KATEGORIE HISTORII
JoomlaStats Activation
ARTYKUŁY
- Ąśram - wakacje z medytacją.
- Jesienna Poezja - sardyński likier z jagód
- Parowozy dymiące historią.
- Exploseum. Wybuchowa historia Bydgoszczy.
- Będomin Batalia Napoleońska 2011
- Jeep safari
- Mój pierwszy raz w Turcji
- Jachcice. Historia pewnej dzielnicy.
- O człowieku, który umiał obserwować.Tiziano Terzani.
- Osama bin Laden prywatnie. (cz.2)
- Osama Bin Laden prywatnie. (cz.1)
- Kanaryjskie szaleństwo
- Ściąga. Hiszpania ? Portugalia w 12 dni (cz.2)
- Ściąga. Hiszpania - Portugalia w 12 dni (cz.1)
- Święta głowa i nieczysta stopa. Niezwyczajne zwyczaje.
KOMENTARZE
- jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...
- Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...
- Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...
- fajna ta remiza Więcej ...
- Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...
- Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...
- W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...
ZDJĘCIA
| Wpisany przez PiMBP Pruszcz Gd. |
| wtorek, 28 grudnia 2010 13:39 |
|
Jan Hlebowicz
Historia ?zwykłej? parafii, w zwykłym mieście PRL
Gdańsk, 2010
Spis treści:
Pruszcz Gdański?
Krótka informacja o mieście i dlaczego piszę właśnie o nim 5
CZĘŚĆ I 8
Rozdział 1
Słów kilka o przedwojennej historii pruszczańskiej parafii 9
Rozdział 2
Tworzenie życia parafialnego po wojnie.
Działalność księży Romualda Mühlhoffa i Józefa Dydymskiego 12
Rozdział 3
Przybycie do Pruszcza Gdańskiego ks. Józefa Waląga. 15
Prace przy kościele parafialnym i plebanii
Rozdział 4
W trosce o życie religijne - misje, rekolekcje i wizyta kopii obrazu 19 Matki Boskiej Częstochowskiej
Rozdział 5
Ks. Józef Waląg, człowiek dla którego życie parafian było równie 23
ważne jak własne
Rozdział 6
Walka o nauczanie religii. Władza represjonuje kościół. Jak reagują 25
księża i wierni?
Rozdział 7
Historyczna chwila. Parafię w Pruszczu odwiedza po raz pierwszy 30
kardynał Stefan Wyszyński Prymas Polski
Rozdział 8
Prace przy zabytkowym kościele Podwyższenia Krzyża 34
Świętego. Stworzenie wikariatu eksponowanego. Życie
religijne w nowej parafii
Rozdział 9
Poznański epizod 38
Rozdział 10
Kupujemy i stawiamy dzwony! Co na to władza? 39
Rozdział 11
Kolejna wizyta Kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej 42
i krótkie spotkanie Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego
z pruszczańskimi parafianami
Rozdział 12
Wypadki grudniowe w Pruszczu Gdańskim 43
Rozdział 13
Pielgrzymki na odpust do Świętego Wojciecha. 45
Wizyta metropolity krakowskiego kardynała Karola Wojtyły.
Procesje Bożego Ciała
Rozdział 14
Rok 1980. Pruszczańskie zakłady ponownie strajkują. 49
Rok 1981 - stan wojenny
Rozdział 15
Budowa domu katechetycznego, tragiczne 52
wypadki samochodowe, trud włożony w powstanie
nowej parafii
Rozdział 16
Duże zmiany. Ksiądz Waląg przechodzi na emeryturę. 55
Nowym proboszczem zostaje ks. Andrzej Żebrowski.
Ksiądz Roman Naleziński prowadzi oazy
CZĘŚĆ II 59
Wstęp 60
Wybór fragmentów kroniki parafialnej prowadzonej przez 61
ks. prałata Józefa Waląga
Zakończenie 100
Bibliografia 102
Pruszcz Gdański? Krótka informacja o mieście i dlaczego piszę właśnie o nim
Pruszcz Gdański leży w południowej części aglomeracji trójmiejskiej, zaledwie 10 km od centrum Gdańska. Zajmuje obszar 16,5 km? i liczy ponad 23 tys. mieszkańców. Gdy chodzi o możliwość inwestowania jest jednym z atrakcyjniejszych miast Polski północnej. W pobliżu przebiega trójmiejska obwodnica, w 2005 roku rozpoczęła się budowa pierwszego odcinka autostrady A-1, w pobliżu której powstaje przemysłowa część miasta.
W okresie drugiej wojny światowej Pruszcz stanowił zaplecze mieszkaniowe i militarne dla Gdańska, a w 1942 roku stał się nawet jego dzielnicą. W okresie okupacji mieścił się tutaj kobiecy podobóz ?Praust? obozu koncentracyjnego Stutthof. W 1945 roku wycofujące się wojska hitlerowskie zniszczyły w dużym stopniu zabudowania Pruszcza. Liczba mieszkańców znacznie się zmniejszyła, gdyż przesiedlono ludność niemiecką, do tej pory zdecydowanie dominującą w strukturze miasta. Pruszcz w wyzwolonej Polsce został uznany za samodzielne miasto, a w roku 1951 otrzymał dopisek ?Gdański?.
Spytać możecie Państwo, dlaczego właśnie zainteresowałem się Pruszczem? Po pierwsze z miastem tym łączy mnie pewien sentyment. Tutaj żyłem przez pierwsze lata swojego dzieciństwa, tutaj dorastał i kształcił się mój tata, tutaj po dzień dzisiejszy mieszkają moi dziadkowie. Lecz nie to jest najważniejsze. Pruszcz Gdański posiada ogromny skarb ? historię, której nie można nie opowiedzieć, historię losów rzymskokatolickiego kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, wybudowanego w XIV w., a mieszczącego się przy ul. Wojska Polskiego, a także zabytkowego kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego, historię wydarzeń, które rozegrały się tam po 1945 roku, historię wielkiego człowieka i interesującej osobowości ? śp. ks. prałata Józefa Waląga.
Powyższym tematem zainteresowałem się jako licealista już w 2006 roku. Wiele ciekawych opowieści i anegdot z życia księdza Waląga słyszałem od mojej babci i mojego dziadka, Aliny i Ryszarda Hlebowiczów. Pomyślałem, że może również inni mają coś interesującego do dodania. Zacząłem od rozmowy z księdzem Andrzejem Żebrowskim, proboszczem kościoła Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, następcą księdza Waląga. Dzięki jego życzliwości w moje ręce trafił ogromny skarb ? kronika parafialna. Ksiądz Żebrowski wskazał mi również osoby, które przyjaźniły się z księdzem Walągiem, oraz tych, którzy w szczególny sposób angażowali się życie parafialne. Udało mi się nawiązać kontakt z Józefą Krośnicką ? autorką książki o księdzu Walągu, z księdzem Stanisławem Ładą, proboszczem parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Pruszczu Gdańskim, z Leonem Charytonem, przyjacielem księdza Józefa Waląga, z księdzem Stanisławem Bogdanowiczem ? wikariuszem parafii Pruszcz Gdański w latach 1962-1964 a obecnie proboszczem Bazyliki Mariackiej w Gdańsku.
Dla mnie, szczególnie cenny okazał się wywiad z świętej pamięci Leonem Wejerem, mieszkańcem Pruszcza od roku 1948, bliskim przyjacielem i pomocnikiem księdza Waląga. Pamiętam, że kiedy się rozstawaliśmy pan Leon poprosił mnie, bym pokazał mu ukończoną pracę. Niestety nie zdążyłem.
Dotychczas nie ukazała się książka, która w sposób szczegółowy opisywałaby życie religijne w pruszczańskiej parafii. Grzegorz Berendt, opisując stosunki wyznaniowe w Pruszczu Gdańskim odniósł się do powojennej działalności pruszczańskich księży[1]. Siostra Sawina ? Grażyna Dawidowska w swojej publikacji skupiła się raczej na granicach i ludności parafii oraz jej podziałach[2]. Natomiast głównym celem książki, wspominanej wcześniej Józefy Krośnickiej, było przybliżenie czytelnikom życiorysu księdza Józefa Waląga[3].
Praca pt. ?Historia ?zwykłej? parafii, w zwykłym mieście PRL? składa się z dwóch części.
Pierwsza, to pozornie zapis, jakich mogłoby powstać wiele w Polsce. To dzieje jednej parafii rzymskokatolickiej działającej w latach panowania władzy komunistycznej w Polsce. Okres 1945 ? 1989 to trudny czas dla wszelkich publicznych przejawów religii, czas prześladowań, represji, utrudnień, zakazów. W Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej działało w tym czasie kilkanaście tysięcy parafii katolickich. Wszystkie, bez wyjątku, były obiektem zainteresowania Urzędu Bezpieczeństwa (potem Służby Bezpieczeństwa), Milicji Obywatelskiej, Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, lokalnych władz administracyjnych. Wiele w tej sytuacji zależało od postawy proboszcza parafii. Na ile ulegał władzy, na ile szukał z nią kompromisów, na ile zaś, nie nawołując otwarcie do obalenia głoszącej ateizm władzy, sprzeciwiał się jej.
Opisane powojenne dzieje parafii w Pruszczu Gdańskim to ?zwykłe? losy jednej z wielu polskich parafii. Zwykłe ? bo charakterystyczne dla tego czasu były wspomniane wyżej represje i zakazy. Niezwykłe ? bo wymagały zarówno od jej duszpasterzy, ale i od setek, a może tysięcy wiernych, niezwykłego heroizmu. W czasach, gdy posyłanie dzieci i młodzieży do kościoła na Msze św. lub na lekcje religii było zagrożone represjami w pracy, nieprzyjemnościami w szkole, określenie tej postawy heroizmem, wydaje się być na miejscu.
Pruszcz Gdański to nieduża miejscowość. Jej usytuowanie w bliskim sąsiedztwie Gdańska spowodowało, że historia, o której czyta się dziś w podręcznikach, wkraczała także i na jej teren. Gdańsk to rok 1945 ? zakończenie II wojny światowej, która tu właśnie 6 lat wcześniej się zaczęła. To obchody 1000-lecia chrztu Polski, wydarzenia grudniowe z 1970 r. oraz wielki strajk roku 1980 i narodziny ?Solidarności?. Wszystkie te wydarzenia miały silny wpływ na pruszczańskie losy, co w tym miejscu należy podkreślić.
Pierwsza część pracy została oparta o niepublikowane źródła archiwalne oraz relacje świadków opisywanych wydarzeń. W mniejszym stopniu o literaturę przedmiotu. Tekst starałem się wzbogacić również o zdjęcia ? własne, pochodzące ze zbiorów prywatnych oraz tych, będących własnością parafialną.
Druga część pracy przeznaczona jest dla wszystkich, którzy pragnęliby osobiście zapoznać się z pisarskim stylem księdza Józefa. Ja dokonałem wyłącznie wyboru oraz opracowania, moim zdaniem najciekawszych fragmentów niedrukowanej dotychczas kroniki parafialnej.
Dedykuję swą pracę wszystkim bezimiennym bohaterom cichego oporu, dzięki któremu Kościół katolicki w Polsce wyszedł w konfrontacji z władzą komunistyczną silniejszy, niż był w 1945 r.
Życzę miłej lektury
Jan Hlebowicz
CZĘŚĆ I
Rozdział 1
Słów kilka o przedwojennej historii pruszczańskiej parafii
Zabytkowy rzymskokatolicki kościół z XIV w. w Pruszczu Gdańskim przy ulicy Wojska Polskiego świadczy, jak stara jest ta parafia. Należała do diecezji włocławskiej, a od bulli ?De salute animarum? wydanej 16 VII 1821 r. do diecezji chełmińskiej. Kiedy 28 VI 1919 Traktatem Wersalskim utworzono Wolne Miasto Gdańsk, ustanowiła Stolica Święta w jego granicach 24 kwietnia 1922 roku Administrację Apostolską, do której włączono 18 parafii z diecezji chełmińskiej, a Administratorem Apostolskim ks. biskupa Edwarda O?Rourke. Drugim biskupem gdańskim był ks. Karol Maria Splett mianowany przez Stolicę Apostolską 13 VI 1938 r. Rządził tą diecezją do chwili aresztowania t.j. do 9 VIII 1945 roku. Po nim przejął rządy w diecezji gdańskiej 4 września 1945 r. ks. Andrzej Wronka ? Administrator Apostolski. Był nim do chwili usunięcia go 26 I 1951 r. Odkryte w roku 1965 zacheuszki na ścianach zabytkowego kościoła mówią dobitnie o jego katolickości, a nawet, że był konsekrowany. Ostatnim proboszczem rzymskokatolickim miał być Urban Ulricci od Świętego Jana w Gdańsku. Po jego śmierci w 1544 roku, kościół w Pruszczu stał się protestanckim. Od tej pory wierni rzymskokatoliccy parafii Pruszcz Gdański przydzieleni zostali do parafii Gdańsk Św. Wojciech ? odległy o 2 km. Ten stan utrzymywał się do roku 1921. Wierni jednak tęsknili za własnym kościołem, bo choć 2 km ? to niedaleko, ale poza Mszą św. niedzielną, czy świąteczną, na inne nabożeństwa mało kto uczęszczał do Św. Wojciecha, a tym samym wkradała się coraz większa obojętność religijna ? tymi słowami rozpoczyna się kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim[4].
Obojętność religijna nie mogła być jednak zbyt silna, ponieważ już w roku 1921 utworzył się komitet budowy kościoła w Pruszczu, w skład którego weszli: Jan Schulz, Albert Chill, Franciszek Baranowski, Jan Eiserloch, Paweł Burczyk, Feliks Sorań, Leopold Schulz, Franciszek Watinski, Jan Konzor, Józef Wiese. Rozpoczęto starania o miejsce pod kościół. Duszą całej pracy był ks. Johannes Wohlert[5]. Wybudowano również prowizoryczną kapliczkę, w której odbywały się nabożeństwa.
Doskonałym miejscem na budowę kościoła okazała się część parku znajdującego się w centrum wsi, w pobliżu głównego skrzyżowania dróg przy dzisiejszej ul. Chopina. Parcela została ofiarowana przez Alberta i Klarę Chill. W archiwum parafii Pruszcz znajduje się następujący akt darowizny:
Niżej podpisani wyrażają wolę uczynienia darowizny części parku dla budowy kościoła katolickiego pod następującymi warunkami: zastrzegam sobie prawo do wyznaczenia miejsca na budowę kościoła. Wybrałem do tego celu wolne miejsce w środku parku; granice dokładnie będą określone. Drzewa, krzewy mają pozostać nienaruszone, ścieżki bez zmian, gdyby to było koniecznie potrzebne, to dopóki żyjemy i można się z nami porozumieć, należy koniecznie uzgodnić i otrzymać nasze wyraźne pisemne zezwolenie. Uwzględniając nasze postanowienie i nasze życzenie, katolicki zarząd budowy kościoła w porozumieniu z władzami kościelnymi, później ewentualnie kompetentne władze mają troszczyć się o sadzenie nowych drzew i krzaków i pielęgnowanie począwszy od rozpoczęcia budowy kościoła (?).
Z tą fundacją łączymy dalej warunek, że także po zbudowaniu kościoła i plebanii nam rodzinie Chill, dopóki żyjemy i mieszkamy w Pruszczu, będzie dozwolony każdej chwili wstęp do ogrodu, dookoła kościoła, ponadto prawo do kwiatów w ogrodzie, zobowiązujemy się tymi kwiatami osobiście przyozdabiać wnętrze kościoła, dostarczać według życzenia kwiatów dla plebanii dla siebie chcemy zaś bez ograniczenia zabierać kwiaty. Stawiamy warunek wydania zakazu ażeby poza kościołem, plebanią i naszą rodziną nikt nie korzystał z kwiatów, owoców ogrodu kościelnego (?).
Pruszcz 16 kwietnia 1921 (podpis Albert Chill)
Należy przedtem określić, kiedy rozpocznie się budowa kościoła i kiedy będzie zakończona. (podpis Klara Chill)[6].
W 1923 r. został położony kamień węgielny a budowniczowie przystąpili do budowy nowej świątyni. W 1924 r. oględzin dotychczasowych postępów w budowie dokonał architekt W. Marx. Nie był zachwycony tym co zobaczył ? ?niedoróbki wewnątrz, na elewacji, na dachu oraz niezgodność z projektem? ? zaczął wyliczać w swojej pisemnej opinii[7]. Budowę kościoła ukończono w roku 1928.
W międzyczasie parafia starała się założyć własny cmentarz. 16 listopada 1926 roku Kuria Biskupia zawiadomiła ks. Wohlerta:
Niniejszym podajemy księdzu do wiadomości, że państwowe zezwolenie na nabycie działki i na założenie cmentarza grzebalnego w kuracji Pruszcz wpłynęło do Kurii Biskupiej. Dokument zezwalający na założenie cmentarza wydał zarząd gminny w Pruszczu. Treść dokumentu z 25 maja 1926 brzmi:
Na podstawie zarządzenia Senatu Wolnego Miasta Gdańska, oddział dla spraw kościelnych z dnia drugiego grudnia 1925 udziela się niniejszym katolickiej parafii w Pruszczu z zastrzeżeniem praw trzeciej osoby, pozwolenia na założenie cmentarza na polu na zachód od tak zwanego jeziora trzcinowego (Rohrsee) w Pruszczu[8].
14 kwietnia 1927 roku nastąpiło uroczyste poświęcenie cmentarza katolickiego w Pruszczu. Parafianie zgromadzili się w oddanym do użytku, lecz niewykończonym kościele. . Przybyło siedmiu księży: ks. prałat Józef Behrendt z Oliwy, proboszcz Głowienka z Wielkich Trąbek, proboszcz Hessel z Kłodawy, wikary Piechowski Altschottland, wikary Wiese z Sopotu, wikary Karbaum z Siedlec, kuratus Wohlert z Pruszcza[9]. Po krótkiej modlitwie odbyła się procesja ze świątyni na nowy cmentarz. W procesji uczestniczyli nauczyciele i dzieci szkolne w białych ubraniach[10]. Uroczystość rozpoczął chór kościelny odśpiewaniem pieśni. Ojciec Redemptorysta ? Fryderyk Peter z Wrocławia wygłosił przemówienie na temat: ?Miejsce to święte jest?. Cmentarz niech będzie dla katolików miejscem świętym i miejscem pokoju ? mówił. Punktem kulminacyjnym uroczystości było poświęcenie cmentarza dokonane przez księdza Wohlerta w asyście wikarych Wiesego i Piechowskiego. Część wyszczególnioną na lewo od głównego wejścia pozostawiono nie poświęconą, przeznaczoną dla dzieci nie ochrzczonych oraz dla tych, co umarli bez pojednania z Kościołem. Z modlitwą różańcową na ustach powrócili wszyscy do kościoła, gdzie odprawiono uroczyste nabożeństwo z procesją i ?Te Deum? z błogosławieństwem Najświętszego Sakramentu[11].
W 1929 roku Kuria Biskupia postanowiła ustanowić autonomiczną parafię w Pruszczu. 20 lutego 1929 roku wydano dokument erekcyjny podpisany przez Ordynariusza gdańskiego biskupa Edwarda O?Rourke. Komitet budowy kościoła rozwiązano. Od tej pory parafia stała się samodzielna.
W połowie 1940 r. administratorem parafii Pruszcz został ks. Jan Kiszycki (Johannes Kischitzki) a w styczniu 1944 r. ks. Romuald Mühlhoff. Dnia 14 września 1941 r. w kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy biskup Karol Maria Splett udzielił Sakramentu Bierzmowania 141 dzieciom z Pruszcza i 28 z parafii Św. Wojciecha.
Rozdział 2
Tworzenie życia parafialnego po wojnie. Działalność księży Romualda Mühlhoffa i Józefa Dydymskiego
Po przegranej pod Stalingradem, armia niemiecka jest w odwrocie, klęska Niemiec jest już przesądzona[12].
24 marca 1945 roku Niemcy zakończyli swoje panowanie w Pruszczu i okolicznych miejscowościach. Gdzie się nie obejrzeć szalały pożary wywołane wcześniejszymi działaniami wojennymi ? strzelaninami, bombardowaniami, detonowaniem ładunków wybuchowych. Spłonęły domy mieszkalne, sklepy, zakłady przemysłowe i inne obiekty. Świątynie ? centrum życia religijnego Pruszcza, kościół Matki Boskiej Nieustającej Pomocy leżący na ulicy Stalina (obecnie Chopina) i kościół poewangelicki Najświętszej Panny Maryi Różańcowej na ul. Wojska Polskiego (nazwę tą zmieniono w 1962 r. na Podwyższenia Krzyża Świętego i właśnie tą nazwą będę posługiwał się w pozostałej części mojej pracy) mimo fatalnego stanu, ocalały. W 1944 roku biskup gdański Karol Splett mianował administratorem parafii M.B. Nieustającej Pomocy ks. Romualda Mühlhoffa.
Po wojnie trzeba było zacząć wszystko od początku[13]. Ksiądz Mühlhoff z wielkim zaangażowaniem zabrał się za naprawę uszkodzeń w kościele, powstałych podczas działań wojennych (udało mu się np. wraz z wiernymi naprawić cały dach na kościele). Organizował również życie religijne w parafii. Początkowo w niedzielę odprawiał tylko jedną Mszę św. i nieszpory, ponieważ z drugą Mszą jeździł do sąsiednich kościołów, w których jeszcze nie było kapłanów. W tamtym czasie z księdzem zaczął współpracować organista ? Stanisław Sikorski, pochodzący z Lwowa, który wzbogacał nabożeństwa swoim śpiewem i grą na organach.
Zaznaczyć trzeba, że mimo niemieckiej narodowości, ksiądz Mühlhoff dokładał wszelkich starań by Polacy jak najwięcej czerpali z jego posługi kapłańskiej. Uczył się przede wszystkim gorliwie języka polskiego, kazania pisał po niemiecku, lecz przełożone przez tłumaczkę próbował wygłaszać po polsku. Ksiądz Mühlhoff włożył również ogromny wysiłek w jak najlepsze przygotowanie pierwszych po wojnie obchodów ważnych polskich świąt, np.3 ? cio majowego święta Królowej Polski. Przez cały maj odprawiano nabożeństwa majowe, w m-cu październiku ? nabożeństwo różańcowe, a w pierwsze piątki miesiąca nabożeństwo do Serca Pana Jezusa [14].
W czerwcu 1945 roku proboszcz rozpoczął nauczanie religii w kościele a od września również naukę przygotowawczą do I Komunii św. Niestety na skutek zagrożenia ze strony nowych władz państwowych i atmosfery nienawiści tworzonej wokół niemieckich duchownych (przykład najbardziej sugestywny to represje skierowane wobec biskupa Spletta) 4 listopada 1945 r. ks. Romuald Mühlhoff odprawił w kościele w Pruszczu ostatnią Mszę św. Później przez kilka miesięcy pracował w Chojnicach, a następnie wyjechał do Niemiec.
Po wielu latach ksiądz Józef Waląg, osoba, o której będzie mowa w dalszej części mojej pracy, w wywiadzie udzielonym dla gazety dekanalnej ?Wierzę?, tak określił księdza Mühlhoffa: dla mnie ksiądz Mühlhoff był wzorem. Jestem pełen podziwu dla jego dobrej woli i gorliwości kapłańskiej. Odejście księdza Romualda oznaczało jedno ? będą zmiany.
5 XI 1945 r. Kuria Biskupia w Pelplinie dla diecezji chełmińskiej i gdańskiej mianuje administratorem parafii Pruszcz Gdański ks. Józefa Dydymskiego[15].
Ks. Dydymski przystąpił od razu do remontu zabytkowego kościoła przy ul. Wojska Polskiego, który zastał bez dachu i okien. Zorganizował loterię, przedstawienia i zbiórki, by zebrać potrzebne fundusze. Połączył przyjemne z pożytecznym. Ludzie dobrze się bawili, mogąc chodź na chwilę zapomnieć o szarej codzienności.
Trudności były ogromne pod każdym względem, niczego nie było, bieda materialna, ludność ze wszystkich stron Polski i to wielu tymczasowych[16].
Mimo tych przeciwności ksiądz Dydymski nie miał problemów z gromadzeniem wokół siebie ludzi. Razem z parafianami wyremontował salkę parafialną w domu należącym do kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego. Miały się tam odbywać zajęcia dla miłośników śpiewu kościelnego[17]. Uporządkował również cmentarz parafialny przy ul. Wita Stwosza, co wymagało wielu tygodni pracy.
Niestety ksiądz Dydymski nie mógł skupić się tylko i wyłącznie na swojej pracy duszpasterskiej. Wzywany był, zresztą tak jak większość księży w całym kraju, do Urzędu Bezpieczeństwa pod rozmaitymi pozorami i indagowany całymi godzinami, na najrozmaitsze tematy kościelne i niekościelne. UB zainteresowane było zwłaszcza tym, co ksiądz robił podczas okupacji niemieckiej, czy należał się do organizacji podziemnej, z kim utrzymywał kontakty itd. (ksiądz Dydymski był więźniem Sztutthofu, a po uwolnieniu schronił się na terenie Generalnej Guberni). Chodziło o to, by księdza załamać psychicznie, wtrącić do więzienia lub zmusić do współpracy, choćby poprzez przynależność do tzw. ?księży patriotów?.
Z kolei w parafii z dnia na dzień przybywało nowych ludzi, szczególnie młodzieży i dzieci. Ksiądz Dydymski dostał do pomocy wikariusza. Dzięki temu zwiększona została ilość Mszy św. W roku 1950 pruszczański proboszcz zorganizował misje, które prowadzili ojcowie oblaci z Gdańska. W tym samym roku we wrześniu władza komunistyczna usunęła religię ze szkół. Ksiądz Dydymski gromadził młodzież w kościele.
Kolejną ważną decyzją podjętą przez księdza, było rozpoczęcie w roku1955 budowy nowej plebanii. Niestety nie udało mu się dokończyć tej pracy. W 1957 r. ks. Dydymski został przeniesiony do diecezji chełmińskiej i został proboszczem w Boleszynie. Dwa lata później nieoczekiwanie zmarł.
