dni (cz.2)
- Ściąga. Hiszpania - Portugalia w 12 dni (cz.1)
- Święta głowa i nieczysta stopa. Niezwyczajne zwyczaje.
- jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...
- Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...
- Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...
- fajna ta remiza Więcej ...
- Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...
- Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...
- W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...
| Wpisany przez hexenhof |
| wtorek, 19 października 2010 13:04 |
|
Pułkownik Christern przejął dowodzenie 7 Dywizją Pancerną, walczącą w okrążeniu na przyczółku Gdyńskim. - Proszę, by potowarzyszył mi pan jeszcze kawałek – zażyczył sobie pułkownik. Nie mogłem odmówić prośbie mojego byłego dowódcy pułku. Choć – szczerze mówiąc, nie miałem ochoty jechać do Nowego Portu pod gradem sowieckich granatów, spadających na Gdańsk. Po raz ostatni dowódca wsiadł do swojej „jaskółki”. Jego radiostacja pozostawała jednak wyłączona, co było dla mnie rzeczą nową. Ale – z kim mielibyśmy rozmawiać, jeżeli 35 Pułk Pancerny już nie istniał? Na ulicach miasta piętrzyły się zwały gruzów. Wokół szalały pożary. Miasto było całkowicie opustoszałe. Przed nami, wyłaniając się z chmury dymu, pojawiła się fasada niemal nie zniszczonego kościoła. Pułkownik kazał zatrzymać „jaskółkę”, wysiadł i poprosił mnie, oraz kierowcę, abyśmy mu towarzyszyli… Weszliśmy do pogrążonej w półmroku nawy kościelnej, która w czasie tej wojny ucierpiała bardzo niewiele. Pułkownik rozejrzał się wokół, po chwili po jego naznaczonej walką twarzy przemknął nikły uśmiech. Wzrokiem polecił mi usiąść na jednej z kościelnych ławek, sam zaś wraz z kierowcą, wspiął się po stromych schodach na galerię. Siedziałem, czując się trochę niepewnie na ciężkiej, zbrązowiałej ze starości ławie kościelnej i słuchałem dobiegających z zewnątrz odgłosów wojny. Nagle aż podskoczyłem z wrażenia. Moje nastawione tylko na hałas wojny uszy usłyszały całkiem nowe dźwięki. Po nawie rozpłynęła się muzyka organów, zagłuszająca melodię zabijania, każąc mi na chwilę zapomnieć o wojnie. Ogarnął mnie jedyny w swoim rodzaju. Pełen tęsknoty nastrój, a ponure zazwyczaj wnętrze kościoła, stało się nagle bardzo jasne…. Do dzisiaj nie wiem, jak długo słuchałem i śniłem na jawie, gdy nagle poczułem na swoim ramieniu rękę przełożonego…Bez słowa wspięliśmy się do transportera opancerzonego. Stopniowo zaczęły dochodzić do mnie odgłosy bitwy.
Hans Schaufler Pantery nad Wisłą - Żołnierze ostatniej godziny DOŁĄCZ DO NAS |
Zgłoś nadużycie