Jakim kapłanem był ksiądz Dydymski? To był ksiądz na miejscu, z klasą. Nieugięty wobec władzy. Powiem krótko: bardzo dobry kapłan ? odpowiedział na to pytanie Leon Wejer, wieloletni mieszkaniec Pruszcza Gdańskiego[18].
Kościół p.w. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim (lata 60-te). Widok od strony wschodniej. Fot. zbiory parafialne Rozdział 3
Przybycie do Pruszcza Gdańskiego ks. Józefa Waląga. Prace przy kościele parafialnym i plebanii
Pierwszego lipca 1957 r. administratorem parafii Pruszcz Gdański i dziekanem dekanatu Gdańsk ? Wieś został ks. Józef Waląg[19].
Portret Księdza Józefa Waląga, proboszcza parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w latach 1957-1987. Fot. zbiory Leona Wejera
Wprawdzie moja praca dotyczy parafii pruszczańskiej, nie jest zaś jedynie biografią księdza Waląga, uważam jednak, że chociaż w kilkunastu zdaniach powinienem wymienić i opisać najważniejsze fakty i wydarzenia z życia ks. Józefa, przed jego przybyciem do Pruszcza. Pomoże to zrozumieć jego twarde postępowanie wobec ateistycznych władz i niezłomność charakteru, jakim się odznaczał, co opisuję w dalszej części pracy.
On się urodził wcześniej, niż miał w dokumentach. Co nie było niczym nadzwyczajnym wtedy, bo był to wówczas okres zaborów. Oficjalna data urodzenia to 2 stycznia 1910 roku. Chodziło o to, by mały chłopiec miał większe szanse uniknięcia służby wojskowej w armii zaborczej. Jak był młodszy, to te szanse były zawsze większe [20].
Uznajmy więc tę datę jako obowiązującą. Ksiądz Józef Waląg przyszedł na świat we wsi Moszczewnica koło Gorlic. Należał do rodziny wielodzietnej. Był najmłodszym z dwanaściorga dzieci Jana i Katarzyny z domu Rycek. Jako młody chłopiec doświadczył na własnej skórze skutków dwóch wojen ? I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej, co niewątpliwie ukształtowało jego spojrzenie na otaczający go świat. Być może już wtedy podjął decyzję, że resztę swojego życia poświęci Bogu i innym ludziom. Po uzyskaniu matury w 1928 roku wstąpił do Seminarium Duchownego we Lwowie. Tam pogłębiał wiedzę filozoficzną, teologiczną, jednocześnie przygotowując się duchowo do pracy duszpasterskiej. Ukończył je pięć lat później, otrzymując jednocześnie dyplom magistra teologii na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Tego samego roku otrzymał również święcenia kapłańskie. Do czasu wybuchu II wojny światowej pracował jako wikariusz w różnych parafiach archidiecezji lwowskiej. W latach 1939-1941 ksiądz Waląg brał udział w partyzantce, będąc jednym z członków konspiracyjnego Związku Walki Zbrojnej (od 1942 r. ? Armia Krajowa). Postawę księdza najlepiej charakteryzują słowa księdza dr ppłk Józefa Zator Przytockiego zapisane w jego pamiętnikach: W lasach biłgorajskich walczyła bardzo dzielnie partyzantka, w której kapelanem był ksiądz ?Góral?. O jego brawurze podczas walk z okupantem żołnierze jeszcze długo mówili z entuzjazmem[21]. Ks. ?Góral? Józef Waląg od 1942 roku został administratorem parafii rzymskokatolickiej Łukawiec. Przez całą wojnę pozostał w konspiracji i brał aktywny udział w walce z okupantem. Uczestniczył w organizowaniu jednostek AK, szkoleniu ich, chronieniu przed wywózkami, prowadził wśród żołnierzy pracę duszpasterską. Straszliwe wypadki wojenne mocno odbiły się na księdzu i jego późniejszym życiu.
Na pewno dużą traumą dla prałata było to, że wielu jego kolegów z rocznika seminaryjnego zostało zamordowanych przez Ukraińców, niektórzy poginęli na Syberii, inni byli zabijani w obozach, przez Niemców. To był dość liczny rocznik. Ich tam było zdaje się trzydziestu paru, a ocalało kilku tylko i to prałata bardzo nurtowało, chociażby w formie pytania: ?czemu ja przeżyłem, a oni zginęli?? Dlatego też nie obchodził on uroczystych w formie swoich kolejnych jubileuszy kapłańskich, tego unikał, twierdząc że skoro jego przyjaciele nie żyją, to on nie powinien nadawać tym uroczystościom rozgłosu - opowiada ksiądz Andrzej Żebrowski[22].
Po wojnie był związany ze Zrzeszeniem Wolność i Niezawisłość. Działalność księdza została doceniona przez rząd polski w Londynie. Ks. Waląg został odznaczony Krzyżem Walecznych i Srebrnym Krzyżem Zasługi z Mieczami i Odznaką Grunwaldzką, Medalem Wojska i Krzyżem Armii Krajowej.
Gablota zawierająca zdjęcie i odznaczenia wojenne, stworzona na cześć Księdza Waląga i jego działalności w szeregach AK , znajdująca się w kościele p.w. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. Fot. zbiory Leona Charytona
Jego bohaterskie zachowanie nie zostało jednak docenione i zaakceptowane przez nowe władze. Spotkały go za działalność w AK szykany, groźby, zarzuty o nienawiść wobec nowego ustroju i władzy. W 1946 ksiądz Józef trafił do więzienia, w którym spędził pół roku. Zarzut: ?dążenie do obalenia przemocą ustroju Polski Ludowej?. Ksiądz pomimo czteroletniego wyroku wyszedł z więzienia dzięki amnestii. Trafił do diecezji gdańskiej, która poszukiwała kapłanów. Został mianowany wikariuszem parafii katedralnej w Gdańsku-Oliwie. Jednakże Urząd Bezpieczeństwa nie dawał mu spokoju. W roku 1949 ksiądz Waląg został ponownie aresztowany. Obelgi, przemoc fizyczna, opluwanie Kościoła i osoby księdza ordynarnymi wyzwiskami stały się dla ks. Józefa codziennością. Po zwolnieniu w 1950 roku ksiądz Waląg trafił do parafii Najświętszej Marii Panny Gwiazdy Morza w Sopocie, jednocześnie zajął się pracą w Caritasie (władze zlikwidowały Caritas rok później). W 1954 r. został skierowany przez władze kościelne do Pszczółek, a w 1957 r. do Pruszcza, w którym spędził 40 lat, aż do śmierci.
Mimo usilnych starań poprzednich proboszczów, ksiądz Waląg zastał parafian dalekich od pobożności. Według Leona Wejera ludzie byli zamknięci w sobie, nie wiedzieli komu mogą zaufać, a komu nie. Często podejrzewali siebie nawzajem o najróżniejsze przewinienia, donosili na sąsiadów. Na niektórych ulicach mieszkali sami funkcjonariusze milicji i UB, którzy z Kościołem mieli niewiele wspólnego. Tworzyły się enklawy ateizmu[23]. Do takiej sytuacji niewątpliwie doprowadziły władze komunistyczne, które starały się skłócać ludzi. Przy pomocy tzw. ?księży patriotów? dążono do rozbicia Kościoła, podważano autorytet Watykanu, czy upokarzano księży.
Jednakże ksiądz Waląg jako kapłan doświadczony, człowiek głębokiej wiary, żelaznej woli, nie bojący się represji władz[24]zaczął działać szybko i skutecznie. Wraz z jego pojawieniem się w parafii powiało nowym duchem. Skończyła się tymczasowość i niepewność. Ludzie poczuli, że mają ojca, opiekuna[25]. Ksiądz Waląg na początku zabrał się do pracy przy kościele.
Ksiądz Waląg to był gospodarz. Narzędzia pokupował i trzymał u siebie ? piły tarczowe, młotki, śrubokręty, gwoździe, śruby, jednym słowem wszystko co było potrzebne. I sam nadzorował prace[26].
Przełożył dach na kościele by nie ciekło na ludzi przebywających w środku i zamontował nowe rynny. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że parafia Pruszcz Gdański obejmowała bardzo duży obszar. Oprócz samego Pruszcza należały do niej okoliczne wioski: Będzieszyn, Arciszewo, Boręczyn, Lendowo, Roszkowo, Straszyn, Wojanowo i Wiślina. Ludzie musieli chodzić pieszo do kościoła, nierzadko po kilkanaście kilometrów w obie strony. W najlepszym wypadku przyjeżdżali rowerami lub wozami zaprzęgniętymi w konie. Trudno więc się dziwić, że ksiądz Józef chciał stworzyć w kościele jak najlepsze warunki dla parafian. Kolejno doprowadził do definitywnego wykończenia plebanii, której budowę rozpoczął jego poprzednik ksiądz Dydymski. Następnie doprowadził wodę ze studni, zakupił hydrofor, urządził łazienkę z wanną i piecem na węgiel, doprowadził wodę do kuchni i ogrodu, zrobił schody cementowe do piwnicy i na poddasze, gdzie przygotowano trzy nowe pokoje, kuchenkę i małą komórkę. Nie udałoby się to bez pomocy parafian. Materiały potrzebne księdzu do budowy było ciężko dostępne, a władza nie ułatwiała Kościołowi ich
Kościół p.w. Matki Boskiej Nieustającej Pomocy rok 2006. Fot. J. Hlebowicz
zdobycia. Pomoc swą ofiarowywali zupełnie bezinteresownie: stolarze, dekarze, hydraulicy i inni. Niektórzy ofiarowywali własną pracę i czas, drudzy potrzebne materiały.
Rozdział 4
W trosce o życie religijne - misje, rekolekcje i wizyta kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej
W lutym 1959 r. ksiądz Waląg zorganizował misje, które miały na celu przede wszystkim odrodzenie życia parafialnego, integrację parafian i wzmocnienie więzów między
Rok 1963. Ponad 200 dzieci z parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy przystąpiło do pierwszej Komunii Świętej. Na zdjęciu same dziewczynki których było 112. Fot. zbiory parafii
ludźmi a Matką Boską Nieustającej Pomocy. Nauki głosili ojcowie redemptoryści z Torunia. Ksiądz Waląg bardzo liczył na ich kazania. Niestety przysłani zakonnicy nie sprostali jego oczekiwaniom. Ks. Waląg umieścił krótki komentarz w kronice parafialnej: Ojcowie nie wywiązali się z zadania ? słabi mówcy[28].Jednakże ksiądz Józef nie zraził się tym. W marcu następnego roku odnowił misje. Nauki wygłosili dwaj młodzi i gorliwi misjonarze, również z zakonu redemptorystów z Torunia. Tym razem proboszcz pruszczański był bardzo Ksiądz Józef Waląg udzielający I Komunii św. Fot. zbiory parafii
zadowolony. Ojcowie gromadzili wokół siebie wielu ludzi, którzy z uwagą słuchali ich słów. Misje zakończyły się generalną spowiedzią i wspólną Komunią św. Wielu z przybyłych było bardzo wzruszonych. Ksiądz Waląg był dumny z tego poruszenia. Coś się wtedy ruszyło ? komentuje jeden z uczestników spotkań misyjnych[29]. Ludzie, którzy wcześniej przez wiele lat nie przychodzili do kościoła, nie uczestniczyli w życiu religijnym, teraz z wyraźną chęcią i ulgą przystąpili do sakramentów świętych.
Organizował bardzo ciekawe rekolekcje[30]. Co roku ksiądz organizował rekolekcję adwentowe i wielkopostne zarówno dla młodzieży jak i dorosłych. Pomagał mu w tym wikariusz, a w latach późniejszych wikariusze. Do parafii na ten okres zapraszani byli znani księdzu Walągowi kaznodzieje z całej Polski. Ksiądz Józef starał się wybierać takich, którzy w jak najlepszy sposób potrafiliby dotrzeć do serc i dusz parafian. 12 czerwca 1960 r. ksiądz odniósł kolejny duży sukces. Zaprosił do pruszczańskiej parafii księdza Lecha Kaczmarka, biskupa pomocniczego diecezji gdańskiej, który po trwającej cztery lata przerwie, udzielił w kościele w Pruszczu sakramentu bierzmowania 297 osobom. Było to wielkie święto dla całej parafii, a w szczególności dla księdza Waląga i wikariuszy, ponieważ utwierdziło ich, że bardzo ciężka praca duszpasterska, którą wykonują, nie idzie na marne, a wręcz przeciwnie ? przynosi obfite plony. Trzy miesiące później parafianie mieli szansę uczestniczyć w kolejnym bardzo ważnym wydarzeniu. Do parafii miała przybyć Maryja Królowa Polski w kopii obrazu jasnogórskiego, poświęconego przez papieża Piusa XII.
Pamiątka nawiedzenia Obrazu M.B. Częstochowskiej w Pruszczu Gdańskim w roku 1960 Fot. zbiory parafii Do Pruszcza święty obraz przybył 17 września 1960 r. o godzinie 17. 30 samochodem ? kaplicą w orszaku motocyklistów. Po przekazaniu obrazu przez ks. Józefa Orszulika, administratora z Lublewa, parafii Pruszcz Gd. na ręce ks. Józefa Waląga, administratora tej parafii, wyruszyła procesja dookoła kościoła z obrazem niesionym przez kapłanów, dzieci, młodzież, matki i ojców. W kościele ks. dziekan witając Maryję w gorących słowach, oddał pod Jej opiekę wszystkich parafian. Maryja stała się odtąd Widoczną Orędowniczką wiernych mieszkańców Pruszcza, przed tronem Boga[31].
Później w kościele wygłoszone zostało kazanie. Następnie o północy świątynię ponownie wypełnił tłum wiernych. Przychodzili nawet tacy, którzy w dzień nie mieli odwagi. Widocznie osłona nocy dodała im sił. Przez całą noc modlono się, powierzając Matce Bożej nawet najbardziej skryte i bolesne problemy. O godzinie 15-ej następnego dnia nastąpiło pożegnanie obrazu. Wśród śpiewu ?Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam? wśród łez, uroczystego nastroju, umieszczono obraz w samochodzie ? kaplicy, którym odjechał do Kłodawy.
Wizyta Obrazu, sprawiła, że wielu odmieniło swe życie, przykazania Boże nabrały wartości życiowej, frekwencja na Mszach św. w niedziele i święta zwiększyła się. Do Komunii św. przystąpiło ponad 60% obecnych w kościele[32].
Obraz M.B. Częstochowskiej w kościele Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim w roku 1960. Fot. zbiory parafii
Rozdział 5
Ks. Józef Waląg, człowiek dla którego życie parafian było równie ważne jak własne
Do kościoła przychodziło coraz więcej wiernych. Misje, rekolekcje, wizyta świętego obrazu, o czym pisałem w poprzednich rozdziałach, na pewno mocno się do tego przyczyniły. Jednak niezwykle ważnym motywem uczestnictwa w życiu religijnym mieszkańców Pruszcza była osoba samego księdza Waląga i jego postawy wobec parafian. Ludzie czuli, że temu człowiekowi można zaufać. Przykładem swojego życia utwierdzał wielu, że Bóg naprawdę istnieje. Pomagał wszystkim, niezależnie od wieku, stanu i majętności.
Leon Wejer, taksówkarz, bliski przyjaciel i pomocnik księdza Waląga opowiada: Jak wojskowi, oficerowie chcieli, żeby udzielić im ślubu kościelnego, co gdyby wyszło na jaw nie spodobałoby się komunistom, to dzwonił ksiądz Waląg do mnie i prosił, bym o tej i o tej godzinie tych i tych ludzi zabrał taksówką do kościoła. Zawsze miałem upewnić się, czy nie jestem śledzony. Potem on udzielał im ślubu. Pieniędzy nie brał[33].
Ksiądz Waląg udzielający ślubu młodej parze w roku 1970. Fot. zbiory Józefy Krośnickiej
Z kolei, Józefa Krośnicka, wspomina: On znał z imion wszystkich parafian. Na przykład spotkawszy człowieka na ulicy i przywitawszy się z nim, pytał jak się powodzi członkom rodziny, takiemu czy innemu. Bardzo się interesował życiem mieszkańców Pruszcza. Pomagał biednym ludziom. Tak po cichu, bez rozgłosu, bez rozpowiadania. Jeśli odwiedził kogoś, zobaczył biedę, to ten ktoś ni stąd ni zowąd mógł otrzymać węgiel na zimę albo coś do jedzenia lub ubrania, bez podania, kto mu to przysłał[34].
W pomocy najuboższym uczestniczył również Leon Wejer. Ile ja się z prałatem najeździłem. On wkładał w kopertę czasem tysiąc, czasem dwa tysiące złotych, węgiel kupował, ubrania i woziliśmy te dary. Szczególnie uczulony był na rodziny wielodzietne, bo on sam z takiej rodziny pochodził i wiedział co to znaczy[35].
Ksiądz Waląg opiekował się również młodzieżą. Szczególnie z technikum ogrodniczego, w którym przez długi czas był prefektem.
Zajmował się uczniami zdolnymi, chętnymi do nauki a ubogimi. Pomagał im w sposób doradczy i materialny[36].Młodzi ludzie traktowali go jak ojca i przyjaciela. Pozostałym parafianom zawsze służył swoim czasem. Rozmawiał wszędzie i z każdym, bo z każdym po prostu potrafił. Np. jak się w mieście księdza spotkało na ulicy, w sklepie, czy na poczcie, gdzie bywał często, z każdym się przywitał, z każdym porozmawiał chwileczkę, dla każdego miał jakieś dobre słowo. Chętnie też zapraszał do biura parafialnego na dłuższą pogawędkę[37].
Ludzie bardzo lubili i szanowali księdza, a on nie pozostawał im dłużny. Do ostatnich dni swojego życia pisał listy i spotykał się z najlepszymi przyjaciółmi, którzy tak wiele pomogli mu w tworzeniu parafii i życia religijnego.
List z życzeniami urodzinowymi napisany w dniu: 8 VI 1995, na dwa lata przed śmiercią księdza Waląga, do przyjaciela Leona Charytona. Fot. zbiory Leona Charytona
Rozdział 6
Walka o nauczanie religii. Władza represjonuje kościół. Jak reagują księża i wierni?
Na skutek coraz to większej ilości pracy w parafii, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, a trudno jest zdobyć fachowe siły świeckie do uczenia religii, zwróciłem się z prośbą do Matki Prowincjonalnej Zgromadzenia Córek Matki Boskiej Bolesnej (siostry serafitki) w Poznaniu o przysłanie sióstr do Pruszcza[38].
Prośba została wysłuchana. W parafii zaczęły pracować na stałe trzy siostry serafitki. Wkrótce jednak okazało się, że względnie normalne prowadzenie religii jest niemożliwe. Obietnice i pewne unormowanie stosunków Kościół ? państwo po słynnym ?październiku? trwało krótko. Wkrótce czynniki państwowe zaczęły ograniczać wpływ Kościoła na społeczeństwo. Główną uwagę skierowały tym razem na dzieci i młodzież. Nie ominęło to również pruszczańskiej parafii. Religię, której pozwalano uczyć w szkole po ?październiku?, tolerowano na ostatnich lekcjach, by przemęczona wieloma godzinami przedmiotów świeckich młodzież, niewiele korzystała z katechezy. Jednakże wbrew oczekiwaniom władz państwowych, wielu młodych ludzi wybierało pozostanie w murach szkoły i z wielką uwagą słuchało o Bogu i Kościele. Dlatego w 1962 roku usunięto religię ze szkół całkowicie, argumentując, że jeśli katechezy będą odbywały się przy świątyniach, nikt nie będzie się do tego mieszał, a ten kto będzie chciał, będzie uczęszczał na spotkania. Ksiądz Waląg stanął nagle przed poważnym problemem. Organizowanie salek katechetycznych nie było wcale takie łatwe, a budynek kościelny nie do końca się do tego nadawał. Jednak uporał się z tym, a dzieci i młodzież zaczęła masowo przychodzić na organizowane katechezy. Wtedy na drodze do nauczania religii ponownie pojawiła się władza państwowa.
Dnia 28 grudnia 1961 roku wiceprzewodniczący Powiatowej Rady Narodowej p. Mulart wezwał ks. proboszcza i wobec Inspektora Szkolnego p. Machnikowskiego Albina i Kierownika Szkolnego przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, p. Piekarskiego, odczytał Instrukcję z dnia 21 XI 1961 r. dotyczącą trybu realizacji zarządzenia punktów katechetycznych, zobowiązującą proboszcza do złożenia sprawozdania z nauczania religii w punktach kościelnych do 31 XII 1961 i zarejestrowania wszystkich punktów nauczania religii w Inspektoracie Szkolnym. W zamian za to obiecywano ks. proboszczowi płacić tysiąc złotych miesięcznie[39].
Ksiądz Waląg odmówił składania tych sprawozdań (w których miał również zamieszczać nazwiska uczestników spotkań) i rejestracji punktów katechetycznych. Bał się, że dzieci jak i ich rodzice mogą na własnej skórze odczuć szykany ze strony władz za uczęszczanie na katechezy. Poza tym, zgadzając się na warunki, które mu proponowano, okazałby słabość, bojaźliwość i uległość, a to z pewnością nie były cechy charakteru księdza. Zresztą tak samo uczyniła większość księży w dekanacie Pruszcz Gdański. W związku z tym posypały się kary. Jednak nie na wszystkich. Wytypowano trzech księży z dekanatu: ks. Józefa Waląga, ks. Władysława Żywińskiego i ks. Janusza Piaseckiego. Zabieg ten był jak najbardziej celowy. Z pełną premedytacją władza zamierzała w ten sposób podzielić księży na ?bitych? i ?nie bitych?, by wprowadzić rozdźwięk, wzajemną nieufność i podział w szeregach kapłańskich. Dnia 6 I 1962 r. ksiądz Józef otrzymał pismo o następującej treści:
Pieczęć Prezydium Powiatowej Rady Narodowej Powiatu Gdańskiego w Pruszczu Gd. Inspektorat Oświaty I.0.I ? 23/29/61. Pruszcz Gd, dnia 6 I 1962. Ob. ks. Józef Waląg administrator parafii Pruszcz Gd.
W dniu 28 XII 1961 r. został Obywatel w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Pruszczu Gdańskim zaznajomiony z Instrukcją z dnia 19.VIII.1961 w sprawie prowadzenia punktów katechetycznych ogłoszoną w Dzienniku Urzędowym Ministerstwa Oświaty. W myśl Instrukcji został Obywatel zobowiązany do złożenia w terminie do 31 grudnia 1961 r. sprawozdania z działalności tychże punktów katechetycznych czynnych w domach parafialnych i prywatnych. Wobec niewykonania obowiązków wynikających z Instrukcji, Inspektorat Oświaty w Pruszczu Gdańskim wzywa Obywatela do złożenia w terminie trzydniowym od daty otrzymania niniejszego pisma sprawozdania o punktach katechetycznych czynnych w kościołach i kaplicach w roku 1961, oraz zarejestrowanie tych punktów. Niestosowanie się do powyższego spowoduje zastosowanie postępowania przymusowego w administracji w postaci nałożenia kary pieniężnej w wysokości 1.000 zł. Zgodnie z rozporządzeniem Prez. R.P. z dnia 22 III 1928 r. o postępowaniu przymusowym w administracji.
Inspektor Szkolny ? Albin Machnikowski[40].
W odpowiedzi na to pismo, ksiądz Józef Waląg wniósł odwołanie do Kuratorium Okręgu Szkolnego przy Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku: Niniejszym odwołuję się od decyzji Inspektoratu Szkolnego z dnia 6 I 1962 r. grożącej mi grzywną w wysokości tysiąca złotych. Zarządzenie bowiem Ministra Oświaty z dnia 19 VIII 1961 nie może mnie obowiązywać. Pod żadnym względem nie jestem zależny od Władz Oświatowych, nie jestem bowiem ani urzędnikiem resortu oświatowego, ani nauczycielem etatowym czy kontraktowym. Wobec tego brak Inspektorowi Oświaty podstawy do stosowania do mnie przepisów o przymusie administracyjnym, gdyż orzeczenie czy zarządzenie Władz administracyjnych muszą być wydane w celu wykonania ustaw i rozporządzeń[41].
Ksiądz Waląg nie zastosował się do zaleceń, czego rezultatem było otrzymanie pierwszej kary w wysokości tysiąca złotych. Mimo to, pieniędzy władzom nie zapłacił. Wobec tej niesubordynacji, komornik Zygmunt Fink, zajął ks. Józefowi Walągowi meble, będące jego własnością: stół, trzy krzesła, chodniki na podłogę, firany z okien i karnisze. Na znak protestu, występując przeciwko bezprawiu ks. Józef Waląg nie podpisał tego zajęcia.
W odpowiedzi, 7 marca 1962 r., w Środę Popielcową, w samo południe o godzinie dwunastej zajechał samochód ciężarowy z tym samym komornikiem i dwoma innymi mężczyznami, cechującymi się postawną posturą i agresywnym zachowaniem[42]. Nie zwiastowało to niczego dobrego. Zabrano z mieszkania księdza wyżej wymienione rzeczy, przewożąc je do gmachu Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Pruszczu. Meble zostały sprzedane rok później na licytacji, sporo poniżej ich wartości, za 400 zł. Szczęśliwymi nabywcami rzeczy codziennego użytku księdza Waląga stali się Cyganie. Skromne dotychczas mieszkanie księdza zostało właściwie zupełnie puste.
Jak wobec tych szykan zachowywał się ksiądz Waląg? On zawsze był spokojny, nie dawał się prowokować. Raz tylko powiedział, tak z przekorą i ironią w głosie: ja bym wam dał to sprawozdanie, tylko że nawet długopis mi zabraliście, więc nie mam czym je napisać[43].
Na księdza Waląga posypały się również kary za nie prowadzenie księgi inwentarzowej, czyli spisywania wszystkich elementów wyposażenia kościoła takich jak kielichy, monstrancje, ornaty. Ksiądz bał się, że władza może je zarekwirować.
W przeprowadzeniu kontroli księgi inwentarzowej, dnia 14 XII 1966 i 10 VIII 1967 r. nałożono karę za rok 1962 ? 11.722 zł. Za rok 1964 ? 1.673 zł. Za rok 1966 ? 420 zł. Razem 13.805 zł. Oczywiście wszelkie odwoływanie się do Prezydium było bezskuteczne. Ponieważ jest to bezprawne zarządzenie ? szykanujące Kościół, więc nikt z księży nie płaci ? komornicy odwiedzają i fantują[44].
Jedną z takich sytuacji opisuje ksiądz Stanisław Bogdanowicz, wikariusz parafii pruszczańskiej w latach 1962-1964: Pamiętam, że ksiądz Walag miał swój czarno-biały telewizor i zestaw talerzy, sztućców, misek, który stał w kąciku koło stołu. Od czasu do czasu były one zabierane przez komornika, będące pokryciem za domniemane wykroczenia prałata, czyli nie prowadzenia księgi inwentarzowej. Później te przedmioty były licytowane. Parafianie je kupowali często za grosze i oddawali księdzu, potem znowu były zabierane i tak to wędrowało w tę i z powrotem[45].
Na zabieraniu rzeczy jednak władze nie poprzestawały. O bezprawiu i nacisku władz państwowych na księży proboszczów świadczy fakt, że jeszcze tego samego dnia, gdy wywożono w południe rzeczy z plebanii, czyli w Środę Popielcową 1962 r. o godz.14.30, zastępca inspektora oświaty przyniósł osobiście zawiadomienie o nowej karze w wysokości tysiąca pięciuset złotych. Ks. Józef Waląg będąc pewnym, że jest to zwykły goniec powiedział: Nowe bezprawie, proszę powiedzieć panu inspektorowi, że mnie nie złamiecie karami . Na to usłyszał odpowiedź zastępcy inspektora oświaty: Proszę księdza, to nie od nas zależy, wykonujemy tylko polecenia z góry. Tym gorzej, zripostował ksiądz Waląg, pan wie o tym, że niedawno powieszono w Izraelu Eichmana[46], on także tłumaczył się tym, że wykonywał tylko rozkazy Hitlera. Proszę powiedzieć panu inspektorowi, że ja dalej będę uczył dzieci ? kochaj każdego człowieka, nie zabijaj, nie kradnij [47].
Mocne słowa proboszcza jeszcze bardziej prowokowały władzę. I tak szły kara za karą, co miesiąc, ostatnia z 22 V 1964 r., aż osiągnęły kwotę 16.000 zł. Nie pomagały odwołania do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku, do Ministerstwa Oświaty w Warszawie. Wszystkie odpowiedzi były negatywne. Mimo tylu przeciwności, religii w Pruszczu uczono dalej.
Jako wikariusz parafii pruszczańskiej spotykałem się z tzw. wizytacjami katechetycznymi. Komuniści rościli sobie prawo do wizytowania lekcji religii. Dwa czy trzy razy to przeżywałem, że ni z tego ni z owego zjawiały się jakieś panie, jacyś panowie z Powiatowej Rady Narodowej czy z Komitetu Powiatowego PZPR i oświadczali, że przybyli na wizytację. No to wtedy ja robiłem tak i myślę, że spora część innych księży również, że kończyliśmy lekcję, odmawialiśmy modlitwę i szliśmy do domu. Przykro mi, spóźniliście się państwo ? mówiłem wtedy. Albo inaczej: teraz w programie mamy wycieczkę. Oczywiście takie decyzje młodzież przyjmowała z wielkim zadowoleniem. Wędrowaliśmy sobie wtedy pieszo przez pola np. do Straszyna albo Juszkowa i w ten sposób właśnie te wizytacje były przez katechetów bojkotowane[48].
Ksiądz Stanisław Bogdanowicz, wikariusz parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w latach 1962-1964 (Pamiątka I Komunii św.) Fot. zbiory Józefy Krośnickiej
Jak na ataki władzy ateistycznej na Kościół reagowali wierni? Czy wiedzieli o tym bezprawiu? Czy siedzieli biernie w domu, czy starali się aktywnie przeciwstawiać?
Za pomocą szeptanej propagandy, władze komunistyczne rozpowszechniały plotkę jakoby ksiądz Waląg narobił olbrzymich długów, dlatego musiał interweniować komornik. Ludzie byli zaskoczeni i zmyleni. Nie wiedzieli, czy mają wierzyć tym doniesieniom.
Na szczęście ksiądz proboszcz rozwiał te wątpliwości przy najbliższej okazji. W pierwszy piątek podczas ?Drogi Krzyżowej? wytłumaczył wiernym licznie zgromadzonym w kościele, że rzeczy zabrano mu nie za osobiste długi, jak głosi pomówienie, lecz za nie składanie sprawozdań z nauczania religii Wydziałowi Oświaty. Kategorycznie podkreślił również, że żaden katolicki kapłan nie powinien dawać takich sprawozdań. Przemówienie zakończył: Teraz rozumiecie czym jest dzisiaj nauka religii i chyba prosić o posyłanie dzieci na nią teraz już nie trzeba będzie[49].Swoją postawą ksiądz Waląg sprawił, że wszyscy ci, którzy, niechętnie stawiali się na katechezy, teraz zaczęli regularnie przychodzić, a obecność na Mszy św. wzrosła jeszcze bardziej. Ludzie, w większości stanęli po stronie księdza. Z początku do Powiatowej Rady Narodowej w Pruszczu posypały się protesty pisemne. A kiedy one nie skutkowały, ludzie grupami przez kilka dni chodzili do Przewodniczącego. Domagali się zwrotu mebli proboszczowi oraz nie nakładania kar na księży za nauczanie religii. To ich święty obowiązek ? mówili. Ludzie argumentowali, że chcą wychować swoje dzieci na porządnych obywateli Ojczyzny, a nie chuliganów[50]. W wywiadzie udzielonym dla gazety parafialnej po latach, ksiądz Waląg tak skomentował postawę swoich parafian: Walka z religią w tamtych latach jeszcze bardziej związała wiernych z Panem Bogiem i Kościołem.
Rozdział 7
Historyczna chwila. Parafię w Pruszczu odwiedza po raz pierwszy kardynał Stefan Wyszyński Prymas Polski
11 kwietnia 1964 roku parafia Pruszcz przeżywała historyczną chwilę. Jego Eminencja ksiądz kardynał Stefan Wyszyński Prymas Polski, przyjeżdżając do Gdańska na uroczystości związane z zamianowaniem przez Ojca św. Pawła VI 9 marca 1964 r. księdza biskupa Edmunda Nowickiego rezydencjonalnym biskupem diecezji, wstąpił do kościoła parafialnego w Pruszczu[51].
To było niezwykłe wydarzenie. Obywatelom Pruszcza do ostatniej godziny przyjazdu Prymasa ciężko było uwierzyć w to spotkanie. Pomimo tego, że był to zwykły dzień pracy, pomimo wczesnych godzin popołudniowych, pomimo najrozmaitszych trudności ze strony czynników państwowych, jak np. zatrzymanie dzieci w szkołach, urządzenie im imprezy, przekupienie projekcją filmów za darmo, a nawet mimo zamknięcia ich w klasie na klucz (część dzieci klasy VII ze Szkoły Podstawowej nr 3 uciekło przez okno na powitanie Prymasa), ogromne rzesze ludzi zgromadziły się na terenie przykościelnym, na ulicy Chopina i Grunwaldzkiej. Wiele osób ryzykowało nawet utratą pracy, w przypadku dorosłych, czy obniżeniem oceny z zachowania, w przypadku uczniów. Ludzie cieszyli się, wylegali na ulicę, klaskali, śpiewali pieśni religijne[52].
Kościół został uprzednio z wielką starannością udekorowany flagami papieskimi i narodowymi oraz girlandami zieleni.
Fanfary oznajmiły wszystkim przyjazd Prymasa. Przy śpiewie ?Kto się w opiekę?, a następnie ?Oto jest Kapłan Wielki? wszedł ks. Prymas wraz z biskupami przed ołtarz w kościele parafialnym. Po krótkiej adoracji, powitała ks. Prymasa młodzież licealna [53].
Powitanie brzmiało: Wasza Eminencjo! Ukochany nasz Księże Prymasie! Z nieopisaną radością witamy Cię, Wasza Eminencjo w naszej świątyni. Ubóstwo słów nie pozwala nam wyrazić gorących uczuć naszych serc.
Jesteśmy głęboko poruszeni niezwykłym zaszczytem, jakim raczyłeś nam sprawić, nawiedzając naszą parafię. Wzrusza nas ogromnie Twa czuła pamięć ojcowska i owa niezwykła troska pasterska, z jaką zabiegasz o zbawienie dusz naszych. Cieszymy się przeto niezmiernie, że choć przez chwile Twe serce bije pośród naszych serc, które tak gorąco Cię, Wasza Eminencjo, ukochały.
Pomnaża jeszcze naszą radość fakt, że znamy cel wizyty Waszej Eminencji w naszej diecezji, aby uczestniczyć w radości naszego księdza biskupa ordynariusza i naszej parafii. ?Bo byliśmy kiedyś jak owce błądzące, ale teraz powróciliśmy do pasterza i biskupa dusz naszych.?
Dlatego my, młodzież polska, chcemy być zawsze z Tobą, kochany nasz Księże Prymasie, który tyle już dla Kościoła wycierpiałeś.
Z ufnością dziecięcą powierzamy nasze dusze i nasz los w Twe mądre i silne dłonie, co tyle natrudziły się około spraw Bożych.
Kończąc, serdecznie Cię prosimy: zachowaj pamięć o nas w Twym sercu i myśli ? błogosław nam Ojcze[54]!
Następnie, powitanie w imieniu wszystkich mieszkańców Pruszcza wygłosił ksiądz proboszcz Józef Waląg. Podziękował serdecznie za przybycie Księdza Prymasa i prosił o błogosławieństwo.
Eminencjo, Najdostojniejszy Księże Prymasie, ukochany nasz Ojcze! Tak chciało by się dzisiaj powiedzieć: Eminencjo! ? pozostań z nami dłużej, ale rozkład dnia nie pozwala na to. Mimo wszystko pragniemy dzisiaj i tutaj na terenie Pruszcza otworzyć serca nasze i to szczerze, Waszej Eminencji, w gorącej podzięce za to ogromne serce prymasowskie, które potrafi pomieścić wszystkich Polaków, bez względu na to, czy mieszkają na ziemi polskiej wrocławskiej, białostockiej, tarnowskiej, czy gdańskiej. Eminencjo! To miłość Chrystusowa dzisiaj Cię tutaj, do diecezji Gdańskiej sprowadziła, miłość Chrystusowa, która każe cieszyć się z dziećmi swoimi. A u nas radość, bo nasz Arcypasterz zostaje biskupem rezydencjalnym diecezji gdańskiej. Jako ?dobry Pasterz? Eminencjo, jesteś dzisiaj w tej radości, wśród nas. Ale to spalanie się całkowite Waszej eminencji w służbie Chrystusowej, dla dobra Narodou, jest dla nas wszystkich bez wyjątku, a zwłaszcza dla nas kapłanów nakazem pójścia śladem Waszej Eminencji. I na to całkowite oddanie się sprawie Chrystusa przez nas kapłanów, oddanie się sprawie Chrystusa przez ojców i matki po parafiach dekanatu pruszczańskiego, na tą wierną postawę młodzieży i dzieci dla Chrystusa, pokornie Eminencjo dzisiaj Cię prosimy o błogosławieństwo[55].
Bezpośrednio po Księdzu Proboszczu zabrał głos sam ks. Prymas.
Ekscelencjo ? Arcypasterzu Gdański, Ekscelencjo, drodzy bracia kapłani, zebrane dziateczki, młodzieży i rodzice. Pragnę na wstępie usprawiedliwić się przed Wami. Jestem w takim podróżnym płaszczu, zamiast być w ubiorze biskupa, ale przyznam się, że nie spodziewałem się Waszego tak ludnego spotkania. Jechałem tak, jak się jedzie w drodze dalekiej, od godziny 9 w aucie od Warszawy do Gdańska. Więc człowiek może i nie jest usposobiony do tak miłych i serdecznych powitań, ale z całą prostotą serca, odpowiadam na to powitanie i księży biskupów i kapłanów i dziatwy i starszych, uczuciami wdzięczności, bo w waszej obecności dostrzegam, przede wszystkim uczucie wspólnoty, jaką zachowujecie wszyscy, w jedności, w wierze, wierności Ojcu, wierności Krzyżowi, Ewangelii, którą Wam głosimy. Wasza tak liczna obecność małe dziateczki i młodzieży i rodzice, jest chyba tego dowodem, że macie poczucie głębokiej jedności w Kościele Chrystusowym i głębokiej wspólnoty, która nas wszystkich jednoczy w ramionach najlepszej, świętej, jeden apostolskiej Matki Kościoła. Dzieci Najmilsze! Podążam do Gdańska ? ażeby brać udział w radości diecezji gdańskiej, to jest właściwy cel mojej drogi. Pragnę być świadkiem i uczestnikiem radości diecezji gdańskiej, że wreszcie po wielu latach trudnych do przezwyciężenia przeciwności, Wam tak bardzo zasłużony Arcypasterz, znany ze swej rzetelnej i pionierskiej pracy, w największej diecezji w Gorzowie a dziś pracujący wśród Was, że otrzymał od Ojca Świętego to, na co od dawna wszyscy biskupi i cały katolicki Naród polski i społeczeństwo oczekiwało. Wprawdzie na mocy specjalnych uprawnień, które posiadał Wasz Arcypasterz, był Waszym rzeczywistym Arcypasterzem i pełnił wszystkie obowiązki, jakie każdy inny biskup, w każdej innej diecezji, na mocy nadanej sobie władzy, ale w tej chwili, z woli Ojca św. Pawła VI, zasiada na tronie biskupów gdańskich, jako rezydencjalny biskup stolicy diecezjalnej i biskupiej w katedrze gdańskiej.
To jest dla nas radość i niewątpliwie zwycięstwo jakiejś sprawiedliwości, której stało się zadość. Zapewne, że ten związek, który jest jeszcze wzmocniony między Waszym biskupem, a stolicą biskupią w Gdańsku, on w rzeczywistości nie zmienia dotychczasowego stosunku, więzi nadprzyrodzonej łaski, jaka istnieje między biskupem a Jego owczarnią, ale do tej więzi nadprzyrodzonej w biskupstwie, dochodzi jeszcze ta więź prawna, kanoniczna, która z woli Kościoła zaślubin biskupa w jego Oblubienicy-Katedrze biskupiej, na której zasiada i do której tylko on ma prawo, jak długo Wolą bożą będzie, aby Wam przewodził i Was prowadził do Królestwa Bożego.
To jest tytuł radości, Najmilsze dzieci i w tej radości pragniemy brać udział. Dziękuję Wam całym sercem za to, żeście wylegli tak licznie na ulice Waszego miasta i za Wasze serdeczne, szczere, braterskie i siostrzane ufne oczy, za Wasze uczucia, za Wasze powitania, za Waszą obecność mili Kapłani i za Wasze tak mi drogie towarzystwo Arcypasterzu Gdański i Jego Ekscelencjo[56].
Szczególne słowa zaś skierował ks. Prymas do dzieci:
Pragnę też, bo nie miałem możności tego uczynić w drodze tym wszystkim małym dziateczkom, które spotykaliśmy po drodze, również tu w tym miejscu podziękować i wyrażam życzenie, aby to podziękowanie z tej ambony, do nich dotarło[57].
Na zakończenie ksiądz Prymas powiedział:
A teraz udając się w dalszą drogę, pragnę Was oddać pod opiekę Matki Bożej, Dziewicy Wspomożycielki, która nas prowadzi w wiary nowe tysiąclecie i która w Waszej świątyni, jak tu widzę, patronuje, króluje, włada i miłość swą macierzyńską Wam przekazuje i tej miłości macierzyńskiej, Was matki uczy, do tej miłości macierzyńskiej ufność w Was dziateczki wzbudza. Matka Najświętsza w Kościele, jest matką każdego z nas i Matką Kościoła. Dlatego też radujemy się, że wśród Was odbiera tak widoczny hołd i tyle serc w sobie skupia. Oddając Was wszystkich Najmilsze dziateczki pod Jej szczególną opiekę i Waszemu Duszpasterzowi i Jego Współpracownikom i wszystkim kapłanom, którzy tu przybyli i wszystkim sprawom, które miłujecie, całym sercem błogosławię[58].
Następnie ksiądz Prymas udzielił błogosławieństwa i po krótkiej adoracji Najświętszego Sakramentu, przy śpiewie ?Maryjo Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam? i ?My chcemy Boga?, udał się w dalszą drogę. Pobyt ks. Prymasa Polski w Pruszczu był bardzo krótki, trwał zaledwie 40 minut. Jednakże był przeżyciem ogromnym dla wszystkich uczestników tego spotkania ? zespoleniem w jedną zwartą całość przy Kościele ? jak napisał w kronice kościelnej ks. Józef Waląg. W powietrzu czuć było ogromne napięcie i wzruszenie. Dostojność Księcia Kościoła, więźnia, bohatera, jego zachowanie pełne głębokiej wiary i słowa pełne życzliwości dla wszystkich, podtrzymujące na duchu, pozostały w sercach obecnych i z pewnością długo były komentowane.
Fragment kroniki parafialnej, którą ks. Józef Waląg prowadził regularnie, opisując najważniejsze wydarzenia dotyczące parafii, diecezji, a nawet całej Polski Rozdział 8
Prace przy zabytkowym kościele Podwyższenia Krzyża Świętego. Stworzenie wikariatu eksponowanego. Życie religijne w nowej parafii
Zabytkowy Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego. Fot. Jan Hlebowicz 18 czerwca 1964 r. rozpoczęto prace przy kościele Podwyższenia Krzyża. Kościół ten był przed wojną ośrodkiem parafii ewangelickiej. Niewątpliwie jest to najcenniejszy zabytek architektoniczny w rejonie Pruszcza Gdańskiego, został jednak uszkodzony w czasie II wojny światowej, o czym wspominałem już wcześniej. Na szczęście dzięki staraniom księdza Józefa Dydymskiego, ofiarności parafian i pomocy Wojewódzkiego Urzędu Konserwacji Zabytków został w nim przeprowadzony podstawowy remont, dzięki któremu nadawał się do używalności. Administrator diecezji gdańskiej ksiądz Andrzej Wronka dokonał poświęcenia tej świątyni, co związało ją ponownie z Kościołem katolickim. Odtąd kościół pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego stanowił filię parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy. W tygodniu roboczym odbywała się tam jedna Msza św. o godzinie 6.30, a w niedziele i święta o godzinie 9, do kościoła schodziły się dzieci i młodzież z całej parafii. Kościół wymagał jednak ciągłych napraw i zmian. Zajął się tym ks. Józef Waląg z pomocą wikariuszy i parafian. Najpierw zabrano się za parkan, który ciągnął się od bramy kościelnej, w stronę Szkoły Podstawowej nr 2 przy ulicy Wojska Polskiego. Parkan ten był kompletnie zniszczony, dlatego też dzięki bezinteresownej pomocy ludzi wykopane zostały fundamenty, które następnie zalano cementem i podciągnięto w górę zaprawą cementową. Miesiąc później zabrano się do grodzenia cmentarza parafialnego przy ul. Wita Stwosza. Wkopano w ziemię słupy cementowe założono nową siatkę drucianą.
Kolejny miesiąc minął na przekładaniu dachu na bocznej nawie kościoła od strony południowej. W lipcu 1965 r. przygotowano kanały w ścianach na przewody elektryczne, bo dotychczasowa sieć natynkowa była zupełnie przegniła. Dużo pracy włożyła młodzież, kując ściany. Cały plan sieci elektrycznej przygotował Roman Jurkiewicz, student Politechniki Gdańskiej, a wykonali ją Alfred Gurbisz i Adolf Doroszuk ? elektrycy. Ponadto inżynierowie Barbara Grabowska, Grażyna Fintak i Andrzej Różański, pracownicy Państwowej Konserwacji Zabytków w Gdańsku, przystąpili do zbadania ścian, w celu stwierdzenia, czy nie ma tam starych malowideł. Na północnej ścianie, koło zakrystii w prezbiterium, odkryto napis z datą 1586, a pod nim, pochodzące już z czasów kiedy kościół przeszedł w ręce protestantów, stare malowidło o motywach roślinnych i jeszcze starsze sceny figuralne ? grupa postaci świętych oraz aniołów. W 1967 roku prace te zabezpieczono chemicznie. Również w tym samym roku kościół Podwyższenia Krzyża został dwukrotnie pobiałkowany zaprawą wapienną. Z biegiem lat budowla stawała się coraz bardziej zdatna do użytkowania.
W roku 1972 biskup skierował do Pruszcza jeszcze jednego kapłana ks. Janusza Rekowskiego i powierzył mu sprawowanie posługi kapłańskiej właśnie w Kościele Podwyższenia Krzyża. Do jego zadań należało obsługiwanie wiernych w południowej części miasta. Na tym terenie ksiądz Rekowski miał pełnię władzy obejmującą udzielanie chrztów, ślubów, pogrzebów. Niedługo dostał również do pomocy wikariusza ks. Włodzimierza Zduńskiego, a następnie ks. Stanisława Ładę, obecnego proboszcza. Kościół Podwyższenia Krzyża Świętego stał się wikariatem eksponowanym. Dlaczego nie można było stworzyć oddzielnej parafii? Odpowiada na to ksiądz Stanisław Łada: Ksiądz biskup zadecydował, żeby powstała nowa parafia, a stało się to 1 lipca 1972 roku. Wówczas nie można było otworzyć parafii w sensie oficjalnym. Kościół wtenczas te nowe parafie nazywał wikariatami eksponowanymi. I taki wikariat eksponowany był pod opieką duchową wikariusza eksponowanego, czyli dla komunistów w Pruszczu był to wikariusz należący do parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy, będący bezpośrednim pracownikiem księdza Waląga. A tak naprawdę był to proboszcz w pełni tego słowa znaczenia. Dla Kościoła miał wszelką władzę, a przez władze świeckie był traktowany jako zwykły wikariusz. Był to celowy zabieg ze strony Kościoła, aby w spokoju tworzyć nowe parafie. Można powiedzieć, że był to rodzaj fortelu. Im więcej parafii na danym terenie, tym lepsza opieka duszpasterska. Pruszcz był bardzo rozległy, dlatego kiedy został podzielony, księża, to znaczy ks. Waląg i ks. Rekowski mogli się lepiej zająć swoimi częściami miasta. W kronice parafialnej ksiądz Waląg używa nazwy wikariat eksponowany, na wypadek gdyby komuniści przejęli te zapiski, żeby nie mogli się do niczego przyczepić[59].
Ksiądz Rekowski potrafił zadbać o Kościół, tak jak to czynił wcześniej ks. Józef Waląg. Potrafił też gromadzić ludzi wokół siebie. Chwycił ludzi od razu. Bo to był świetny organizator, tak jak ks. Waląg. Chór założył. Dla dorosłych i dla młodzieży męskiej. Bardzo rozkręcił ministrantów. Poza tym dbał o kościół i wiele w nim przeprowadził innowacji. Na początku nie miał gdzie mieszkać, ale wprowadził się do kaplicy pogrzebowej! Tam też odbywały się pierwsze katechezy dla młodzieży. Zrobił tam sobie malutką kuchenkę, łazienkę, za łóżko robił mu materac. Z kolei wikariusz mieszkał w domku zbitym z desek, którą nazwał żartobliwie Castel Gandolfo. Tam dopiero myszy buszowały, o ludzie[60]!
Kaplica pogrzebowa. To właśnie tutaj mieszkał przez pierwsze lata swojego pobytu w parafii Podwyższenia Krzyża Świętego ks. Rekowski. Tutaj również odbywały się katechezy dla młodzieży. Fot. J. Hlebowicz
Wszystko więc funkcjonowało poprawnie, jednakże władze nie przepuszczały okazji, by wtrącać się w życie religijne nowej parafii. Sb-ecy podsłuchiwali mojej homilie. Pewnego dnia jeden z nich przyszedł do mnie z pretensjami co do pewnego kazania, bo zawierało treści ?wywrotowe?. Ja dokładnie wiedziałem, kiedy oni mieli swoje dyżury na Mszach św. Było też kiedyś dwóch panów z Komendy Wojewódzkiej SB. Specjaliści od gablotek. Przychodzili do kościoła i sprawdzali jakie treści zawierają. W kościele i na zewnątrz kościoła czytali jakie teksty mamy. Pewnego dnia nakryłem ich i zapytałem, czemu się na Mszę św. spóźniają? Oni trochę pomruczeli i wyszli z kościoła. Wtedy już wiedziałem, jak się sprawy mają [61].
Rozdział 9
Poznański epizod
14 kwietnia 1966 r. o godzinie 18-ej biciem dzwonów w całej Polsce rozpoczęła się Msza św. z ?Te Deum? w tysiącletnią rocznicę chrztu Mieszka I. W tym dniu rozpoczęły się uroczystości milenijne[62].
16 kwietnia 1966 r. uroczystości milenijne rozpoczęły się w Poznaniu. ks. Józef Waląg wraz z ks. Józefem Zator Przytockim, jako przedstawiciele diecezji gdańskiej, udali się do Poznania. Tak opisali tamto wydarzenie: Po wyjściu z pociągu wsiedliśmy do taksówki, by jechać na wyznaczoną nam kwaterę na plebanii. Na pytanie: co słychać? ? taksówkarz odpowiada ? proszę księży, źle jest, cały Poznań ?podminowany?. Władze państwowe chcą udaremnić uroczystości kościelne. Młodzież akademicka, robotnicy, zwłaszcza w fabryce Cegielskiego, ludność wszystka się buntuje. Wszystkich urzędników, pracowników po fabrykach, zmuszają do uczestniczenia w defiladzie i wiecu o tej samej godzinie, co będą uroczystości w katedrze, by je storpedować[63].
W końcu przyszła godzina przyjazdu księży biskupów z ks. Prymasem Polski na czele i wędrującą kopią obrazu M.B. Częstochowskiej. Do kościoła wchodzą tylko delegacje za biletami. Godzina przyjazdu księży biskupów mija, a ich nie ma. Po jakimś czasie przyjeżdża trzech biskupów i oświadczają, że trasa z Gniezna do Poznania wypełniona ludźmi po obydwu stronach jezdni, tak że ks. Prymas i obraz Matki Boskiej muszą jechać bardzo wolno. W końcu przyjeżdżają, entuzjazm ogromny, oklaski, wiwaty, śpiewy ? na cześć Matki Boskiej. Obraz umieszczają w głównym ołtarzu. Ks. Prymas z ambony dziękuje obywatelom Poznania, że i tym razem zdali egzamin dojrzałości politycznej, jak w minionych wiekach. Mówi o miłości Matki Najświętszej. W późnych godzinach kończy się nabożeństwo. Tłumy ogromne. Trudno się przecisnąć. Gdy tylko jakiś biskup się pokaże, dają się słyszeć spontaniczne wiwaty[64].
Następnego dnia: 17 IV 1966 r. w niedzielę, władze państwowe nie pozwoliły na procesję z kopią obrazu wędrującego Matki Boskiej Częstochowskiej, z fary do katedry [65].
Ludzie nie przejmowały się tym zakazem. Tłumy wiernych wraz z obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, śpiewając pieśni, szły do katedry, gdzie czekali Prymas, biskupi i olbrzymie rzesze pozostałych ludzi.
W tym samym czasie, w drugiej części miasta, po pełnym szyderstw przemówieniu I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki, skierowanym pod adresem Prymasa Wyszyńskiego, odbywała się przymusowa defilada. Po przejściu przed trybuną, na której stali Władysław Gomułka, Józef Cyrankiewicz ? premier rządu PRL i Marian Spychalski ? dowódca WP oraz inni towarzysze z PZPR, bocznymi ulicami, pozostawiwszy transparenty, ludzie podążali za obrazem Matki Boskiej, w kierunku katedry.
Kazanie o miłości wygłosił ks. Prymas. Obliczono, że ludzi przyszło około stu tysięcy. Pomimo nabrzmiałej atmosfery, spokoju nikt nie zakłócił. Zrozumieliśmy wszyscy, że uroczystości kościelne Tysiąclecia Chrztu Polski będą przebiegać pod znakiem walki z religią, że będzie się utrudniać Kościołowi wszystko, odciągać ludzi od manifestacji wiary, by kościół był niewidoczny[66].
Na potwierdzenie tego, Rząd PRL nie wpuścił do Polski Ojca św. Pawła VI, ani żadnego kardynała, biskupa (nawet polskiego pochodzenia) z zagranicy, na centralną uroczystość milenijną na Jasnej Górze w Częstochowie. Skandal na cały świat ? bo trąbi się o wolności religijnej, a tymczasem jawna, otwarta walka z religią. Fakt ten otworzył oczy każdemu, więc nic dziwnego, że w całej Polsce, nawet wśród partyjnych, było oburzenie ? pisał ksiądz Waląg w kronice parafialnej[67].
Rozdział 10
Kupujemy i stawiamy dzwony! Co na to władza?
Wiosną1966 r. z wdzięczności Bogu za tyle łask i darów, za opiekę, przez tyle wieków nad Narodem Polskim i Kościołem w Polsce i Pruszczu[68] ? ks. proboszcz rzucił hasło zakupu nowych dzwonów dla kościoła parafialnego w Pruszczu. Wierni chętnie przyjęli tę propozycję i zaczęli składać ofiary na ten cel. Nikt nie żałował pieniędzy. Do tej pory posługiwano się tylko małą sygnaturką, bo z kościoła Podwyższenia Krzyża Świętego, jak i z kościoła parafialnego, Niemcy zabrali po dwa dzwony. Nowe trzy dzwony zamówiono we Wrocławiu, w firmie ?Reparacja Dzwonów?. W listopadzie pragnienia ks. Józefa i parafian spełniły się. Przywieźli dzwony. Zawieszono je na specjalnie zrobionej konstrukcji żelaznej ? obok kościoła parafialnego. Cała operacja odbywała się oczywiście bez wiedzy władz państwowych.
Prawnie jednak, władza nie mogła wymagać zdemontowania konstrukcji, na której zawieszone były nowo nabyte dzwony, ponieważ jej podstawa nie przekraczała powierzchni 12 metrów kwadratowych. Pomyślał o tym Leon Charyton, inżynier i przyjaciel księdza. Wpadł on na pomysł, by konstrukcję postawić na betonowych ławach, nie zaś na fundamentach, które zajęłyby prawdopodobnie powierzchnię powyżej 12 metrów kwadratowych[69]. Czy lokalni działacze partyjni mieli zamiar tak to pozostawić?
Betonowe ławy, pomysł Leona Charytona na ?ominięcie? przepisów. Fot. J.Hlebowicz
Starliśmy się z nimi wtedy, pamiętam. Oni nie mogli uwierzyć, że zrobiliśmy to bez ich zgody, a jak się już trochę otrząsnęli i przyjęli do wiadomości, że dzwony są i nie da się nic z tym zrobić, to nakazali, żeby ksiądz je z drugiej strony kościoła postawił, tak żeby ich widać nie było. Ale ksiądz Waląg tak im odpowiedział: dzwony będą stały tam, gdzie stoją i koniec gadania. On się ich nie bał ? relacjonuje Leon Wejer[70].
Największy ma na imię Św. Wojciech ? waży 918 kg. Napis na nim głosi: Pierwszemu Męczennikowi w Tysiącletnią rocznicę Chrztu Polski ? o dalsze przewodzenie Narodowi Polskiemu ? Pruszcz Gdański 966- 1966. Drugi dzwon ? waży 505 kg. Napis: Królowej Polski ? za Tysiącletnią opiekę z prośbą o dalszą. Pruszcz Gdański 966-1966. Trzeci dzwon waży 240 kg ? napis: Św. Józef ? na pamiątkę 2214 Kapłanom ponad 6 milionów Polakom pomordowanym w latach 1939 ? 1945 za Wiarę i Ojczyznę ? Pruszcz Gdański 966-1966. Napisy te mają być dla minionych pokoleń świadectwem głębokiej wiary w Boga, ukochaniem Matki Najświętszej i dowodem miłości Ojczyzny przez cały Naród ? Kapłanów i Lud Boży[71].
Dzwony, pamiątka Tysiąclecia Chrztu Polski. Fot. J. Hlebowicz
Konsekracji dzwonów dokonał ordynariusz gdański biskup Edmund Nowicki 24 listopada 1966 r., wygłaszając przy tej okazji kazanie. Od tej pory dzwony te po dziś dzień głoszą chwałę Boga i Maryi, wzywają wiernych na Mszę św. i inne nabożeństwa. Odprowadzają również zmarłych na wieczny spoczynek. Ofiarność finansowa na dzwony była bardzo duża, tak że w dniu zawieszenia wypłacono firmie całą należność. Jednakże głos nowych dzwonów dręczył wrażliwe uszy władz państwowych. Rozpoczęto dochodzenie, kto wykonał konstrukcję żelazną, dzwonnice i same dzwony.Trzykrotnie przysyłano komisje z Prezydium Powiatowej Rady Narodowej ? Wydziału Architektonicznego i Wydziału Finansowego. Walka z religią trwa ? pisał wówczas proboszcz ? wszystko, co robi się w kościele, trzeba robić ukradkiem, pozwolenia na nic się nie dostanie[72].
Rozdział 11
Kolejna wizyta Kopii obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej i krótkie spotkanie Prymasa Polski, Stefana Wyszyńskiego z pruszczańskimi parafianami
27 maja 1966 roku parafia Pruszcz przeżyła jedną z najbardziej radosnych uroczystości w dziejach parafii. Kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej ? w drodze na Milenium do Gdańska zatrzymała się w kościele w Pruszczu[73].
Wszystko było zapięte na ostatni guzik. Kościół wyglądał w tamtych dniach przepięknie. Wszyscy tacy przejęci ? opowiada uczestniczka tamtych wydarzeń, ówczesna i obecna mieszkanka Pruszcza Alina Hlebowicz[74]. Na początku odśpiewano Apel Jasnogórski ? ?Maryjo Królowo Polski ? jestem przy Tobie pamiętam, czuwam?. Następnie wyruszyła procesja ze świecami dookoła kościoła. Atmosfera była niesamowita, bardzo podniosła. Po ustawieniu obrazu w głównym ołtarzu pięknie udekorowanym i oświetlonym, proboszcz Józef Waląg powitał Matkę Bożą w obrazie Jasnogórskim i wszystkich przybyłych parafian, a później odprawił Mszę św.
Na drugi dzień odbyło się pożegnanie obrazu przy udziale kilku tysięcy ludzi[75]. Odprawiono nabożeństwo majowe. Następnie ruszyła do Oliwy kawalkada samochodów i tłumy ludzi za obrazem Matki Bożej ? relacjonuje Alina Hlebowicz ? wszystko posuwało się bardzo wolno. Rzucaliśmy kwiaty pod obraz[76].W tym samym czasie zbliżał się także Prymas Polski samochodem do Gdańska.Świadkowie tamtego wydarzenia twierdzą, że tłumy w Pruszczu były tak liczne że ks. Prymas musiał wysiąść i ramię w ramię z ks. Józefem Walągiem, idąc pieszo, torował sobie drogę, pozdrawiając z uśmiechem tłumy wiernych. Później ks. Prymas miał powiedzieć: To była manifestacja religijna i narodowa, ale zdrowo narodowa.
Niestety nie wszystko odbyło się bez przeszkód i utrudnień ze strony władz państwowych. Chciano na przykład za wszelką cenę przeszkodzić młodzieży licealnej w spotkaniu z Prymasem. Próbowano wszystkich wywieźć samochodami na przymusowe wycieczki. Jednakże władze po raz kolejny nie doceniły młodych ludzi, którzy zorientowawszy się o co chodzi, w ogóle tamtego dnia nie poszli do szkoły. Doszło do tego, że posyłano gońców do ich domów, grożąc poważnymi konsekwencjami. Np. zastraszano wydaleniem z pracy rodziców. Na nic jednak to się zdało. Młodzi ludzie z nielicznymi wyjątkami poszli na spotkanie z Prymasem.
Rozdział 12
Wypadki grudniowe w Pruszczu Gdańskim
1 czerwca 1969 r. odbyły się wybory do Sejmu i rad narodowych. Ksiądz Waląg, jako jeden z dwóch księży w powiecie gdańskim nie brał w nich udziału[77]. Postąpił zgodnie ze swoim sumieniem ? podobnie jak robotnicy ponad rok później.
To przez Pruszcz szły czołgi pacyfikować Gdańsk? napisała Józefa Krośnicka w swojej książce poświęconej pamięci prałata Józefa Waląga.
W kościele parafialnym, między trzynastym a szesnastym grudnia odbywały się rekolekcję adwentowe. Ludzie przychodzili do kościoła gromadnie, frekwencja była duża. W ostatni dzień z niewyjaśnionych wtedy jeszcze przyczyn zabrakło zupełnie młodzieży. Dlaczego? Miało się to okazać dopiero później. Przyczyną były zajścia w Stoczni Gdańskiej. Ksiądz Waląg odnotował to wydarzenie w kronice parafialnej: 14 grudnia 1970 pracownicy Stoczni Gdańskiej udali się pod gmach Komitetu Wojewódzkiego z żądaniem obniżenia cen na artykuły żywnościowe, które 13 grudnia 1970 podwyższono. Ponieważ delegację stoczniowców zatrzymano, więc na drugi dzień 15 XII pod gmach partii poszła cała masa strajkujących z żądaniem wypuszczenia kolegów i obniżki cen. W stoczni przerwano pracę ? strajk. Do stoczniowców dołączyło się dużo młodych ludzi. Doszło do starć z milicją która chciała rozgonić tłumy. Milicja używała pałek i gazu. Rozgoryczony tłum chwycił za kamienie, podpalono budynek partii, a później dworzec kolejowy wrzucając przez okna butelki z zapaloną benzyną. Ściągnięto do Gdańska masę milicji i wojska. Milicja użyła broni. Byli zabici, poranieni i pobici pałami. Czołgami obstawiono stocznię, ważniejsze gmachy publiczne, skrzyżowania dróg. Czołgów było bardzo dużo. Zarządzono godzinę policyjną ? od godziny 18 do 5 rano, dla Gdańska, Gdyni i Sopotu. Trójmiasto było odcięte telefonicznie od reszty kraju. Z powodu zabitych, poranionych i pobitych przez milicję, nienawiść do partii wśród ludności cywilnej była wielka. Wyzywano ich od gestapowców[78].
Młodzi, odważni ludzie dołączyli do strajkujących robotników. Milicja używała pałek i gazu. Niektórzy wrócili do Pruszcza pobici. Pruszcz również włączył się w obywatelski bunt.
Załogi wszystkich pruszczańskich przedsiębiorstw takich jak: Prim, Amon, Techmet, Melioracja, Cukrownia, zastrajkowały. Ludzie udali się pod Dom Partii w Pruszczu i zażądali obniżki cen na artykuły żywnościowe, podwyżki płac i oddania siedziby partii na dom dziecka lub ośrodek zdrowia. Cukrownia. Pracownicy tego zakładu również strajkowali. Fot. Jan Hlebowicz
Wypadki grudniowe ? to tragedia całego narodu polskiego. Partia robotnicza strzela do robotników, za to że wołają: DAJCIE NAM I DZIECIOM NASZYM CHLEBA!! ? wielka tragedia [79]! ? tak komentował tamte wydarzenia zwykle spokojny ks. Józef Waląg.
Wypadki grudniowe rzeczywiście były ogromną tragedią całego narodu. W wyniku strzelania przez milicję do ludzi zginęło 45 osób, spośród których 12 nie ukończyło 20 lat, ponad 1000 było ciężko rannych. Zatrzymano blisko 3000 osób, w tym wiele ciężko pobito. Ludzie byli załamani, wielu straciło swoich najbliższych[80]. Słowa, które najlepiej przedstawiałyby nastroje społeczne tamtych dni to: przygnębienie, ból, złość, brak nadziei na lepsze jutro, na demokratyczną Polskę.
Kościół jednak wytrwale modlił się za Ojczyznę. W całym kraju odprawiane były Msze św. W Pruszczu 14 lutego o godzinie 18 również ksiądz Waląg modlił się o wolność i szacunek do drugiego człowieka. Taca zebrana w Kościele przeznaczona została na wszystkich poszkodowanych w wypadkach grudniowych. Nikt nie skąpił grosza.
Tragiczne wypadki grudniowe otworzyły każdemu oczy, że czas wprowadzać w życie społeczne ducha Ewangelii, sprawiedliwości społecznej, Bożej demokracji, poszanowania każdego człowieka[81].
Jednym ze skutków wydarzeń grudniowych była zmiana ekipy rządzącej, przede wszystkim zaś na stanowisku I sekretarza partii. Na miejsce Władysława Gomułki został mianowany Edward Gierek. Próbował on załagodzić sytuację społeczną. Doprowadził do chwilowego unormowania stosunków ?Państwo ? Kościół?. Symbolicznym przykładem tego, może być poniżej opisana sytuacja:
Na skutek interwencji biskupa Edmunda Nowickiego u przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej ?Tadeusza Bejma, w sprawie kar nakładanych na kapłanów diecezji, za nauczanie religii i inne sprawy, polecił pan Bejm zwrócić księdzu Walągowi zabraną 14 X 1970 a sprzedaną 16 XI 1970 na aukcji, lodówkę marki ?Silesia?! Lodówkę tą zabrali komornicy za nie płacenie grzywien nakładanych na księdza Waląga z tytułu nie składania sprawozdań z nauczania religii jeszcze za rok 1962 [82].
Rozdział 13
Pielgrzymki na odpust do Świętego Wojciecha. Wizyta metropolity krakowskiego kardynała Karola Wojtyły. Procesje Bożego Ciała
To były diecezjalne uroczystości. Tłumy waliły[83].Jednymi z najważniejszych wydarzeń z życia religijnego w Pruszczu były pielgrzymki na odpust do parafii Św. Wojciecha, należącej do Gdańska, a położonej między Pruszczem a Gdańskiem. W uroczystościach, które odbywały się 23 kwietnia na wzgórzu, gdzie według legendy znajdował się pierwszy grób męczennika i gdzie Święty Wojciech zaczął ewangelizację ziem pomorskich, brali udział wierni i księża z całej diecezji. Frekwencja była bardzo duża, szczególnie wśród młodzieży. Odpust ten był bardzo ważnym wydarzeniem, dlatego też wzbudzał szczególne zainteresowanie władz państwowych.
Za moich czasów władze świeckie może jakoś niespecjalnie interweniowały. Czasami w procesji szło dwóch czy trzech cichociemnych z uszatkami na głowach i bacznie wszystko obserwowali. Natomiast wcześniej, w czasach szalejącego komunizmu, władze ingerowały do tego stopnia, że most podcięli w św. Wojciechu, po którym szli pielgrzymi. Było trochę poturbowanych, na szczęście nikomu nie stało się nic poważnego [84].
Z Pruszcza na odpusty w Św. Wojciechu chodził również wraz z młodzieżą ksiądz Stanisław Bogdanowicz. W 1964 r. miało miejsce następujące zdarzenie: Zostałem wysłany z kazaniem do młodzieży na odpust św. Wojciecha. Oczywiście z chęcią podjąłem się tego zadania. Wygłosiłem kazanie. Wydawało mi się całkiem w porządku. Jednakże po moim powrocie do parafii w Pruszczu okazało się, że tajne służby, które słuchały mojej wypowiedzi wytoczyły mi proces administracyjny o tzw. ?szkodliwą działalność wobec państwa?, który zakończył się wyrokiem administracyjnym, na podstawie którego biskup Nowicki miał obowiązek usunięcia mnie ze stanowiska kościelnego jakie sprawowałem i przeniesienie mnie na jakieś inne. W sumie nie było ono wysokie, bo wikariackie. Biskup zadecydował skierować mnie na studia do Rzymu, ale nie otrzymałem paszportu, więc zacząłem studia na KUL-u. Dlaczego uznali mnie winnym? Rzekomo powiedziałem podczas kazania, że pierwszy sekretarz partii nie ma żadnej władzy. No więc wobec takiego oskarżenia nawet biskup Nowicki dziwił się bardzo i mówił: co ty tam naopowiadałeś o tym I sekretarzu. Ja na to odparłem, że absolutnie sobie nie przypominam, żebym coś takiego mówił. A później kiedy ta sprawa była zamknięta i nic się już nie dało zrobić, czyli przed moim wyrokiem administracyjnym, musieli akta oskarżenia ujawnić. Okazało się, że chodziło o cytat z Pisma Świętego, kiedy powiedziałem, że Pan Jezus rzekł: dana jest mi wszelka władza, zarówno w niebie, jak i na ziemi. Ja oczywiście broniłem się przed nimi, że to tylko cytat. A oni tak odpowiadali: no tak, ale w tym cytacie jest też ?na ziemi?, więc obraziłeś definitywnie I sekretarza, nie masz się co odwoływać[85].
26 kwietnia 1970 r. odbyła się uroczystość patronalna całej diecezji w Św. Wojciechu z udziałem metropolity krakowskiego Karola Wojtyły.
Na odpust przyjechało sześciu biskupów, w tym również metropolita krakowski, późniejszy papież ? Jan Paweł II. Na zdjęciu przedstawionym poniżej, które pochodzi z prywatnych zbiorów nieżyjącego już księdza Jana Lalewicza (proboszcza parafii w Św. Wojciechu w latach 1949 -1988)widzimy na miejscu honorowym właśnie kardynała Karola Wojtyłę, a obok, po jego prawej stronie, księdza prałata Józefa Waląga, który jak powiedziała Józefa Krośnicka poza parafią nigdzie nie szukał dla siebie pierwszego miejsca. To jego proszono o zajmowanie miejsc honorowych. Swoją pracą i postawą życiową jako kapłan i jako człowiek zasługiwał na takie wyróżnienie[86].
Inną formą uczestnictwa w życiu religijnym, poza obrębem kościoła były odbywające się corocznie procesje Bożego Ciała. Było to zawsze duże wydarzenie dla parafian. Mamy namawiały swoje córki by sypały kwiatki, część męska angażowała się przy budowie ołtarzów przy których miała później zatrzymywać się procesja, jeszcze inni zgłaszali się do noszenia baldachimu pod którym znajdował się Najświętszy Sakrament. Niestety procesje nie były mile widziane w Pruszczu przez władze, jednak już w 1959 r. ksiądz Józef ? jako jedyny w powiecie, zorganizował procesję bez wymaganego zezwolenia[87]. Ksiądz Waląg to miał zawsze z tym kłopoty. Chyba co roku musiał załatwiać pozwolenie, żeby pochód mógł się odbyć. Raczej się zgadzano, ale i tak nie pozwalano przechodzić ul. Grunwaldzką, bo to była droga międzymiastowa i jak mawiali partyjni: nikt was zobaczyć nie może. Więc chodziliśmy swojego czasu ulicą Stalina do Dworca PKP i z powrotem ? opowiada Alina Hlebowicz z Pruszcza Gdańskiego[88]. Dziewczynki sypiące kwiaty podczas procesji Bożego Ciała. Na zdjęciu widoczna jest siostra serafitka, która przygotowywała ochotniczki. (lata 60-te) Fot. zbiory parafii
Wierni uczestniczący w procesji Bożego Ciała. (lata 60-te) Fot. zbiory parafii
Rozdział 14
Polak papieżem! Rok 1980. Pruszczańskie zakłady ponownie strajkują. Rok 1981 - stan wojenny
We wrześniu 1978 roku, ksiądz Waląg napisał: zmarł papież Jan Paweł I ? 33 dni kierował Kościołem. Msza koncelebrowana o godz. 18 za Jego duszę[89]. Niecały miesiąc później dokonał kolejnego wpisu: 16 X 1978 r. w godzinach popołudniowych (18.44) wybrano ks. Karola Wojtyłę ? papieżem. Polski kardynał przybrał imię Jan Paweł II. Do naszego kościoła doszła ta wiadomość podczas wspólnej modlitwy różańcowej w intencji konklawe. POLAK ZOSTAŁ PAPIEŻEM!! Radość ogromna. Od 16 X 1978 serca całego narodu katolickiego skierowane są do Rzymu[90].
Papież przyleciał do ojczyzny 2 czerwca 1979 r. Polacy tłumnie wyszli na spotkanie z Janem Pawłem II. Widząc w nim bohatera narodowego, chłonęli każde wypowiedziane przez niego słowo. Zarówno wtedy gdy na początku wizyty prosił o nowe zesłanie Ducha Świętego: ?Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi?, jak i w Krakowie: ?Musicie być mocni?[91]. Ksiądz Waląg tak podsumował pielgrzymkę Jana Pawła II do Polski: czas pobytu Ojca św. to wielkie ?Te Deum? całego Narodu Polskiego. To wielkie święto całej Polski, uczestniczącej bezpośrednio w spotkaniach z Ojcem Świętym w poszczególnych miastach i pośrednio poprzez radio i telewizję[92].
W roku 1980 wybuchł ogólnonarodowy protest, który rozpoczął się w Gdańsku. Narodziła się ?Solidarność?.
14 VIII 1980 r. robotnicy Stoczni Lenina w Gdańsku rozpoczęli strajk, który rozszerzył się na całą Polskę, obejmując 400 zakładów ? paraliżując całe życie państwa. Trwał do 31 VIII 1980 r. Rząd widząc, że cały prawie naród popiera strajkujących robotników, inteligencję pracującą, młodzież akademicką i rolników, którzy dołączyli do strajkujących, bał się konsekwencji zanotował ksiądz Waląg w kronice[93].
Pruszczańskie zakłady pracy również brały udział w wielkim strajku 1980 roku i większość społeczeństwa pruszczańskiego opowiadała się po stronie ?Solidarności?. W tym napiętym czasie w kościele parafialnym jak i kościele Podwyższenia Krzyża Świętego księża proboszczowie i wikariusze wygłaszali szczególne kazania, podtrzymujące na duchu i wspierające robotników. Częściej niż zwykle udzielali komunii i spowiadali. Kościół w najróżniejszy sposób pomagał strajkującym. Przechowywaliśmy jedną z osób, która była w ?Solidarności rolniczej?. Człowiek ten mieszkał u nas na plebanii, bo bał się, że zostanie internowany. SB go szukało. Wychodził do rodziny tylko nocą, w przebraniu kobiety[94].
?Solidarność? żądała: niezależnych, wolnych związków zawodowych we wszystkich zakładach pracy, poszanowania ludzi pracy, wolności słowa, zniesienia cenzury. Rząd widząc, że cały prawie naród popiera strajkujących, poszedł na ustępstwa z Solidarnością[95].
Strajkujący mieli coraz większy wpływ na społeczeństwo. Częściej mówiło się o wolności i demokracji, czego przejawem było chociażby powstanie oraz poświęcenie w Gdańsku 16 XII 1980 r. o godzinie 17 Pomnika Poległych Stoczniowców.
Jednakże stabilizacja nie trwała długo. Komuniści bardzo niepewni swojej pozycji postanowili skończyć z ?Solidarnością? za pomocą siły i strachu. 13 grudnia 1981 roku generał Wojciech Jaruzelski wprowadził w Polsce stan wojenny, wydając wojnę własnemu narodowi. Wielu osobom groziło więzienie. Niemało osób się ukrywało. Wyłączone telefony, ograniczenie dostępu do artykułów żywnościowych i lekarstw, rewizje na ulicach, cenzura korespondencji, oddziały uzbrojonej milicji i wojska, pogróżki stosowane w najróżniejszy sposób ? taka była ówczesna rzeczywistość. Naród przekonał się, że podpisanie umowy z robotnikami to była fikcja, okłamanie. Solidarnościowcy poszli w podziemie ? wydawano np. tajne gazetki. I znowu nastąpiły aresztowania, kolegia, grzywny, wyroki[96].
Na drodze łączącej Gdańsk z Pruszczem ustawiono punkty kontrolne obsługiwane przez wojsko oraz milicję. Jadące w kierunku Gdańska autobusy były zatrzymywane a pasażerom sprawdzano tożsamość[97].
Ksiądz Waląg jak i inni księża z parafii pruszczańskiej robili co tylko było w ich mocy, by pomóc społeczeństwu. W biurze parafialnym ksiądz Józef przyjmował zgłoszenia o aresztowanych, zaginionych, zwolnionych z pracy z przyczyn ideologicznych, starał się wyciągać represjonowanych z aresztu. Wspomina taksówkarz Leon Wejer: Strajkowałem na postoju taksówek. Zwinęli mnie. W jednostce siedziałem. Oni oczywiście nie przyznawali się, że to aresztowanie. Mówili: to chwilowa zmiana zamieszkania. Ksiądz Waląg mnie i innym pomógł się z aresztu uwolnić[98].
Ksiądz Walag pomagał też rodzinom osób poszkodowanych ? osobiście i poprzez parafialną służbę charytatywną.31 V 1982. taca na Mszach św. przeznaczona została na zapomogi dla rodzin ludzi internowanych. W biurze parafialnym należy zgłaszać wszystkich aresztowanych, pozbawionych pracy, internowanych ze względów ideologicznych. Kościół wspierał wszystkich poszkodowanych, na ile było to tylko możliwe[99].
Proboszcz znał doskonale swoich parafian, o czym pisałem w poprzednich rozdziałach. Wiedział jak wygląda sytuacja w danej rodzinie, dlatego też nie siedział z założonymi rękami. Wiedział, że wielu ludzi wstydzi się prosić o pomoc. W takich sytuacjach ksiądz sam interweniował. Posyłał na przykład paczki z żywnością i lekami do domów, m.in. poprzez swojego przyjaciela, cytowanego wielokrotnie w mojej pracy, zaufanego kierowcę taksówki Leona Wejera. Sam też rozwoził leki i paczki, odwiedzał obłożnie chorych.
Rozdział 15
Budowa domu katechetycznego, tragiczne wypadki samochodowe, trud włożony w powstanie nowej parafii
W Pruszczu, mimo napiętej sytuacji politycznej i wysiłku wkładanego w pomoc strajkującym, ksiądz Waląg prowadził budowę domu katechetycznego, którą rozpoczął jeszcze przed wprowadzeniem stanu wojennego. Plac pod budowę tego domu, sąsiadujący od północy z terenem przykościelnym, uzyskał w drodze zamiany, za należącą do parafii posesję przy ul. Wojska Polskiego. Projekt budynku wykonała inżynier architekt, pracująca w Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku. Kierownikiem budowy został inżynier Leon Charyton, który dokonał korekty planu, dostosowując wnętrze budynku do istotnych potrzeb. Ksiądz Waląg był jak zwykle bardzo zaangażowany. Odprawiał Msze św. w intencji budowniczych i dziękował za wszelką ofiarność, która pozwoliła na realizację tak ważnej inwestycji. W kronice opisywał skrupulatnie każdy postęp w pracach.
Niestety w roku 1982 przeżył dwa poważne wstrząsy, które w znacznym stopniu odbiły się na jego zdrowiu. Pierwszy, kiedy jego bliski i zaufany przyjaciel kierowca Leon Wejer o mało nie zginął w wypadku samochodowym. Oto jak relacjonuje to sam poszkodowany: Taka fama poszła, że mnie chcieli sprzątnąć. Najechał na mnie samochodem były milicjant, późniejszy szef ORMO. Później powiedziano mi, że miał on 2.6 promila alkoholu we krwi. Wjechał we mnie z prędkością 140 km na godzinę, tak oszacowali biegli sądowi. Jemu się nic nie stało. On chyba wypadł przez szybę. Ja byłem zakleszczony w samochodzie. W wyniku obrażeń musiałem przez dwa lata poddawać się rehabilitacji. Miałem rozbitą głowę i połamane ręce, uszkodzone jelita, trzustkę, śledzionę, wybitych jedenaście zębów. Samochód nadawał się do kasacji. Wszyscy mówili, że był to zamach na mnie, ale ja powiedzieć tego dokładnie nie mogę, nie powinienem nikogo bezpodstawnie oskarżać[100].
Drugie wydarzenie, które znacznie osłabiło psychicznie księdza prałata, zdarzyło się niespełna miesiąc później. W wypadku samochodowym zginął biskup sufragan diecezji gdańskiej Kazimierz Kluz. Była to śmierć zagadkowa. 15 minut po wyjeździe z plebanii w Trutnowach, gdzie był na wizytacji kanonicznej, samochód wiozący biskupa uderzył w drzewo. Nie znamy przyczyny, czemu auto nieoczekiwanie zjechało na lewą stronę i uderzyło w drzewo. Kierowca przeżył ? bardzo uczciwy człowiek, którego znałem osobiście. Pan, który nigdy nie przyspieszał, pan który zawsze bardzo uważał na drodze. Być może auto zostało wcześniej uszkodzone ? komentuje tamtą sytuację ksiądz Łada[101].
Przeświadczenie księdza Józefa, że były to celowe działania Służby Bezpieczeństwa potwierdziło (zdaniem prałata) morderstwo księdza Jerzego Popiełuszki. 19 X 1984 Służba Bezpieczeństwa zamordowała Jerzego Popiełuszkę w drodze z nabożeństwa z Bydgoszczy do Warszawy, w lesie koło Torunia. W obrzydliwy sposób ciało ks. Jerzego zostało zmasakrowane i koło Włocławka wrzucone do Wisły. Udało się szoferowi Popiełuszko wyskoczyć z pędzącego samochodu i powiadomić księdza proboszcza w Toruniu, a ten poinformował odpowiednie władze kościelne i państwowe ? morderstwo ujawniło się ? skomentował ksiądz Waląg, u którego, po wyżej wspomnianych tragediach, nasiliła się choroba serca. Potrzebował odpoczynku i pomocy lekarza. Mimo to nie zaprzestał pracy przy budowie domu katechetycznego. Dlatego też we wrześniu 1984 roku praca została zwieńczona sukcesem. Radość księdza Waląga i parafian była ogromna. Dziękował wszystkim, którzy angażowali się w tę pracę, czego potwierdzeniem był wpis do kroniki ponad 50 nazwisk i nazw zakładów pracy, które w tym dziele pomagały. Cieszył się, czego dowodem są jego słowa, również zapisane w kronice: Ten dom katechetyczny będzie dowodem miłości do Kościoła w czasach rządów ateistycznych[102]. Księdzu prałatowi było jednak cały czas za mało. Równocześnie z pracami wykończeniowymi przy budowie domu katechetycznego prowadził roboty renowacyjne, a później prace porządkowe, na cmentarzu katolickim przy ul. Wita Stwosza.
Plebania i dom katechetyczny parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim.. Fot. J. Hlebowicz Stan zdrowia proboszcza stawał się coraz gorszy, a pracy nie ubywało. Tymczasem we wschodniej części Pruszcza utworzyła się duża dzielnica nazywana Pruszczem Wschodnim. Sytuacja duszpasterska nie była dobra. Ludzie mieli daleko do kościoła, dzieci daleko na katechezę. Ksiądz Waląg postanowił zająć się stworzeniem nowej parafii. Wysłał więc pismo do Urzędu Wojewódzkiego z prośbą o pozwolenie. Niestety otrzymał odpowiedź odmowną. Wówczas interweniowała kuria biskupia. Sprawa trafiła do Sekretariatu Episkopatu Polski w Warszawie i do Ministerstwa ds. Wyznań. Skutkiem tego w 1987 r. parafianie Pruszcza Wschodniego cieszyli się erygowaniem nowej parafii pod wezwaniem błogosławionego Michała Kozala. Proboszczem został ksiądz Jerzy Pobłocki, były wikariusz w parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy.
Kościół p.w. bł. Michała Kozala W Pruszczu Gdańskim. Fot. J. Hlebowcz Rozdział 16
Duże zmiany. Ksiądz Waląg przechodzi na emeryturę. Nowym proboszczem zostaje ks. Andrzej Żebrowski. Ksiądz Roman Naleziński prowadzi oazy
Rok 1987. Ksiądz Waląg przygotowywał parafię i parafian na przybycie papieża do Gdańska. Zorganizował grupę służby porządkowej ?Semper fidelis?. W tym czasie ksiądz Waląg częściej niż zwykle spowiadał i rozdawał Komunię św., chcąc tym samym lepiej przygotować wszystkich chętnych do godnego uczestnictwa w spotkaniu z Ojcem Świętym. Niestety taka aktywność księdza doprowadziła w rezultacie do pogorszenia zdrowia. Księdzu Walągowi nie dane było spotkać się z papieżem. Musiał poddać się leczeniu szpitalnemu.
2 VIII 1987 r. na Mszy św. o godzinie jedenastej ks. Józef Waląg ogłosił wiernym, że na skutek pogorszenia zdrowia i zgodnie z Synodem Gdańskim, na własną prośbę po 30 latach pracy kapłańskiej w Pruszczu, od 5 VIII przechodzi na emeryturę? taki był ostatni wpis do kroniki, uczyniony przez ks. Józefa Waląga[103].
Nowym proboszczem został ks. Andrzej Żebrowski. Wierni byli zawiedzeni i smutni. Możliwe, że nie do końca rozumieli tę decyzję, bo przecież tyle razem z księdzem prałatem przeszli, a on zrezygnował. Większości ciężko było zaakceptować zmianę. Ksiądz Waląg podziękował wszystkim za współpracę i za wszelkie dobro, które wspólnie uczynili dla parafii w Pruszczu. Apelował jednocześnie, by jego następcę przyjęli z pełną życzliwością i zaufaniem. Ksiądz prałat pozostał w parafii jako rezydent i starał się pomagać jak tylko mógł. Mimo to, ze względu na stan zdrowia, z pomocą bywało różnie.
Jak układała się współpraca między nowym, a starym proboszczem? Należy uwzględnić fakt, że prałat był już człowiekiem bardzo wiekowym i schorowanym. W 1987 roku miał 77 lat. Był po dwóch, wprawdzie nie dużych, ale jednak wylewach, które mimo wszystko wpłynęły na jego psychikę i sposób widzenia wielu spraw, jak również na jego siły fizyczne. Niestety prałat nie zgadzał się na niektóre, bardzo ważne zmiany. Widocznie u starszych ludzi występuje tzw. ?posuwanie się po wytyczonych koleinach? czyli: tak ma być, jak było wcześniej[104].
Ksiądz prałat pozostał w parafii do roku 1997. Zmarł w szpitalu na ul. Łąkowej w Gdańsku 7 listopada 1997 r. o godzinie 7 rano. W uroczystościach pogrzebowych brało udział 120 kapłanów i ponad 5 tys. ludzi świeckich. Grób, którym przez wiele lat zajmował się przyjaciel księdza ś.p. Leon Wejer, stale pokrywają kwiaty.
Fot. Jan Hlebowicz
Jeszcze kiedy ksiądz Waląg był proboszczem, tworzeniem ruchu oazowego w parafii z dużym powodzeniem zajął się wikariusz ks. Andrzej Rozmus. Po przyjściu ks. Andrzeja Żebrowskiego godnym następcą ks. Rozmusa został ks. Roman Naleziński. Niestety ksiądz prałat nie potrafił z początku zaakceptować zmian, które wiązały się z ruchem ?Światło ? Życie?.
Oazy były niewątpliwie zupełnie inną formą modlitwy, życia duchowego, niż ta którą preferował prałat. Ksiądz Waląg nie rozumiał jak w kościele można grać na gitarach, śpiewać na całe gardło itd. Gdzie podziały się cisza, skupienie, kontemplacja? Zdarzało się, że przed Mszą św. dla młodzieży ksiądz Waląg siadał w konfesjonale. Oczywiście przychodził na tyle wcześniej, żeby jak najmniej osób go zauważyło. Siedząc w konfesjonale mógł obserwować młodych, ich zachowania, ich sposób na modlitwę. Na pewno się dziwił i nie do końca to rozumiał, ale przynajmniej starał się to zaakceptować ? wspomina Józefa Krośnicka[105].
Prowadzenie spotkań dla młodzieży nie było łatwe. Od czasu do czasu spotkania oazowe trwały dość długo w nocy i ksiądz Naleziński zasypiał rano albo się spóźniał na Mszę Świętą poranną, na którą w znacznej większości przychodzili starsi ludzie. Nie znając kulisów, byli oburzeni zachowaniem młodego księdza. No jak tak może być, żeby ksiądz się spóźniał na Mszę ? mówili. W rezultacie zamiast biec do mnie z tym, co ich frapuje, biegli do ks. prałata. Wtedy on ich wysłuchiwał i potem przez pół dnia chodził za biednym księdzem Romanem i robił mu wyrzuty. Starałem się usprawiedliwiać go publicznie przed tymi ludźmi ? zobaczycie co będzie z młodzieżą i jakie ksiądz ma w ich wychowaniu i kształtowaniu duchowości zasługi. Były protesty np., że za głośno śpiewają. Biadolili, że organy milczą a zamiast tego jakieś ?szarpidruty? grają na gitarach. No to musiałem wtedy tłumaczyć, że są specjalne Msze dla młodzieży i osobne dla dorosłych, i że takie Msze diametralnie się od siebie różnią i jest to rzeczą naturalną. To było takie wzajemne nakręcanie, chyba dlatego, że było to dla nich coś nowego, nie do końca zrozumiałego i akceptowalnego[106].
W parafii w Pruszczu wiele się zmieniło. Z czasem ksiądz Waląg przyzwyczaił się do roześmianej, rozgadanej i rozśpiewanej młodzieży. Co więcej, może w głębi duszy zaczęło mu się to nawet podobać. Ksiądz Żebrowski starał się najlepiej jak mógł prowadzić życie parafialne. Tymczasem w Polsce doszło do wydarzeń, które całkowicie zmieniły dotychczasowe oblicze kraju, w tym również Pruszcza.
Tym wpisem ks. Żebrowskiego do kroniki parafialnej pragnę zakończyć pierwszą część mojej pracy:
Przeżywamy epokową zmianę ? utworzenie rządu Mazowieckiego, zmiany polityczno ? społeczne dochodzą i do naszego miasteczka. Odbyły się wybory do rad terenowych, mamy nowego burmistrza ? bardzo poprawny wobec księży, jego synowie są ministrantami. W roku szkolnym 1990/1991 wraca religia do szkół?
CZĘŚĆ II
Wybór fragmentów kroniki parafialnej prowadzonej przez
ks. prałata Józefa Waląga[107]
Wstęp
Część kroniki parafialnej, prowadzonej przez ks. Józefa Waląga liczy 127 stron. Do strony 89 pisana była na maszynie. Dalsza część zapisywana była ręcznie.
Ksiądz Waląg prowadził kronikę skrupulatnie. Odnotowywał pojawianie się w parafii kolejnych wikariuszy, wiele miejsca poświęcał również postępom w pracach budowlanych. Upamiętniał najważniejsze wydarzenia w dziejach parafii ? np. wizyty Prymasa Polski.
W kronice zostały również utrwalone najważniejsze wydarzenia powojennej historii Polski ? Poznański Czerwiec, obchody Milenium Chrztu Polski, Grudzień 70, wybór Karola Wojtyły na papieża, Sierpień 80, wprowadzenie stanu wojennego, śmierć księdza Jerzego Popiełuszki.
Ksiądz Waląg pisząc o losach związanych z własną osobą posługiwał się trzecią osobą liczby pojedynczej. Starałem się nie ingerować w tekst kroniki. Czyniłem tak wyłącznie wtedy, kiedy było to konieczne.
Początki
Zabytkowy rzymskokatolicki kościół z XIV w. w Pruszczu Gdańskim przy ulicy Wojska Polskiego świadczy, jak stara jest ta parafia. Należała do diecezji włocławskiej, a od bulli ?De salute animarum? wydanej 16 VII 1821 do diecezji chełmińskiej. Kiedy 28 VI 1919 Traktatem Wersalskim utworzono Wolne Miasto Gdańsk, ustanowiła Stolica Święta w jego granicach 24 kwietnia 1922 roku Administrację Apostolską, do której włączono 18 parafii z diecezji chełmińskiej, a administratorem apostolskim ks. biskupa Edwarda O?Rourke. Drugim biskupem gdańskim był ks. dr Karol Maria Splett mianowany przez Stolicę Apostolską 13 VI 1938 r. Rządził tą diecezją do chwili aresztowania t.j. do 9 VIII 1945 roku. Po nim przejął rządy w diecezji gdańskiej 4 września 1945 r. ks. Andrzej Wronka ? administrator apostolski. Był do chwili usunięcia go 26 I 1951 r. Odkryte w roku 1965 zacheuszki na ścianach zabytkowego kościoła mówią dobitnie o jego katolickości, a nawet, że był konsekrowany. Niestety reformacja położyła kres parafii rzymskokatolickiej ? kościół objęli protestanci. Ostatnim proboszczem rzymskokatolickim miał być Urban Ulricci od Świętego Jana w Gdańsku. Po jego śmierci 1544 roku kościół w Pruszczu staje się protestanckim. Od tej pory wierni rzymskokatoliccy parafii Pruszcz Gdański przydzieleni zostali do parafii Gdańsk Św. Wojciech ? odległy o 2 km. Ten stan utrzymywał się do roku 1921. Wierni jednak tęsknili za własnym kościołem, bo choć 2 km ? to niedaleko, ale poza Mszą św. niedzielną, czy świąteczną, na inne nabożeństwa mało kto uczęszczał do Św. Wojciecha, a tym samym wkradała się coraz większa obojętność religijna.
Dlatego też w roku 1921 utworzył się komitet budowy kościoła w Pruszczu, w skład którego weszli: Jan Schulz, Albert Chill, Franciszek Baranowski, Eiserloch Jan, Paweł Burczyk, Feliks Sorań, Leopold Schulz, Franciszek Watinski, Jan Konzor, Józef Wiese. Rozpoczęto starania o miejsce pod kościół. Duszą całej pracy był ks. Johannes Wohlert. Wybudowano również prowizoryczną kapliczkę, w której odbywały się już nabożeństwa i ludzie nie musieli chodzić do Św. Wojciecha. Kapliczka ta, po dzień dzisiejszy stoi na ul. Wojska Polskiego (obecnie jest tam sala gimnastyczna przy szkole nr 2).
W archiwum parafii Pruszcz znajduje się następujący akt darowizny:
Niżej podpisani wyrażają wolę uczynienia darowizny części parku dla budowy kościoła katolickiego pod następującymi warunkami: zastrzegam sobie prawo do wyznaczenia miejsca na budowę kościoła. Wybrałem do tego celu wolne miejsce w środku parku; granice dokładnie będą określone. Drzewa, krzewy mają pozostać nienaruszone, ścieżki bez zmian, gdyby to było koniecznie potrzebne, to dopóki żyjemy i można się z nami porozumieć, należy koniecznie uzgodnić i otrzymać nasze wyraźne pisemne zezwolenie. Uwzględniając nasze postanowienie i nasze życzenie, katolicki zarząd budowy kościoła w porozumieniu z władzami kościelnymi, później ewentualnie kompetentne władze mają troszczyć się o sadzenie nowych drzew i krzaków i pielęgnowanie począwszy od rozpoczęcia budowy kościoła. Gospodarcze użytkowanie parku, względnie miejsca fundowanego zastrzegamy sobie tak długo, dopóki plebania nie zostanie zbudowana i prawomocny proboszcz nie rozpocznie urzędowania. Z tą fundacją łączymy dalej warunek, że także po zbudowaniu kościoła i plebanii nam rodzinie Chill, dopóki żyjemy i mieszkamy w Pruszczu, będzie dozwolony każdej chwili wstęp do ogrodu, dookoła kościoła, ponadto prawo do kwiatów w ogrodzie, zobowiązujemy się tymi kwiatami osobiście przyozdabiać wnętrze kościoła, dostarczać według życzenia kwiatów dla plebanii dla siebie chcemy zaś bez ograniczenia zabierać kwiaty. Stawiamy warunek wydania zakazu ażeby poza kościołem, plebanią i naszą rodziną nikt nie korzystał z kwiatów, owoców ogrodu kościelnego. Za tę część parku, która przewidziana jest na budowę plebanii, zabudowań gospodarczych i ogrodu żądamy dziesięć tysięcy marek, które należy wypłacić gotówką, przy rozpoczęciu budowy plebanii. Wyżej wymienionego miejsca nie wolno zabudować innymi obiektami, jak tylko wyżej określonymi. Na fundowanym miejscu zastrzegamy sobie miejsce przy kościele na grób naszej rodziny. Miejsce to ma być w rogu południowo wschodnim. Plac budowy dla kościoła odstępuję dopiero wtedy, kiedy się naprawdę rozpocznie budowę kościoła. Muszę miejsc w rękach pisemne zapewnienie ze strony komitetu budowy kościoła i władz kościelnych, że wszystkie wyżej wymienione warunki będą wypełnione. Wszelkie sądowe i pozasądowe koszta powstałe z darowizny i kupna, ponosi komitet budowy kościoła.
Pruszcz 16 kwietnia 1921. (podpis Albert Chill)
Należy przedtem określić, kiedy rozpocznie się budowa kościoła i kiedy będzie zakończona. (podpis Klara Chill).
W 1924 roku ówczesna Administracja Apostolska Gdańska zamierza utworzyć w Pruszczu placówkę duszpasterską zwaną ?Curatią?. W związku z tym Administracja Apostolska wysłała do kuratusa Wohlerta następujące pismo:
Na prośbę księdza dotyczącą określenia granic kuracji Pruszcz zawiadamiamy, że administrator parafii Brzeski został upoważniony, ażeby uzgodnić z księdzem, jakie miejscowości w przyszłości należeć mają do kuracji Pruszcz. Po stwierdzeniu przez władzę kościelną, zostanie przedłożony władzom państwowym wniosek, dotyczący utworzenia parafii filialnej, posiadającej własny zarząd majątkowy.
26 października 1926 r. Kuria Biskupia Gdańska przesyła do kuratusa Wohlerta następujące pismo:
Zamierzamy dla nowoutworzonych kuracji wystarać się o uznanie władz państwowych, przez utworzenie parafii filialnych, z własnym zarządem majątkowym. W tym celu jako podstawa potrzebne nam jest dokładne zestawienie miejscowości, dróg oraz wszystkich enklaw innych parafii, które mają należeć do odnośnej kuracji. Jeżeli przynależność do dotychczasowego obszaru kuracji była poddawana w wątpliwość, należy za zgodą miejscowego proboszcza zapytać katolickich mieszkańców tej miejscowości, gdzie chcą należeć. Poleca się także wejść w kontakt z dotychczasowymi proboszczami. Wyżej wymienione zestawienie należy prędko, najpóźniej w ciągu czterech tygodni przesłać do kurii biskupiej.
W 1927 r. Senat Wolnego Miasta Gdańsk przesyła do kuratusa Wohlerta następujące pismo:
Konsystorz wniósł o utworzenie w Pruszczu samodzielnej parafii filialnej z własnym zarządem majątkowym. Do parafii filialnej należeć mają miejscowości Pruszcz, Kochstaedt, Rostau, Wojanow, Baugschin, Borrenschin, Straszyn, Prangschin, Artschau, Gischkau.
Po wybudowaniu kościoła, parafia stara się założyć własny cmentarz grzebalny. 16 listopada 1926 roku Kuria Biskupia zawiadamia ks. Wohlerta:
Niniejszym podajemy księdzu do wiadomości, że państwowe zezwolenie na nabycie działki i na założenie cmentarza grzebalnego w kuracji Pruszcz wpłynęło do Kurii Biskupiej.Dokument zezwalający na założenie cmentarza wydał zarząd gminny w Pruszczu. Treść dokumentu z 25 maja 1926 brzmi:
Na podstawie zarządzenia Senatu Wolnego Miasta Gdańska, oddział dla spraw kościelnych z dnia drugiego grudnia 1925 udziela się niniejszym katolickiej parafii w Pruszczu z zastrzeżeniem praw trzeciej osoby, pozwolenia na założenie cmentarza na polu na zachód od tak zwanego jeziora trzcinowego (Rohrsee) w Pruszczu.
14 kwietnia 1927 roku na końcu odnowienia misji, które przeprowadził ksiądz Redemptorysta Fryderyk Peter z Wrocławia, nastąpiło uroczyste poświęcenie cmentarza katolickiego w Pruszczu. O godzinie czwartej zebrali się w kościele parafianie. Przybyło siedmiu księży: Ks. prałat Józef Behrendt z Oliwy, proboszcz Głowienka z Wielkich Trąbek, proboszcz Hessel z Kłodawy, wikary Piechowski Altschottland, wikary Wiese z Sopotu, wikary Karbaum z Siedlec, kuratus Wohlert z Pruszcza. Odmawiając różaniec, podążała procesja z kościoła na cmentarz. W procesji uczestniczyli nauczyciele i dzieci szkolne w białych ubraniach. Uroczystość rozpoczął chór kościelny odśpiewaniem pieśni. Ojciec Redemptorysta wygłosił przemówienie na temat: Miejsce to święte jest. Cmentarz niech będzie dla katolików miejscem świętym i miejscem pokoju. Najprzód poświęcono nowy krzyż. Corpus podarował Jan Baranowski, brat parafianina pruszczańskiego Bernarda Baranowskiego. Odmawiając przepisane przez kościół modlitwy, kuratus Wohlert w asyście wikarych Wiesego i Piechowskiego dokonał poświęcenia cmentarza. Część wyszczególnioną na lewo od głównego wejścia pozostawiono nie poświęconą, przeznaczoną dla dzieci nie ochrzczonych oraz dla tych, co umarli bez pojednania z Kościołem. Z modlitwą różańcową na ustach powrócili wszyscy do kościoła, gdzie odprawiono uroczyste nabożeństwo z procesją i Te Deum z błogosławieństwem Najświętszego Sakramentu na zakończenie odnowienia misji.
W 1929 roku Kuria Biskupia postanawia ustanowić samodzielną parafię w Pruszczu. 20 lutego 1929 roku wydano dokument erekcyjny podpisany przez Ordynariusza gdańskiego biskupa Edwarda O?Rourke. Komitet budowy kościoła rozwiązano. Od tej pory parafia żyje życiem samodzielnym.
W połowie 1940 r. administratorem parafii Pruszcz zostaje ks. Jan Kiszycki (Johannes Kischitzki) a w styczniu 1944 r. ks. Romuald Mühlhoff. Dnia 14 września 1941 r. w kościele MBNP ks. bp. dr Karol Maria Splett udzielił Sakramentu Bierzmowania 141 dzieciom z Pruszcza i 28 z parafii Św. Wojciecha, razem 169.
Rok 1945
Po przegranej pod Stalingradem, armia niemiecka jest w odwrocie, klęska Niemiec jest już przesądzona. Wczesną wiosną w 1945 r. został uwolniony Pruszcz. Ks. Mühlhoff Romuald naprawiał uszkodzenia podczas działań wojennych w kościele i organizował życie religijne. Początkowo odprawiał w niedzielę tylko jedną Mszę św. i nieszpory, a z drugą Mszą św. wyjeżdżał do sąsiednich kościołów, w których nie było jeszcze kapłanów. Obecny organista, Sikorski Stanisław, rodem z Buska koło Lwowa, repatriant, opowiada, jak razem z ks. Mühlhoffem w każdą niedzielę wyjeżdżali z Msza św. do Suchego Dębu, Trutnowych, Grabiny Zameczek, Wróblewa, Giemlic, Osic i innych.
Ks. Mühlhoff był narodowości niemieckiej, uczył się po polsku i starał się napływową ludność polską obsłużyć. Kazania również, jak umiał, głosił po polsku.
*
Po raz pierwszy jak Pruszcz Pruszczem obchodzono w 1945 r. 3-go Maja ? Święto Królowej Polski. Przez cały maj odprawiano nabożeństwa majowe, w m-cu październiku ? nabożeństwo różańcowe, a w pierwsze piątki miesiąca nabożeństwo do Serca Pana Jezusa. Od 12 VI 1945 r.rozpoczęła się nauka religii dla dzieci w kościele, a od 4 września nauka przygotowawcza do 1?szej Komunii św.
*
4 XI 1945 r. ks. Romuald Muhlhoff odprawił w kościele ostatnią Mszę s. i wyjechał do Niemiec tak jak wiele ludzi tej narodowości.
*
5 XI 1945 r. Kuria Biskupia w Pelplinie dla diecezji chełmińskiej i gdańskiej mianuje administratorem parafii Pruszcz Gdański i dziekanem Gdańsk-Wieś ks. Józefa Dydymskiego, Polaka, kapłana diecezji chełmińskiej.
*
Trudności były ogromne pod każdym względem, niczego nie było, bieda materialna, ludność ze wszystkich stron Polski i to wielu tymczasowych. Ks. Dydymski Józef przystępuje do remontu kościoła zabytkowego przy ul. Wojska Polskiego, zniszczonego bez dachu i okien. Organizuje loterię, przedstawienia, zbiórki itp. by zebrać potrzebne fundusze.
Rok 1947
Pruszcz napełnia się ludźmi, coraz więcej dzieci i młodzieży w szkole podstawowej, w liceum ogólnokształcącym i technikum ogrodniczym, dlatego też Kuria Biskupia Gdańska w Oliwie przysyła od 30 IX 1947 wikarego O. Jana Gadacza ? zakonnika. Od tej pory codziennie są dwie Msze św. a w niedziele i święta ? trzy.
Rok 1948
20 marca poświęcono Ośrodek Zdrowia w Pruszczu, Mszę św. odprawiono dla chorych w niedzielę na korytarzu.
*
Od 28 VIII wikariuszem jest ks. Błaszko Władysław. Dzięki ofiarności parafian i pomocy Wojewódzkiego Urzędu Konserwatorskiego w Gdańsku, kościół zabytkowy przy ul. Wojska Polskiego doprowadzono do stanu używalnego, t.j. nakryto dach, wstawiono szyby w oknach, położono prowizoryczną posadzkę.
*
5 IX o godzinie 10-ej rano powitano w kościele parafialnym, administratora apostolskiego, Jego Ekscelencję, księdza Wronkę Andrzeja, Ordynariusza diecezji gdańskiej, po czym wyruszyła procesja do kościoła zabytkowego. Poświęcenia tego kościoła dokonał ksiądz Andrzej Wronka i wygłosił kazanie. Mszę św. odprawił ks. Dydymski Józef. Po czterystu przeszło latach wróciła ta przepiękna, ale zniszczona świątynia do prawowitego właściciela, t.j. do Kościoła rzymskokatolickiego ? i znowu Jezus Chrystus zamieszkał w niej pod postaciami chleba, by odtąd być ofiarą, pokarmem i pocieszeniem dla wiernych dzieci swoich. Po południu o godzinie 15-ej Jego Ekscelencja Andrzej Wronka udzielił w kościele parafialnym sakramentu bierzmowania dzieciom i starszym, jako prawowity gospodarz tego terenu kościelnego a tym samym związał i kościelnie Pruszcz Gdański należący do Wolnego Miasta Gdańska z Polską i Kościołem rzymskokatolickim w Polsce.
*
22 X zmarł ksiądz kardynał dr August Hlond, Prymas Polski, prawie nagle, bo jeszcze 10 października przewodził uroczystościom przeniesienia trumienki z relikwiami błogosławionego Władysława z Gielniowa ? patrona Warszawy z kościoła SS Wizytek do kościoła św. Anny, a 13-go października o godzinie 11-ej w nocy poczuł się źle, tak że lekarze zadecydowali konieczną operację. Śmierć Prymasa Polski, Augusta Hlonda, wstrząsnęła całym katolickim Narodem Polskim, bo znany był jako nieustraszony Mąż Boży, Obrońca Kościoła i wielki, gorący Polak, czego dał wyraz w czasie okupacji.
Rok 1949
1 VII 1949 r. ? wikariuszem w Pruszczu został ks. Gutowski Włodzimierz.
*
Dla miłośników śpiewu kościelnego wyremontowano salkę parafialną w domu, należącym do kościoła zabytkowego, przy ul. Wojska Polskiego i uporządkowano cmentarz parafialny przy ul. Wita Stwosza.
Rok 1950
Od 24 VI do 2 VII 1950 r. odbywają się misje, które prowadzą Ojcowie Oblaci z Gdańska: O. Kutz i O. Ptak.
*
Zerwanie jednostronnie przez Rząd PRL dekretem z 14 IX 1945 Konkordatu ze Stolicą Apostolską, motywując że Watykan nie dotrzymał warunków, było celowe. Początkowo czynniki rządzące nie mieszały się do spraw Kościoła, ale wkrótce potworzono referentów wyznaniowych przy Prezydiach Wojewódzkich i Powiatowych Rad Narodowych, których zadaniem było stopniowe utrudnianie i ograniczanie działalności Kościoła. Referentami wyznaniowymi byli przeważnie ludzie z Urzędu Bezpieczeństwa. Rozpoczęły się więc wzywania księży do Urzędu Bezpieczeństwa pod najrozmaitszymi pozorami i indagowanie całymi godzinami, na najrozmaitsze tematy kościelne i niekościelnie, a zwłaszcza co się robiło podczas okupacji niemieckiej. Czy się należało do organizacji podziemnej, kto do niej należał itd., a jeżeli nie należał, to zarzucano pracę z Niemcami. Zarzucano również najróżniejsze brednie, używając bardzo wulgarnych słów. Chodziło żeby jak najwięcej dowiedzieć się o innych księżach i świeckich osobach, zwłaszcza z AK i księdza zmaltretować, wtrącić do więzienia i zmusić go do podpisania współpracy, względnie należenia do tzw. księży patriotów?, do jeżdżenia na zebrania urządzane przez Władze Państwowe, przeważnie przeciwko papieżowi i biskupom Polskim. Stan ten ram miał nasilenie większe, raz mniejsze, ale każdy ksiądz był stale inwigilowany.
*
W styczniu 1950 r. w całej Polsce zabrano Kościołowi Caritas, aresztując pracowników o nadużycia i urządzając im pokazowe procesy, a wprowadzając w ich miejsce swoich ? bardziej zaufanych? pracowników.
*
We wrześniu usunięto ze szkół naukę religii, dlatego od października rozpoczęto naukę w kościele. 1950 r. wprowadzono za pozwoleniem Kurii Biskupiej, w niedzielę Mszę św. wieczorem dla ludzi pracujących.
Rok 1951
Od 4-31 maja malowanie kościoła parafialnego. Wszystkie nabożeństwa w tym czasie były w kościele zabytkowym przy ulicy Wojska Polskiego.
Rok 1953
Od 5 stycznia 1953 roku wikariuszem jest Ks. Aleksander Huzarek.
*
Wielkim utrudnieniem w pracy duszpasterskiej był brak plebanii. Do tej pory księża proboszczowie mieszkali w domu wydzierżawionym przy ul. Krótkiej gdzie jest ?Żłóbek Miejski?, a ks. Dydymski Józef w domu na skrzyżowaniu ulic Grunwaldzkiej i Stalina, gdzie dzisiaj jest gospoda, następnie od listopada 1948 roku w domu pani Marii Baranowskiej przy ulicy Stalina. Natomiast księża wikariusze mieszkali w domu należącym do kościoła zabytkowego przy ul. Wojska Polskiego, a zabranym kościołowi wraz z drugim budynkiem, w którym była salka dla chóru kościelnego, wydzierżawionym Powszechnej Spółdzielni Spożywców, przez Prezydium M.R.N. w Pruszczu Gdańskim. Pierwszego planu budowy plebanii i miejsca budowy, Wojewódzki Zarząd Architektoczno-Budowlany na wniosek Kierownika Wydziału Wyznań nie zatwierdził, bo plebania miała być za okazała i za blisko ulicy. Pismem z dnia 12 III 1955 r. zatwierdzono projekt obecnego budynku, mocno zawężonego, z tym zastrzeżeniem, że nie wolno go stawiać przy ulicy Stalina, ale za prezbiterium kościoła parafialnego, koło dawnej kostnicy.
Rok 1954
Od 14 lutego wszczęto zbiórkę pieniężną na zakup potrzebnych materiałów i gromadzono kamień na fundamenty.
*
Od 29 IX wikariuszem w Pruszczu był ks. mgr Alfons Zieliński.
Rok 1955
31 V Ojciec św. Pius XXII ustanawia Najświętszą Maryję Pannę Królową Świata.
*
Od 3 XII nauki rekolekcyjne głoszą Ojcowie Redemptoryści i oni zaprowadzają we środy nieustającą nowennę do Matki Bożej Nieustającej Pomocy, Patronki całej parafii.
Rok 1956
Rok 1956, to 300-lecie ślubowań Jana Kazimierza Króla Polskiego w katedrze lwowskiej, oddanie Matce Najświętszej Narodu Polskiego w opiekę, jako Królowej Polski, w podzięce za wypędzenie Szwedów z Polski.
*
26 VIII w święto Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze zebrało się ponad milion Katolików Polaków, by tam wołać do Matki Bożej, Królowej Polski ?Okaż nam się Matką?.
*
Rok 1956 r. Ucisk Narodu przez rządzącą Partię, był w tym czasie nie do zniesienia. Terror szalał wszędzie. W opozycji stał Kościół rzymskokatolicki, z ks. Prymasem Polski dr Stefanem Wyszyńskim na czele. By sterroryzować Episkopat Polski aresztowano ks. biskupa Kaczmarka i wywieziono administratorów apostolskich nie zezwalając im powrotu do urzędowania. Jednocześnie wydawano polecenia Kapitułom poszczególnych diecezji aby wybrać Wikariuszy Kapitulnych, z tym, że z góry zaznaczano, kto nie może być wybranym (jak np. w Gdańsku ks. dr Łęgę), a nawet typowano oddanych sobie i uległych Partii ludzi.
*
Po usunięciu prawowitych rządców kościoła ? administratorów apostolskich, na Ziemiach Odzyskanych, terror duchowieństwa wzmógł się jeszcze bardziej. Ciągłe szpiegowanie przez Urząd Bezpieczeństwa, aresztowania, przesłuchiwania urządzanie pokazowych, spreparowanych procesów, dla zastraszenia słabszych, zmuszanie do udziału w najrozmaitszych zjazdach duchowieństwa, na których atakowano Stolicę Apostolską, za rzekome sprzyjanie podczas wojny Niemcom przeciwko Polsce, a obecnie przez nie obsadzanie Stolic biskupich na Ziemiach Odzyskanych prawdziwymi biskupami ordynariuszami, ale wikariuszami apostolskimi. Oskarżano Prymasa Polski z resztą Episkopatu za reakcyjność i występowanie przeciw Władzy Ludowej. Stan napięcia potęgował się coraz bardziej, aż 25 września 1953 roku, aresztowano Prymasa Polski i innych księży. Atmosfera wytworzyła się bardzo ciężka. Księża nie wierzyli sobie. Skąd ten brak zaufania? Bo niektórzy poszli na usługi wstępując do tzw. ?księży patriotów?. Np. by otrzymać parafię czy wikariat, trzeba było złożyć tzw. ?ślubowanie? w Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej, do którego niewygodnych księży nie dopuszczano?
*
Spośród Zakonników księża Jezuici z Wrzeszcza byli nie dopuszczeni, a spośród kapłanów świeckich w diecezji gdańskiej do roku 1957, jeden ks. Józef Waląg był nie dopuszczony, a że dalej na zebrania ?księży patriotów? nie jeździł, więc usunięto go i wysiedlono w grudniu 1953 r. z Sopotu, gdzie był wikariuszem w kościele ?gwiazdy Morza?, zgadzając się jedynie na zamieszkanie w Pszczółkach, na co Wikariusz Kapituły ks. Jan Cymanowski wyraził zgodę, a więc i on pozbawił go urzędowego kościelnego nadania. Dzięki temu, że w Pszczółkach administratorem parafii był ks. Korecki Kazimierz, kapłan diecezji pińskiej, który już siedział w więzieniu, więc chętnie użyczył ks. Walągowi Józefowi również więźniowi (w latach 1946 ? 1947, wyrok 4 lata, za pracę w Armii Krajowej AK, wyszedł wcześniej na wskutek amnestii), dachu nad głową, podzielił się łyżką strawy i przydzielił mu dwie kaplice filialne w parafii Pszczółki: Koźliny i Krzywe Koło, do obsługi. Ten stan z ks. Walągiem Józefem trwał do 1 grudnia 1956 r. kiedy to po ?słynnym polskim październiku? kierownik do Spraw Wyznań przy Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku, wyraził zgodę na zamianowanie Ks. Józefa Walgą administratorem parafii Pszczółki.
18 sierpnia 1956 r. wikariuszem w Pruszczu zostaje ks. Panasiak Tadeusz.
*
Zmiany jakie nastąpiły po październiku 1956 r. w Polsce, uwolnienie z więzienia Prymasa Polski, dały także diecezjom na Ziemiach Odzyskanych nowych księży biskupów, prawowitych Rządców.
*
Ksiądz biskup Edmund Nowicki formalnie objął rządy w diecezji gdańskiej dnia 8 XII 1956 roku. Pierwsze spotkanie księdza biskupa z ogółem duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego odbyło się w Oliwie w sali domu parafialnego dnia 19 grudnia 1956 roku. Powiał nowy duch w diecezji ? skończyła się tymczasowość, niepewność, kapłani poczuli, że mają ojca.
Rok 1957
Pierwszego lipca 1957 r. administratorem parafii i Dziekanem dekanatu Gdańsk ? Wieś został ks. Józef Waląg. Rozpoczął on od razu pracę przy niewykończonej plebanii. Doprowadził wodę ze studni, zakupił hydrofor, urządził łazienkę z wanną i piecem na węgiel, doprowadził wodę do kuchni i do ogrodu, zrobił schody cementowe do piwnicy i na poddasze, gdzie zrobiono trzy nowe pokoje, kuchenkę i małą komórkę, równocześnie przełożył dach na kościele i naprawił nowe rynny.
*
Razem z ks. Józefem Walągiem przybył do Pruszcza, jego wikariusz z Pszczółek, ks. Krucz Kazimierz.
Rok 1958
4 i 5 stycznia 1958 r. diecezja gdańska przeżywała podniosłe chwile związane z odwiedzinami Prymasa Polski, kardynała Stefana Wyszyńskiego. O godzinie 13-ej powitał Prymasa na granicy diecezji za Pszczółkami biskup Edmund Nowicki, Ordynariusz Gdański, a w Pszczółkach wierni tej parafii. Począwszy od Pruszcza do Oliwy, przy drodze zgromadziły się nieprzejednane tłumy ludzi, wiwatując serdecznie na cześć Prymasa Polski.
*
4 stycznia prymas poświęcił nowo utworzone Seminarium Duchowne w Oliwie, otwarte w październiku 1957 roku.
*
5 stycznia 1958 roku w Kościele Mariackim podczas Mszy św. odprawionej przez biskupa Nowickiego, kardynał Wyszyński wygłosił kazanie do wiernych, którzy szczelnie wypełnili tę czwartą co do wielkości w Europie świątynię.
*
9 X zmarł papież Pius XII. Nowym papieżem wybrano Jana XXIII.
*
Boże Narodzenie parafia Pruszcz Gdański przeżywała bardzo uroczyście, bo sumę o godzinie 11-ej odprawił nowo wyświęcony kapłan z tej parafii ks. Aloizy Słomiński, wyświęcony dla diecezji gorzowskiej.
Rok 1959
Od 14 lutego do 22 lutego 1959 ? misje w parafii. Nauki głosili OO Redemptoryści z Torunia. Jeden z ojców głosił nauki w Wiślinie, a dwaj pozostali w Pruszczu Gdańskim. Celem tych Misji było odrodzenie parafii i związanie ludzi z Matką Boską Nieustającej Pomocy. Niestety przysłani Ojcowie nie wywiązali się z zadania ? słabi mówcy.
*
Od 1 VIII 1959 r. wikariuszem został ks. Mieczysław Goździewski.
Rok 1960
Od 5-10 III odnowienie Misji ? nauki głoszą dwaj młodzi, gorliwi misjonarze, Redemptoryści z Torunia.
*
12 VI po 4-letniej przerwie Bierzmowanie w kościele Pruszcza, którego udzielił 297 osobom ks. biskup Lech Kaczmarek Sufragan diecezji gdańskiej.
Odpowiedzią na Śluby Jasnogórskie złożone 26 VIII 1956 r. i odnowione we wszystkich parafiach całej Polski 5 V 1957 roku, to Nawiedzenie Matki Najświętszej Królowej Polski w Kopii Obrazu Jasnogórskiego, poświęconego w Rzymie przez Ojca św. Piusa XII dnia 14 maja 1957 roku, które rozpoczęło się po Mszy św. w Częstochowie na Wałach, przed tym obrazem. Obraz rozpoczął wędrówkę od diecezji warszawskiej i szedł poprzez męczeńskie Podlasie, ziemię Białostocką, Łomżyńską, Warmię ? do Gdańska. Przekazywanie Kopii Obrazu M.B. Częstochowskiej odbywało się z udziałem ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego. Diecezja gdańska przygotowała się na Nawiedzenie Obrazu Matki Boskiej bardzo starannie. Przez 3 niedziele poprzedzające podawano szczegółowy program, ćwiczono pieśni ? ostatni tydzień, to rekolekcje i spowiedź na przyjęcie Matki Boskiej. W każdej parafii Obraz Matki Boskiej był 48 godzin.
*
Do Pruszcza święty obraz przybył 17 września 1960 r. o godzinie 17 30 ?samochodem kaplicą? w orszaku motocyklistów. Po przekazaniu Obrazu przez księdza Orszulika Józefa administratora z Lublewa ? parafii Pruszcz Gdański na ręce ks. Józefa Waląga ? administratora tej parafii, wyruszyła procesja dookoła kościoła z Obrazem niesionym przez kapłanów, dzieci, młodzież, matki i ojców. W kościele ? ks. dziekan witając Maryję w gorących słowach, oddał pod Jej opiekę wszystkich parafian. Maryja stała się odtąd Widoczną Orędowniczką wiernych Pruszczan, przed tronem Boga. Następnie O. Duda Paweł ? Oblat wygłosił podczas Mszy św. kazanie. Następnie rozpoczęło się uczczenie Matki Najświętszej przez wszystkie stany. O godzinie 24-ej świątynię i plan kościelny wypełniły się na nowo, tłumy wiernych. Przyszli do Maryi nawet tacy, którzy w dzień nie mieli odwagi. Osłona nocy dodała im sił. Kazanie podczas uroczystej Mszy św. wygłosił ponownie Ojciec Duda Paweł. Przez całą noc modlono się ? rodzice i dzieci, mężowie i niewiasty. Rano o godzinie 8.30 sprowadzono przed Obraz Pani Jasnogórskiej, najgodniejszych parafian. Oni nie mogli chodzić na rekolekcję i witać Ją w sobotę. Podeszły wiek, zniszczone zdrowie, nie pozwoliły im na to. Stanęli teraz przed Maryją przywiezieni przez swoje dzieci, lub znajomych. Przepiękny był to widok ? modlących się tych staruszków. Zdawało się, że to arcykapłani parafii zanoszą błagania i dziękczynienia przed tron Maryi. Po tym nabożeństwie o godzinie 9.30 świątynia odmłodniała ? wypełniły ją dzieci szkolne, następnie o godzinie 12.30 niemowlęta swoim płaczem i świergotaniem czciły Maryję. O godzinie 15 30 pożegnanie Obrazu. Ojciec Duda wygłosił pożegnalne kazanie, następnie gospodarz parafii, podziękował Matce Najświętszej za liczne łaski, którymi obdarzyła parafian. Wśród śpiewu ?Maryjo, Królowo Polski, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam?, wśród łez, uroczystego nastroju, umieszczono Obraz w samochodzie-kaplicy, którym odjechał, w otoczeniu licznych motocyklistów ? do Kłodawy.
Wizyta Obrazu sprawiła, że wielu odmieniło swe życie, przykazania Boże nabrały wartości życiowej, frekwencja na Mszach św. w niedziele i święta, zwiększyła się. Do Komunii św. przystąpiło ponad 60% zobowiązanych.
*
23 X 1960 diecezja gdańska pożegnała Matkę Bożą w wypełnionym po brzegi kościele Mariackim i terenie przykościelnym.
Rok 1961
Od 8 stycznia na mocy zarządzenia Ojca św. Jana XXIII we Mszy św. Komunię św. wydaje się, lecz bez odmawiania Confiteor i absolucji, ale od razu Ecce Agnus Dei i trzy razy Domine non sumus dignus.
*
Na mocy pozwolenia Stolicy Apostolskiej Ewangelie św. podczas procesji w Boże Ciało 1 VI 1961 r. po raz pierwszy śpiewano w języku polskim.
*
W czerwcu 1961r. rozpoczęto gruntowny remont organów w kościele parafialnym, zmieniając zepsute mieszki i wstawiając dwa nowe głosy burdon i vox coelestis. Prace wykonał p. Jerzymowski z Gdańska.
*
6 lipca 1961 r. poświecono nadstawę w głównym ołtarzu. Do tej pory obraz M.B.N. Pomocy był na ścianie bocznego ołtarza koło ambony. Nadstawę zaprojektował Inż. Kazimierz Macur, a wykonał i pozłocił Szymański ? współpracownik w P.K.Z.T.
*
W grudniu tego samego roku zrobiono nadstawy do bocznych ołtarzy a p. Marschall Bogusław, artysta malarz z Gdańska namalował obraz Św. Józefa.
*
Na skutek powiększającej się pracy w parafii, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, a trudno jest zdobyć fachowe siły świeckie, do uczenia religii, zwróciłem się z prośbą do Matki Prowincjonalnej Zgromadzenia Córek Matki Boskiej Bolesnej (Serafitki) w Poznaniu o przysłanie sióstr do Pruszcza. 31 VIII 1961 r. zameldowano u p. Buczkowskiego przy ul. Westerplatte, 5 sióstr pracujących w Szpitalu Reumatologicznym w Sopocie, a 11 VIII 1962 r. jeszcze dwie siostry, które rozpoczęły nauczanie religii w parafii. Ponieważ zaczęto wywierać nacisk na p. Buczkowskiego za zameldowanie na stałe u siebie Sióstr, grożąc mu zwolnieniem z pracy, wiec trzy Siostry-Serafitki zameldował ks. Józef Waląg na probostwie ? i tam zamieszkały, a reszta Sióstr przemeldowała się w inne miejsce. Od tej pory stale 3 Siostry pracują w parafii.
*
16 i 17 IX wizytację kanoniczną przeprowadził ks. biskup Edmund Nowicki. Z ambony przemówił do wiernych na temat istoty urzędu biskupiego i wizytacji kanonicznej. Następnie wyruszyła procesja żałobna dookoła kościoła, z udziałem chorągwi, dzieci, młodzieży i starszych. Po krótkim nabożeństwie za żywych, biskup rozmawiał w kościele z dziećmi szkolnymi, po czym na zewnątrz kościoła odbyła się wieczornica, z przemówieniami dzieci, młodzieży, ministrantów, rodziców i śpiewem chóru kościelnego. Przemówienie ks. biskupa do rodziców w kościele na temat wychowania religijnego dzieci zakończyło wizytację w sobotę. Kolacja odbyła się z udziałem 12 księży z dekanatu.
*
1 XII 1961 r. przyszedł na wikariusza, ale tylko na jeden miesiąc ks. Iwicki Zygmunt.
*
Stosunek Kościół-Państwo ? po ?słynnym październiku? i względna spokojna praca dla duchowieństwa trwała krótko. Wkrótce czynniki państwowe zaczęły ograniczać wpływy Kościoła na Społeczeństwo. Główną uwagę skierowano tym razem na dzieci i młodzież. Religię, którą pozwalano uczyć w szkole po ?październiku?, tolerowano na ostatnich lekcjach by dzieci i młodzież przemęczona 6-7 godzinami przedmiotów świeckich mało korzystała z religii, względnie by mogła iść do domu. Dzieci i młodzież pomimo przemęczenia zostawała ? dlatego też usunięto religię w ogóle ze szkół, twierdząc, że w kościele nikt się nie będzie mieszał do prowadzenia takich zajęć, a kto będzie chciał, będzie mógł swobodnie na nie uczęszczać. Kościół stanął nagle przed poważnym problemem ? organizowaniem salek po zakrystiach i najrozmaitszych budowlach kościelnych. A kiedy i z tym się uporał, a dzieci i młodzież z małymi wyjątkami, zaczęła masowo uczęszczać ? Władze Państwowe zaczęły się mieszać.
*
Dnia 28 grudnia 1961 roku Vice ? przewodniczący Powiatowej Rady Narodowej p. Mulart wezwał ks. Proboszcza i wobec Inspektora Szkolnego p. Machnikowskiego Albina i Kierownika Szkolnego przy Prezydium Powiatowej Rady Narodowej, p. Piekarskiego, odczytał Instrukcję z dnia 21.XI.1961 r. dotyczącą trybu realizacji zarządzenia punktów katechetycznych, zobowiązującą proboszcza do złożenia sprawozdania z nauczania religii w punktach kościelnych do 31 XII 1961 r. i zarejestrowania wszystkich punktów nauczania religii w Inspektoracie Szkolnym. W zamian za to obiecywano ks. Proboszczowi płacić 1000 złotych miesięcznie.
*
Tak ks. Józef Waląg ? administrator parafii Pruszcz Gdański, jak i inni księża w dekanacie Pruszcz Gdański odmówili rejestracji punktów i złożenia sprawozdania, stojąc na stanowisku, że nauczanie religii to obowiązek każdego kapłana, wynikający ze święceń kapłańskich, że jest to ingerencja w sumienie kapłana, a więc przymus, że z Władzami Oświatowymi nie łączy nas żaden stosunek służbowy i takich sprawozdań nikt dać nie może.
*
W odpowiedzi na to posypały się kary, ale nie na wszystkich ? z dekanatu Pruszcz Gdański wytypowano jedynie 3 księży ? ks. Józefa Waląga, ks. Żywińskiego i ks. Janusza Piaseckiego. Zabieg ten był jak najbardziej celowy. Z pełną premedytacją Władza zamierzała w ten sposób podzielić księży na ?bitych? i ?nie bitych? ? by wprowadzić rozdźwięk, wzajemną nieufność i rozdwojenie w szeregach kapłańskich.
Rok 1962
Od 1 stycznia 1962 roku wikariuszem w Pruszczu został mianowany ks. Matys Władysław.
*
Dnia 6 I 1962 r. pismem z Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Pruszczu Gdańskim ks. Józef Waląg otrzymał pierwszą karę 1.000 zł. za niewykonanie obowiązków wynikających z instrukcji. Dosłowne brzmienie:
ks. Józef Waląg, administrator parafii Pruszcz Gd. W dniu 28 XII 1961 został w Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Pruszczu Gdańskim zaznajomiony z Instrukcją z dnia 19 VIII 1961 w sprawie prowadzenia punktów katechetycznych ogłoszoną w Dzienniku Urzędowym Ministerstwa Oświaty. W myśl Instrukcji został Obywatel zobowiązany do złożenia w terminie do 31 grudnia 1961 r. sprawozdania z działalności tychże punktów katechetycznych czynnych w domach parafialnych i prywatnych. Wobec niewykonania obowiązków wynikających z Instrukcji, Inspektorat Oświaty w Pruszczu Gdańskim wzywa Obywatela do złożenia w terminie trzydniowym od daty otrzymania niniejszego pisma sprawozdania o punktach katechetycznych czynnych w kościołach i kaplicach w roku 1961, oraz zarejestrowanie tych punktów. Niestosowanie się do powyższego spowoduje zastosowanie postępowania przymusowego w administracji w postaci nałożenia kary pieniężnej w wysokości 1.000 zł. Zgodnie z rozporządzeniem Prez. R.P. z dnia 22 III 1928 r. o postępowaniu przymusowym w administracji.
Inspektor Szkolny ? Albin Machnikowski.
*
W odpowiedzi na to pismo, ksiądz Józef Waląg wniósł odwołanie do Kuratorium Okręgu Szkolnego przy Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku: Niniejszym odwołuję się od decyzji Inspektoratu Szkolnego z dnia 6 I 1962 r. grożącej mi grzywną w wysokości tysiąca złotych. Zarządzenie bowiem Ministra Oświaty z dnia 19 VIII 1961 nie może mnie obowiązywać. Pod żadnym względem nie jestem zależny od Władz Oświatowych, nie jestem bowiem ani urzędnikiem resortu oświatowego, ani nauczycielem etatowym czy kontraktowym. Wobec tego brak Inspektorowi Oświaty podstawy do stosowania do mnie przepisów o przymusie administracyjnym, gdyż orzeczenie czy zarządzenie Władz administracyjnych muszą być wydane w celu wykonania ustaw i rozporządzeń.
*
Wobec nie zapłacenia kary 1.000 zł, komornik Fink Zygmunt, zajął księdzu Józefowi Walągowi meble będące jego własnością: stół okrągły, trzy krzesła, chodniki na podłogę, firany z okien i karnisze. Na znak protestu, występując przeciwko bezprawiu ks. Waląg Józef nie podpisał tego zajęcia.
*
W odpowiedzi, 7 marca 1962 r. w Środę Popielcową, w samo południe o godzinie 12 zajechał samochód ciężarowy z komornikiem i dwoma pracownikami fizycznymi i zabrano z mieszkania wymienione rzeczy przewożąc do Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Pruszczu, gdzie sprzedano na licytacji 15 V 1963 r. za 400 złotych. O bezprawiu i nacisku Władz Państwowych na Księży Proboszczów niech służy fakt, że jeszcze tego samego dnia (czyli w Środę Popielcową 1962 r.), gdy wywożono w południe rzeczy z plebanii, zabrane ks. Józefowi Walągowi o godz. 14 30 przyniósł osobiście, zastępca Inspektora Oświaty ? nową karę na 1.500 zł. ks. Józef Waląg będąc pewnym, że jest to zwykły goniec powiada: nowe bezprawie ? proszę powiedzieć p. Inspektorowi, że mnie nie złamiecie karami. Na to usłyszał odpowiedź Zastępcy Inspektora Oświaty ? proszę księdza, to nie od nas zależy ? wykonujemy tylko polecenia. Tym gorzej ? zripostował ksiądz Waląg ? pan wie o tym, że niedawno powieszono w Izraelu Eichmana, on także tłumaczył się tym, że wykonywał tylko rozkazy Hitlera. Proszę powiedzieć p. Inspektorowi, że ja dalej będę uczył dzieci ? Szanuj każdego człowieka, nie zabijaj itd.
*
I tak szły kary za karą ? co miesiąc ? ostatnia z 22 V 1964 r. ? aż osiągnęły kwotę 16.000 zł. Nie pomagały odwołania do Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Gdańsku, do Ministerstwa Oświaty w Warszawie ? wszystkie odpowiedzi odmowne. Mimo kar i szykan religii w Pruszczu uczono dalej.
*
Czy wierni wiedzieli o tym bezprawiu? Jak reagowali? Bezpośrednio po wywiezieniu rzeczy ks. Józef Waląg w pierwszy piątek ?Drogi Krzyżowej? wytłumaczył wiernym licznie zgromadzonym w kościele, że rzeczy zabrano nie za jakieś osobiste długi, ale za nieskładanie sprawozdań z nauczania religii Wydziałowi Oświaty, a takiego sprawozdania żaden katolicki kapłan dać nie może ? i zakończył: teraz rozumienie czym jest nauka religii i chyba prosić o posyłanie dzieci teraz już nie trzeba będzie. Efekt był piękny, bo wszyscy opieszali zaczęli chodzić na religię a obecność na Mszy św. wzmogła się. Po tym wytłumaczeniu ludzie grupami przez kilka dni chodzili do Przewodniczącego Powiatowej Rady Narodowej w Pruszczu domagając się swobodnego nauczania religii, zwolnienia ks. Waląga od kar, zwrotu zabranych mu mebli, twierdząc, że ks. Waląg ucząc religii dzieci, wykonuje swój obowiązek kapłański a tego domagają się od niego oni ? rodzice, którzy chcą wychować swoje dzieci na porządnych obywateli ojczyzny, a nie chuliganów.
*
25 III 1962 r. tygodniowe rekolekcje Wielkopostne prowadził o. Joachim ? Gwardian OO Reformatów z Nowego Portu. Na Mszę św. 25 III 1962 o godzinie 18 przyjechał ks. biskup Nowicki Edmund ? Ordynariusz diecezji gdańskiej i przy udziale wszystkich księży z dekanatu i księży zaproszonych ? wszystkim wiernym ogłosił z ambony mianowanie ks. Józefa Waląga przez Ojca św. Jana XXIII, Szambelanem papieskim. Po Mszy św. ks. Józef podejmował ks. biskupa i innych księży kolacją, ale na stołach ze zwykłych, nieheblowanych desek ? bo stół z jadalni komornik zabrał. Atmosfera była wspaniała. Uroczystość ta jeszcze bardziej podniosła ludzi w Pruszczu na duchu, a księży zjednoczyła i zahartowała w pracy dla Boga i w obronie religii.
*
24 VI 1962 r. ? bierzmowanie, udziela ks. biskup Edmund Nowicki ? przystąpiło 146 osób.
*
Od 26 sierpnia 1962, na skutek uzyskania jeszcze jednego młodego księdza diecezjalnego, ale tylko do odprawiania Mszy św. ks. Stanisława Bogdanowicza, bez władzy spowiadania ? dodano jeszcze jedną Mszę dla młodzieży szkół średnich, zawodowych i pracujących, bo do tej pory Msza św. dziecinna i młodzieżowa wspólna, była zatłoczona.
*
27 sierpnia 1962 roku przystąpiono do malowania kościoła parafialnego. Projekt polichromii nawy głównej z łukami tęczowymi i prezbiterium przygotował i wykonał p. Marschall Bogusław artysta, malarz z Gdańska i on też objął nadzór techniczny nad całością prac. Projekt przewiduje osiem fresków ? radosnych tajemnic z życia N.M. Panny. Łuk tęczowy przedstawia Koronację N.M. Panny ? na stropie w prezbiterium ma być ?Chrystus Król? w otoczeniu 4 ewangelistów, na podłuczu łuku tęczowego i sklepieniu w prezbiterium powtarzające się ornamenty i sgrafitta. Prace malarskie ścian i sufitu wykonał Tomasz Piotrowski ? malarz ? człowiek nadzwyczaj solidny i dokładny ? zamieszkały w Pruszczu Gdańskim. Wiele pracy włożyli przy stawianiu i rozbiórce rusztowania żelaznego: Tylza Edmund, Zander Edmund, Stachniuk Stefan, Lindstet Zygmunt. Przygotowanie zaprawy murarskiej i murarze: Grenc Józef, Dziuban i Glaza, który o świcie przygotował świeży tynk pod freskami nad oknami na suficie. Ofiarność ludzi również była wielka. Pan Bogusław Marschall ? wykończył obrazy i ornamenty 21 września 1963 roku. Praca szła powoli, bo świeży tynk trzeba było przygotować rano i to tylko tyle ile artysta mógł wykonać w ciągu dnia. Artysta pracował z poświęceniem i dokładnością ? człowiek wierzący.
*
W Święto Macierzyństwa N.M.Panny 10 października 1962 rozpoczął się II Sobór Watykański ? w Rzymie. W kościele parafialnym o godzinie 18.30 odprawiono Mszę św. i odmówiono różaniec w intencji Soboru. Skierowano serdeczny apel o ofiarowanie w intencji prac soborowych wszystkich trudów życia, cierpień, pokuty, modlitw, Mszy św., Komunii św. i to przez cały czas trwania Soboru. Specjalne modlitwy w intencji Soboru ? całej parafii były 3 i 4 listopada ? poprzedzone trzydniowymi rekolekcjami od 1 listopada. W sobotę 3 listopada 1962 roku o godzinie 18-ej rozpoczęła się Msza św. z kazaniem ?Czuwanie Soborowe? i całonocnym wystawieniem Najświętszego Sakramentu w monstrancji.
Rok 1963
16 III 1963 r. ? wstawiono dwa nowe dębowe konfesjonały do kościoła parafialnego, według projektu p. inż. Macura Kazimierza ? wykonane przez Antoniego Litorowicza.
*
Od 15 VI 1963 r. ks. Stanisław Bogdanowicz ? neoprezbiter został wikariuszem w Pruszczu Gd. Od tego czasu odprawiano osobne msze św. dla dzieci, a osobno dla młodzieży.
*
29 IX 1963 odbyła się druga sesja Soboru Watykańskiego, którego celem było zbliżanie człowieka do Boga, nauczyć go żyć według Ewangelii. Każda parafia w Polsce, a więc i Pruszcz włączył się w akcję ?Soborowego Czynu Dobroci? ? by modlitwą i najrozmaitszymi dobrymi uczynkami od 29 IX do 27 X wyprosić Ojcu św. i wszystkim biskupom, a zwłaszcza biskupom Polski potrzebne Dary Ducha św.
*
Delegacja 16 osób z parafii Pruszcz Gd. Udała się na pielgrzymkę do Częstochowy na Jasną Górę ? wioząc tam ?Księgę Soborowych Czynów Dobroci?, przywożąc stamtąd świecę ?Znicz?, która paliła się podczas ?Soborowej Wieczerzy Pańskiej? i hostię, których kapłan użył do Mszy św. w tym uroczystym dniu.
*
Od 1 XII 1963 do 8 XII 1963 nauki rekolekcyjne wygłaszał ks. Władysław Ciastoń ? pallotyn z Gdańska, przygotowując dzieci, młodzież i starszych na ?Wieczerzę Pańską? ? w dniu 8 XII 1963 roku.
*
Do ?Soborowej Księgi Dobroci? wpisało się 1055 osób. Do spowiedzi przystąpiło 3100 osób, w czasie rekolekcji rozdano 4100 Komunii św., a w dniu ?Wieczerzy Pańskiej? 1831.
Rok 1964
Wielkim przeżyciem dla wszystkich katolików w Polsce a więc i dla parafii Pruszcz Gdański był fakt wyjazdu Ojca św. Pawła VI w dniu 4 stycznia 1964 roku do Ziemi Świętej, w charakterze pielgrzyma, by tam modlić się na miejscach uświęconych pobytem i śmiercią Pana Jezusa, o pokój dla świata i zjednoczenie wszystkich chrześcijan i za Sobór. W intencji Ojca św. odmówiono w niedzielę, w drugi dzień pobytu w Jerozolimie ?Pod twoją obronę? po wszystkich Mszach św., a po sumie wobec wstawionego Najświętszego Sakramentu ? z polecenia Kurii Biskupiej. Ojciec św. w Palestynie pozostał do 6 stycznia 1964 ? tego dnia wrócił do Rzymu.
*
11 kwietnia 1964 roku parafia Pruszcz przeżywała historyczną chwilę ? J. Eminencja ksiądz kardynał Stefan Wyszyński ? Prymas Polski przyjeżdżając do Gdańska na uroczystości związane z zamianowaniem przez Ojca św. Pawła VI 9 marca 1964 r. księdza biskupa Edmunda Nowickiego rezydencjonalnym biskupem diecezji gdańskiej, po śmierci w Niemczech dotychczasowego biskupa-ordynariusza, ks. Karola Marii Spletta ? wstąpił do kościoła parafialnego w Pruszczu.
W zrozumieniu tej historycznej chwili, bo jak Pruszcz Pruszczem, nigdy ? żaden Prymas Polski nie był w tutejszym kościele, pomimo dnia pracy, wczesnych godzin popołudniowych i najrozmaitszych trudności ze strony czynników wrogich Kościołowi, jak np. zatrzymanie dzieci w szkołach, urządzając im imprezy, przekupując filmami za darmo ? zamykając nawet w klasie na klucz (część dzieci klasy VII ze szkoły numer 3 ? uciekło przez okno na powitanie ks. Prymasa). Ogromne ilości ludzi zgromadziły się na terenie przykościelnym i na ulicy Chopina i Grunwaldzkiej ? począwszy od apteki. Kościół udekorowano flagami papieskimi i narodowymi.
*
Program pobytu kardynała Stefana Wyszyńskiego ? Prymasa Polski w Pruszczu ? był następujący: godzina 15 ? przyjazd Prymasa. Procesja do kościoła ? ?Kto się w opiekę?. Powitanie liturgiczne ? w bramie kościoła. Przy ołtarzu ? powitanie ks. proboszcza i młodzieży. Przemówienie ks. Prymasa. Śpiew ludu: ?Pod Twoją obronę?. Błogosławieństwo Prymasa oraz księży biskupów. Regres, przy śpiewie ludowym apelu Jasnogórskiego i ?My chcemy Boga?
Fanfary oznajmiły wszystkim przyjazd Kardynała. Przy śpiewie ?Kto się w opiekę?, a następnie ?Oto jest Kapłan Wielki? wszedł ks. Prymas wraz z biskupami przed ołtarz w kościele parafialnym. Po krótkiej adoracji, powitała ks. Prymasa młodzież licealna:
Wasza Eminencjo! Ukochany nasz księże Prymasie! Z nieopisaną radością witamy Cię, Wasza Eminencjo w naszej świątyni. Ubóstwo słów nie pozwala nam wyrazić gorących uczuć naszych serc.
Jesteśmy głęboko poruszeni niezwykłym zaszczytem, jakim raczyłeś nam sprawić, nawiedzając naszą parafię. Wzrusza nas ogromnie Twa czuła pamięć ojcowska i owa niezwykła troska pasterska, z jaka zabiegasz o zbawienie dusz naszych. Cieszymy się przeto niezmiernie, że choć przez chwile Twe serce bije pośród naszych serc, które tak gorącą Cię, Wasza Eminencjo, ukochały.
Pomnaża jeszcze naszą radość fakt, że znamy cel wizyty Waszej Eminencji w naszej diecezji, aby uczestniczyć w radości naszego księdza biskupa ordynariusza i naszej parafii. ?Bo Byliśmy kiedyś jak owce błądzące, ale teraz powróciliśmy do pasterza i biskupa dusz naszych.?
(...) Dlatego my, młodzież polska, chcemy być zawsze z Tobą, kochany nasz księże Prymasie, Który tyle już dla Kościoła wycierpiałeś.
Z ufnością dziecięcą powierzamy nasze dusze i nasz los w Twe mądre i silne dłonie, co tyle natrudziły się około spraw Bożych.
Kończąc, serdecznie Cię prosimy: zachowaj pamięć o nas w Twym sercu i myśli ? błogosław nam Ojcze!
Następnie, powitanie w imieniu wszystkich mieszkańców Pruszcza wygłosił ksiądz proboszcz Józef Waląg. Podziękował serdecznie za przybycie księdza Prymasa i prosił o błogosławieństwo:
Eminencjo, Najdostojniejszy księże Prymasie, ukochany nasz Ojcze! Tak chciało by się dzisiaj powiedzieć: Eminencjo! ? pozostań z nami dłużej, ale rozkład dnia nie pozwala na to. Mimo wszystko pragniemy dzisiaj i tutaj na terenie Pruszcza otworzyć serca nasze i to szczerze, Waszej Eminencji, w gorącej podzięce za to ogromne serce prymasowskie, które potrafi pomieścić wszystkich Polaków, bez względu na to, czy mieszkają na ziemi polskiej wrocławskiej, białostockiej, tarnowskiej, czy gdańskiej. Eminencjo! To miłość Chrystusowa dzisiaj Cię tutaj, do diecezji gdańskiej sprowadziła, miłość Chrystusowa, która każe cieszyć się z dziećmi swoimi. A u nas radość, bo nasz Arcypasterz zostaje biskupem rezydencjalnym diecezji gdańskiej. Jako ?dobry Pasterz? Eminencjo, jesteś dzisiaj w tej radości, wśród nas. Ale to spalanie się całkowite Waszej eminencji w służbie Chrystusowej, dla dobra Narodou, jest dla nas wszystkich bez wyjątku, a zwłaszcza dla nas kapłanów nakazem pójścia śladem Waszej Eminencji. I na to całkowite oddanie się sprawie Chrystusa przez nas kapłanów, oddanie się sprawie Chrystusa przez ojców i matki po parafiach dekanatu pruszczańskiego, na tą wierną postawę młodzieży i dzieci dla Chrystusa, pokornie Eminencjo dzisiaj Cię prosimy o błogosławieństwo.
Bezpośrednio po Księdzu Proboszczu zabrał głos sam ks. Prymas.
Ekscelencjo ? Arcypasterzu Gdański, Ekscelencjo, drodzy bracia kapłani, zebrane dziateczki, młodzieży i rodzice.Pragnę na wstępie usprawiedliwić się przed Wami. Jestem w takim podróżnym płaszczu, zamiast być w ubiorze biskupa, ale przyznam się, że nie spodziewałem się Waszego tak ludnego spotkania. Jechałem tak, jak się jedzie w drodze dalekiej, od godziny 9 w aucie od Warszawy do Gdańska. Więc człowiek może i nie jest usposobiony do tak miłych i serdecznych powitań, ale z całą prostotą serca, odpowiadam na to powitanie i księży biskupów i Kapłanów i dziatwy i starszych, uczuciami wdzięczności, bo w waszej obecności dostrzegam, przede wszystkim uczucie wspólnoty, jaką zachowujecie wszyscy, w jedności, w wierze, wierności Ojcu, wierności Krzyżowi, Ewangelii, którą Wam głosimy. Wasza tak liczna obecność małe dziateczki i młodzieży i rodzice, jest chyba tego dowodem, że macie poczucie głębokiej jedności w Kościele Chrystusowym i głębokiej wspólnoty, która nas wszystkich jednoczy w ramionach najlepszej, świętej, jeden apostolskiej Matki Kościoła. Dzieci Najmilsze! Podążam do Gdańska ? ażeby brać udział w radości diecezji gdańskiej, to jest właściwy cel mojej drogi. Pragnę być świadkiem i uczestnikiem radości diecezji gdańskiej, że wreszcie po wielu latach trudnych do przezwyciężenia przeciwności, Wam tak bardzo zasłużony Arcypasterz, znany ze swej rzetelnej i pionierskiej pracy, w największej diecezji w Gorzowie a dziś pracujący wśród Was, że otrzymał od Ojca Świętego to, na co od dawna wszyscy biskupi i cały katolicki Naród polski i społeczeństwo oczekiwało. Wprawdzie na mocy specjalnych uprawnień, które posiadał Wasz Arcypasterz, był Waszym rzeczywistym Arcypasterzem i pełnił wszystkie obowiązki, jakie każdy inny biskup, w każdej innej diecezji, na mocy nadanej sobie władzy, ale w tej chwili, z woli Ojca św. Pawła VI, zasiada na tronie biskupów gdańskich, jako rezydencjalny biskup stolicy diecezjalnej i biskupiej w katedrze gdańskiej.
To jest dla nas radość i niewątpliwie zwycięstwo jakiejś sprawiedliwości, której stało się zadość. Zapewne, że ten związek, który jest jeszcze wzmocniony między Waszym biskupem, a stolicą biskupią w Gdańsku, on w rzeczywistości nie zmienia dotychczasowego stosunku, więzi nadprzyrodzonej łaski, jaka istnieje między biskupem a Jego owczarnią, ale do tej więzi nadprzyrodzonej w biskupstwie, dochodzi jeszcze ta więź prawna, kanoniczna, która z woli Kościoła zaślubin biskupa w jego Oblubienicy-Katedrze biskupiej, na której zasiada i do której tylko on ma prawo, jak długo Wolą bożą będzie, aby Wam przewodził i Was prowadził do Królestwa Bożego.
To jest tytuł radości, Najmilsze dzieci i w tej radości pragniemy brać udział. Dziękuję Wam całym sercem za to, żeście wylegli tak licznie na ulice Waszego miasta i za Wasze serdeczne, szczere, braterskie i siostrzane ufne oczy, za Wasze uczucia, za Wasze powitania, za Waszą obecność mili Kapłani i za Wasze tak mi drogie towarzystwo Arcypasterzu Gdański i Jego Ekscelencjo.
Szczególne słowa skierował ks. Prymas do dzieci:
Pragnę też, bo nie miałem możności tego uczynić w drodze tym wszystkim małym dziateczkom, które spotykaliśmy po drodze, również tu w tym miejscu podziękować i wyrażam życzenie, aby to podziękowanie z tej ambony, do nich dotarło.
Na zakończenie ksiądz Prymas powiedział:
A teraz udając się w dalszą drogę, pragnę Was oddać pod opiekę Matki Bożej, Dziewicy Wspomożycielki, która nas prowadzi w wiary nowe tysiąclecie i która w Waszej świątyni, jak tu widzę, patronuje, króluje, włada i miłość swą macierzyńską Wam przekazuje i tej miłości macierzyńskiej, Was matki uczy, do tej miłości macierzyńskiej ufność w Was dziateczki wzbudza. Matka Najświętsza w Kościele, jest matką każdego z nas i Matką Kościoła. Dlatego też radujemy się, że wśród Was odbiera tak widoczny hołd i tyle serc w sobie skupia. Oddając Was wszystkich Najmilsze dziateczki pod Jej szczególną opiekę i Waszemu Duszpasterzowi i Jego Współpracownikom i wszystkim kapłanom, którzy tu przybyli i wszystkim sprawom, które miłujecie, całym sercem błogosławię.
Ksiądz Prymas udzielił błogosławieństwa i po krótkiej adoracji Najświętszego Sakramentu, przy śpiewie ?Maryjo Królowo Polsko jestem przy Tobie, czuwam? i ?My chcemy Boga? ? udał się w dalszą drogę.
*
Pobyt ks. Prymasa Polski w Pruszczu ? choć bardzo krótki, tylko 40 minut ? bo dłużej program dnia nie pozwalał, był przeżyciem ogromnym dla wszystkich ? zespoleniem w jedną zwartą całość przy Kościele. Ta dostojność Księcia Kościoła, powaga Prymasa Polski, więźnia za sprawę polską i Kościoła w Polsce. Te słowa pełne serdeczności dla wszystkich i głębokiej wiary pozostały w sercach obecnych i długo były komentowane przez ludzi. Nic dziwnego, że kościół Mariacki w Gdańsku dnia 12 kwietnia nie pomieścił ludzi przybyłych z Trójmiasta i poza Gdańska na uroczystości związane z zamianowaniem ks. biskupa Edmunda Nowickiego biskupem rezydencjalnym diecezji gdańskiej.
*
18 czerwca 1964 r. rozpoczęto prace przy budowie parkanu, przy kościele Podwyższenia Krzyża ? od bramy kościelnej, w stronę szkoły nr 2 ? przy ulicy Wojska Polskiego. Parkan ten, był zupełnie zniszczony ? więc wykopane fundamenty zalano cementem i podciągnięto w górę ? zaprawą cementową. Pracę tę wykonano systemem gospodarczym, bezinteresownie.
*
Od 6 do 10 lipca grodzono cmentarz parafialny w Pruszczu, przy ul. Wita Stwosza, od strony wschodniej i zachodniej ? wkopano słupy cementowe i dano nową siatkę drucianą.
*
Od 1 VIII 1964 r. wikariuszami w Pruszczu Kuria Biskupia zamianowała ks. Huberta Nokelskiego i ks. Zielińskiego Władysława.
*
9 sierpnia 1964 r. poświęcono na Sumie kupiony srebrny kielich do Mszy św. i puszkę na komunikanty.
14 września 1964 r. w Rzymie rozpoczęła się III Sesja II Soboru Watykańskiego, a u nas w Polsce ? w każdej parafii ? praca ?Zwycięstwa nad sobą, na rzecz Soboru? - odnowa własnej duszy i walka z największymi nałogami narodowymi.
Rok 1965
Od 14 do 21 marca 1965 r. odbyły się rekolekcje dla niewiast i dzieci szkół podstawowych, a od 12 do 28 marca dla mężczyzn i młodzieży szkół średnich i poza szkolnych. Prowadził je O. Szymeczko Edward ? Oblat z Gdańska.
*
Od 14 do 16 maja urządzono w kościele parafialnym triduum przygotowujące wszystkich do uroczystości poświęcenia kaplicy-pomnika w kościele Marickim w Gdańsku, ku czci pomordowanych 2.2214 kapłanów za Kościół i Polskę. W uroczystościach 17 maja w Gdańsku wzięli udział księża biskupi i kapłani ? więźniowie z całej Polski.
*
Od lipca 1965 rozpoczęto prace w kościele Podwyższenia Krzyża ? mianowicie, przygotowano kanały w ścianach na przewody elektryczny , bo dotychczasowa sieć natynkowa była zupełnie przegniła. Dużo pracy włożyła młodzież kując ściany. Cały plan sieci elektrycznej przygotował Jurkiewicz Roman ? student Politechniki Gdańskiej, a wykonali Gurbisz Alfred i Doroszuk Adolf ? elektrycy. Ponad to Inż. mgr Grabowska Barbara, Inż. mgr Fintak Grażyna i Inż. mgr Różański Andrzej pracownicy Państwowej Konserwacji Zabytków w Gdańsku przystąpili do zbadania ścian, czy nie ma tam starych malowideł. Odkryto na północnej ścianie ? koło zakrystii w prezbiterium napis z datą 1586, a pod tym malowidłem, które pochodzi już z czasów kiedy kościół przeszedł w ręce protestantów, stare malowidło o motywach roślinnych,, na tle zielonym i jeszcze starsze sceny figuralne ? grupa postaci Świętych, oraz aniołów. W 1967 prace te zabezpieczono chemicznie.
Od 1 VIII 1965 r. wikariuszem w Pruszczu Gd. był ks. Hendzelewski Leon.
*
5 grudnia 1965 r. rozpoczęto triduum przed oddaniem się całej parafii w niewolę Matce Najświętszej za zwycięstwo Kościoła w świecie współczesnym i w Ojczyźnie naszej, z racji zakończenia w dniu 8 grudnia 1965 r. II Soboru Watykańskiego.
Rok 1966
Rok Nowy ? 1966 ? to Rok Tysiąclecia Chrztu Polski ? rok pełen przeżyć, zwłaszcza wdzięczności Bogu za łaskę Chrztu przed tysiącleciem, za łaskę wiary i włączenie Narodu Polskiego w dobra duchowe i materialne, płynące z przynależności do Kościoła rzymskokatolickiego. Serdeczna podzięka Matce Najświętszej za królowanie nad Narodem naszym, za Św. Wojciecha, św. Stanisława bp. Krakowskiego, św. Andrzeja Bobolę i tego, wziętego pośród nas ? umęczonego w Auschwitz ? O. Maksymiliana Kolbe, tylu innych Świętych, za te sławne świątynie z Gniezna, Poznania, Krakowa, Częstochową na czele i tylu wspaniałymi świątyniami, wielkimi i małymi ? rozsianymi po miastach i najodleglejszych zakątkach ziemi polskiej, w których widoczna jest historia Narodu Polskiego, jakież sławna i piękna.
Z wdzięczności Bogu za tyle łask i darów, za opiekę, przez tyle wieków nad Narodem Polskim i Kościołem w Polsce ? ks. proboszcz, szambelan, konsultor, dziekan Waląg Józef ? rzucił hasło kupienia nowych dzwonów dla kościoła parafialnego w Pruszczu. Wierni chętnie przyjęli tę propozycję i rozpoczęli składać ofiary na ten cel. Do tej pory posługiwano się tylko małą sygnaturką, bo tak z kościoła dawniej katolickiego, później ewangelickiego, jak i z kościoła parafialnego Niemcy zabrali po dwa dzwony ? w sumie cztery. Dzwony zamówiono we Wrocławiu, w firmie ? ?Reparacja Dzwonów?.
*
9 kwietnia 1966 roku Wielka Sobota ? na nabożeństwo wigilii wielkosobotniej, które rozpoczęło się o godz. 19.30 poświęceniem ognia, paschału i wody chrzcielnej przyszło dużo młodzieży i starszych, - przecież to historyczne odnowienie przyrzeczeń złożonych na Chrzcie Świętym ? to przekazanie przez dawne pokolenia ? młodym pokoleniom skarbów Tysiąclecia, Krzyża, Ewangelii i Mszalika. To poświęcenie Wody Chrzcielnej, odnowienia przyrzeczeń złożonych na chrzcie, dokonał proboszcz parafii ks. Józef Waląg ? przekazując młodej generacji te Skarby Tysiąclecia Narodu Polskiego i zobowiązując ich do przechowania, a w razie potrzeby do obrony.
*
14 kwietnia o godzinie 18-ej biciem dzwonów w całej Polsce rozpoczęła się Msza św. z ?Te Deum? w Tysiącletnią rocznicę chrztu Mieszka I ? króla polskiego. W tym dniu cały Episkopat Polski z ks. kardynałem Stefanem Wyszyńskim na czele rozpoczął uroczystości Milenijne, w pierwszej Metropolii ? w Gnieźnie.
*
16 kwietnia 1966 r. uroczystości Milenijne rozpoczęły się w Poznaniu. Ks. szambelan dziekan konsultor Józef Waląg wraz z ks. szambelanem, konsultorem Zator Przytockim jako przedstawiciele diecezji gdańskiej, udali się do Poznania. Opisują:
Po wyjściu z pociągu wsiedliśmy do taksówki, by jechać z na wyznaczoną nam kwaterę do plebanii Boże Ciało. Na pytanie co słychać ? szofer odpowiada ? proszę księży źle jest ? cały Poznań podminowany ? Władze Państwowe chcą udaremnić uroczystości kościelne ? młodzież akademicka, robotnicy zwłaszcza w fabryce Cegielskiego, ludność wszystka się buntuje ? wszystkich urzędników ? pracowników po fabrykach zmuszają do uczestniczenia w defiladzie i wiecu ? o tej samej godzinie, co będą uroczystości w katedrze, - by je storpedować. Z godziny na godzinę napływały nowe wiadomości, pełne oburzenia, aż przyszła godzina przyjazdu ks. biskupów z ks. Prymasem Polski na czele i wędrującą kopią obrazu M.B. Częstochowskiej. Teren najbliższy, Fary ? w którym jest słynny z łask, koronowany obraz M.M.N. Pomocy wypełniony szczelnie ludźmi ? do kościoła wchodzą tylko delegacje za biletami. Godzina przyjazdu ks. biskupów mija, a ich niema. Po jakimś czasie przyjeżdża trzech biskupów i oświadczają, że trasa z Gniezna do Poznania wypełniona ludźmi po obydwu stronach jezdni, że ks. Prymas i obraz Matki Boskiej muszą powoli jechać. W końcu przyjeżdżają, entuzjazm ogromny ? oklaski, wiwaty, śpiewy ? na cześć Matki Boskiej.
Obraz umieszczają w głównym ołtarzu. ks. Prymas a ambony dziękuje obywatelom Poznania, że i tym razem zdali egzamin dojrzałości politycznej ? jak w minionych wiekach. Mówi o miłości Matki Najświętszej. W późnych godzinach kończy się nabożeństwo ? tłumy ogromne ? trudno się przecisnąć. Gdy tylko jakiś biskup się pokaże dają się słyszeć spontaniczne wiwaty.
*
17 IV 1966 r. w niedziela ? Władze Państwowe nie pozwoliły na procesję z Kopią Obrazu Wędrującego Matki Boskiej Częstochowskiej, z Fary do Katedry. W oznaczonym czasie wśród tłumów ludzi, wnoszą obraz na platformę samochodu uprzednio przygotowanego. W tym momencie młodzież i starsi mężczyźni, podnoszą samochód i przy śpiewie pieśni, idą. W pewnej chwili samochód stawiają, biorą obraz i sami śpiewając pieśni idą. Tymczasem przy Katedrze ks. Prymas i olbrzymie rzesze ludzi czekają na obraz.
*
W tym samym czasie w drugiej części miasta odbywa się, po przemówieniu p. Gomułki, pełnym szyderstw skierowanym pod adresem ks. Prymasa, przymusowa defilada. Po przejściu przed trybuną, na której stali p. Gomułka, p. Cyrankiewicz ? Premier Rządu PRL i p. Spychalski ? Dowódca WP i inni z PZPR ludzie, bocznymi ulicami, pozostawiając transparenty przyszli za obrazem Matki Boskiej na teren przy Katedrze. Kazanie o miłości wygłosił ks. Prymas. Obliczono, że ludzi przyszło 100.000 tys. Pomimo naprężonej atmosfery, spokoju nikt nie zakłócił. Zrozumieliśmy wszyscy, że uroczystości kościelne Tysiąclecia Chrztu Polski ? będą przebiegać pod znakiem walki z religią, że będzie się utrudniać Kościołowi wszystko, odciągać ludzi od manifestacji, by Kościół był niewidoczny.
*
3 maja 1966 - centralna uroczystość Milenijna na Jasnej Górze w Częstochowie ? niestety bez udziału Ojca św. Pawła VI, którego Rząd PRL nie wpuścił do Polski. Nie pozwolono na przyjazd w tym czasie żadnemu kardynałowi, biskupowi ? nawet pochodzenia polskiego, nawet wycieczkom Polaków z zagranicy, pomimo starań z ich strony. Skandal na cały świat ? bo trąbi się o wolności religijnej a tymczasem jawna, otwarta walka z religią. Fakt ten otworzył oczy każdemu, więc nic dziwnego, że w całej Polsce, nawet wśród partyjniaków było oburzenie, zwłaszcza na fakt, nie wpuszczenia Ojca św. do Polski.
*
27 maja 1966 roku parafia Pruszcz jedną z najbardziej radosnych uroczystości w dziejach parafii. Kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej ? w drodze na Milenium do Gdańska zatrzymała się w kościele w Pruszczu. Obraz przywieziono taksówką kaplicą w otoczeniu motocyklistów. Po przejęciu obrazu przez matki parafii Pruszcz, odśpiewano Apel Jasnogórski ? ?Maryjo Królowo Polski ? jestem przy Tobie pamiętam, czuwam?. Następnie wyruszyła procesja ze świecami dookoła kościoła. Teren przykościelny był oświetlony. Wśród pieśni maryjnych ? od matek przejęły obraz córki, później młodzieńcy a na końcu ojcowie. Po ustawieniu obrazu w głównym ołtarzu pięknie udekorowanym i oświetlonym, powitał Matkę Bożą w Obrazie Jasnogórskim proboszcz Józef Waląg i odprawił Mszę św. Kazanie wygłosił ks. Władysław Ciastoń, który z ramienia Kurii Biskupiej Gdańskiej w Oliwie prowadził obraz Matki Bożej z Kałdowa do Gdańska. Przez całą noc ludzie trwali na modlitwie przed Matką Bożą. W sobotę ? 28 maja o godzinie 5.30 odśpiewano Godzinki, o 6 Msza św. dla ludzi jadących do pracy, o godzinie 7 dla dzieci i młodzieży ? przed nauką w szkole, o godzinie 9 ? dla staruszków, chorych i reszty parafian, o godzinie 10.10 dla matek z niemowlętami i błogosławieństwo tych dzieci.
O godzinie 15. 30 odbyło się pożegnanie obrazu przy udziale kilku tysięcy ludzi. Odprawiono nabożeństwo majowe. Nastąpiło pożegnanie obrazu przez ks. Józefa Waląga. Kawalkada samochodów z młodzieżą ruszyła przed obrazem Matki Bożej do Oliwy, ale już od Orunii ? na skutek niezliczonych tysięcy ludzi, po obydwu stronach drogi samochód z obrazem i inne taksówki posuwały się bardzo powoli. Katolicy zarzucali obraz drogimi kwiatami.
W tym czasie zbliżał się także Prymas Polski samochodem do Gdańska. W Pruszczu na przestrzeni od apteki do skrzyżowania ulicy Grunwaldzkiej z ul. Chopina zebrały się takie tłumy, że ks. Prymas wysiadł z auta i z ks. proboszczem Józefem Walągiem, idąc pieszo, torował sobie drogę. Ludność entuzjastycznie wiwatowała na cześć ks. kardynała. Ponieważ obraz posuwał się powoli, więc ks. Prymas dogonił już obraz we Wrzeszczu i za nim jechał.
*
29 maja Święto Zesłania Ducha Świętego ? uroczystości Milenijne w diecezji gdańskiej. Wierni udali się do Gdańska ? do Bazyliki Mariackiej na godzinę 11 ? na główne uroczystości Milenijne, które wypadły, jak się wyraził ks. Prymas Stefan Wyszyński ? wspaniale. To była manifestacja religijna i narodowa, ale zdrowo narodowa ? powiedział. Oczywiście czynniki państwowe wszystko robiły, by tym uroczystościom przeszkodzić. W Pruszczu 28 V chciano młodzież z Liceum Ogólnokształcącego wywieść samochodami na wycieczki by tylko nie była na powitaniu ks. Prymasa Polski. Młodzież zorientowawszy się o co chodzi, zwłaszcza klasy starsze, w ogóle nie poszła do szkoły. Do tego stopnia, że posyłano gońców do domu, grożąc konsekwencjami. Wszystko bezskutecznie. To samo działo się w Gdańsku 29 maja.
*
W dniu 29 maja 1966 roku ks. kardynał Stefan Wyszyński poświęcił 5 tablic marmurowych ? pamiątek Tysiąclecia Chrztu Polski, dla pięciu kościołów dziekańskich w Diecezji Gdańskiej. Jedną z tych tablic wmurowano w ścianę koło ołtarza Św. Józefa w kościele w Pruszczu gdańskim dnia 20 czerwca 1966 r.
*
W połowie października rozpoczęto wykładać płytkami i trylinką teren przykościelny, by schludniej było przy kościele.
16 listopada 1966 r. pragnienia wiernych spełniły się. Trzy dzwony Milenijne zawieszono na specjalnie zrobionej konstrukcji żelaznej ? obok kościoła parafialnego, bo wieża była za mała.
Napisy na dzwonach: największy ma na imię Św. Wojciech (fis) ? waży 918 kg. Napis na nim głosi: Pierwszemu Męczennikowi w Tysiącletnią rocznicę Chrztu Polski ? o dalsze przewodzenie Narodowi Polskiemu. Pruszcz Gdański 966- 1966.
Drugi dzwon (a) ? waży 505 kg. Napis: Królowej Polski ? za Tysiącletnią opiekę z prośbą o dalszą. Pruszcz Gdański 966-1966.
Trzeci dzwon (cis) waży 240 kg ? napis: Św. Józef ? na pamiątkę 2214 Kapłanom ponad 6 milionów Polakom pomordowanym w latach 1939 ? 1945 za Wiarę i Ojczyznę. Pruszcz Gdański 966-1966.
Napisy te mają być dla minionych pokoleń świadectwem głębokiej wiary w Boga, ukochaniem Matki Najświętszej i dowodem miłości Ojczyzny przez cały Naród ? Kapłanów i Lud Boży.
*
Konsekracji dzwonów dokonał ks. biskup Nowicki Edmund 24 listopada 1966 r. i wygłosił kazanie.
*
Od tej pory dzwony te głoszą chwałę Boga i Maryi, wzywają wiernych na nabożeństwa i do odmówienia trzy razy dziennie ?Anioł Pański?, odprowadzają zmarłych na wieczny spoczynek. Ofiarność na dzwony była duża, tak, że w dniu zawieszenia wypłacono całą należność. Głos dzwonów nie dał spokoju Władzom Państwowym ? rozpoczęto dochodzenie, kto wykonał konstrukcję żelazną, dzwonnice i same dzwony. Trzykrotnie przysyłano komisje ? z Prezydium Powiatowej Rady Narodowej ? Wydział Architektoniczny i Wydziału Finansowego. Walka z religią trwa. Wszystko, co robi się w kościele, trzeba robić ukradkiem, pozwolenia na nic się nie dostanie. Konstrukcję żelazną na dzwony poskręcano i zawieszono dzwony w kilku godzinach, tak że czynniki administracyjne nie zorientowały się i stanęły przed faktem dokonanym.
*
Te nowe dzwony ? głosem swym wzywały zaraz w niedziele na misje Serca Bożego ? którego rozpoczęły się 27 listopada, a zakończyły 4 grudnia 1966. Przez cały tydzień głosili nauki dla starszych, dzieci i młodzieży w Pruszczu jezuita ? Zbigniew Frączkowski.
*
23 XII 1966 r. dwóch tajniaków z Milicji Obywatelskiej przyszło do ks. proboszcza ? Józefa Waląga na dochodzenie. Pytano go skąd wziął płytki cementowe i trylinkę na wyłożenie terenu przykościelnego. Po ukazaniu odpowiednich kwitów ks. Waląg zapytał, kiedy się skończy to prześladowanie Kościoła ? odpowiedzi nie otrzymał.
Rok 1967
Od 1 VII 1967 wikariuszem w Pruszczu jest ks. Hebert Scharmach.
*
9 września 1967 roku o godz. 19-ej wylądował na lotnisku w Pruszczu prezydent Francji, katolik ? Charles de Gaulle. Po powitaniu pojechał ul. Powstańców Warszawy, Chopina i Grunwaldzką do Gdańska. 10 września de Gaulle był na Mszy św. w Katedrze w Oliwie, z żoną i swoją świtą. Tam też przystąpił z żoną do Komunii św.
*
24 IX 1967 r. Kościół Podwyższenia Krzyż pobiałkowano zaprawą wapienną cały kościół (Kościół Podwyższenia Krzyża), dwukrotnie, zmywając najpierw sufit i ściany wodą, a nie było to łatwe, bo ściany były bardzo zniszczone. Utrwalono i podpunktowano odkryte dwa lata temu freski przy zakrystii i sześć zacheuszek.
*
I znowu na Kościół w Pruszczu posypały się kary. Tym razem ? nie z tytułu nie składania sprawozdań z nauczania religii, ale za nie prowadzenie księgi inwentarzowej. W przeprowadzeniu kontroli księgi inwentarzowej ? dochodów w Pruszczu, dnia 14 XII 1966 i 10 VIII 1967 r. nałożono karę za rok 1962 ? 11.722 zł. Za rok 1964 ? 1.673 zł. Za rok 1966 ? 420 zł. Razem 13.805 zł. Oczywiście wszelkie odwoływanie się do Prezydium było bezskuteczne. Ponieważ jest to bezprawne zarządzenie ? szykany Kościoła, więc nikt z księży nie płaci ? komornicy odwiedzają i fantują.
Rok 1968
1 VIII 1968 r. wikariuszem w Pruszczu Gdańskim jest ks. Romuald Jancen.
*
Mimo, że w 1965 r. cały Naród Polski oddał się w niewolę Najświętszej Maryi Pannie, wiara święta jest zagrożona przez ateizację, laicyzację, nienawiść między ludźmi, upadek moralności i pijaństwo. Dlatego z polecenia Episkopatu udały się na Jasną Górę do Częstochowy delegacje poszczególnych parafii z całej Polski, celem błagania Maryję od odwrócenia tych klęsk, od Narodu Polskiego. Delegacja parafii Pruszcz Gdański pojechała 17/17 listopada 1968 r.
Rok 1969
1 września 1969 r. Mszę św. odprawił ks. Główczewski Leon w Sztutowie. W obecności księży biskupów, kapłanów obozowiczów i wiernych. Po Mszy św. księża biskupi z kapłanami i wiernymi udali się do obozu i w krematorium odśpiewano ?Witaj Królowo? za wszystkich pomordowanych.
Rok 1970
22 III 1970 przypada 30 rocznica męczeńskiej śmierci Bronisława Komorowskiego.
*
26 kwietnia 1970 r. uroczystość patronalna całej diecezji, odpust w Św. Wojciechu z udziałem ks. kardynała Karola Wojtyły.
*
4 czerwca 1970 ? Ryszard Domański, neoprezbiter ochrzczony w Pruszczu odprawił pierwszą mszę świętą.
*
13-16 grudnia rekolekcje ? frekwencja w kościele duża. W ostatni dzień zabrakło młodzieży. Dlaczego? 14 grudnia 1970 pracownicy Stoczni Gdańskiej udali się pod gmach Komitetu Wojewódzkiego z żądaniem obniżenia cen na artykuły żywnościowe, które 13 grudnia 1970 podwyższono. Ponieważ delegację stoczniowców zatrzymano, więc na drugi dzień 15 XII pod gmach partii poszła cała masa strajkujących z żądaniem wypuszczenia kolegów i obniżki cen. W stoczni przerwano pracę ? strajk. Do stoczniowców dołączyło się dużo młodych ludzi. Doszło do starć z milicją która chciała rozgonić tłumy. Milicja używała pałek i gazu. Rozgoryczony tłum chwycił za kamienie, podpalono budynek partii, a później dworzec kolejowy wrzucając przez okna butelki z zapaloną benzyną. Ściągnięto do Gdańska masę milicji i wojska. Milicja użyła broni. Byli zabici, poranieni i pobici pałami. Czołgami obstawiono stocznię, ważniejsze gmachy publiczne, skrzyżowania dróg. Czołgów było bardzo dużo. Zarządzono godzinę policyjną ? od godziny 18 do 5 rano, dla Gdańska, Gdyni i Sopotu. Trójmiasto było odcięte telefonicznie od reszty kraju. Z powodu zabitych, poranionych i pobitych przez milicję, nienawiść do partii wśród ludności cywilnej była wielka. Wyzywano ich od gestapowców.
Zatrzymano 2989 osób. Zabitych w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie ? 45. Rannych ? 1165. Podpalono lub zniszczono 19 obiektów państwowych, w tym 2 budynki wojewódzkiej partii. Zniszczono lub uszkodzono 47 pojazdów samochodowych. Rozbito 220 sklepów.
W Pruszczu załogi wszystkich przedsiębiorstw takich jak: Prim, Amon, Techmet, Melioracja, Cukrownia zastrajkowały. Ludzie udali się pod dom Partii w Pruszczu i zażądali obniżki cen na artykuły żywnościowe, podwyżki płac i oddania domu partii na dom dziecka lub ośrodek zdrowia.
Wypadki grudniowe ? to tragedia całego Narodu Polskiego. Partia robotnicza strzela do robotników za to że ci wołają: DAJCIE NAM I DZIECIOM NASZYM CHLEBA!! Tragedia!
Owocem tych wypadków było usunięcie I sekretarza partii ? Wiesława Gomułki, Zenona Kliszki, Stanisława Kociołka, Mariana Spychalskiego i powołanie Edwarda Gierka na pierwszego sekretarza partii, a Piotra Jaroszewicza na premiera PRL.
*
Po wypadkach grudniowych unormowano stosunki ?Państwo-Kościół? Na skutek interwencji biskupa Edmunda Nowickiego u przewodniczącego Wojewódzkiej Rady Narodowej, Pana Andrzeja Bejma w sprawie kar nakładanych na kapłanów diecezji, za nauczanie religii i inne sprawy, polecił Pan Bejm zwrócić Księdzu Walągowi zabraną 14 X 1970 a sprzedana 16 XI 1970 na aukcji lodówkę marki ?Silesia?. Lodówkę tę zabrali komornicy za nie płacenie grzywien nakładanych na księdza Waląga z tytułu nie składania sprawozdań z nauczania religii jeszcze za rok 1962.
Rok 1971
14 lutego 1971 z polecenia episkopatu w całej Polsce, a także w parafii w Pruszczu o godz. 18 została odprawiona Msza św. w intencji Ojczyzny. Na koniec zaśpiewano ?Boże coś Polskę?.
Tragiczne wypadki grudniowe otworzyły każdemu oczy, że czas wprowadzać w życie społeczne ducha Ewangelii, sprawiedliwości społecznej, Bożej demokracji, poszanowania każdego człowieka.
*
14 II ? tacę przeznaczono na osierocone rodziny Wybrzeża.
*
10 III 1971 roku o godzinie 14.15, po długich cierpieniach w szpitalu w Warszawie zmarł biskup Edmund Nowicki ? pierwszy Polak, Ordynariusz diecezji gdańskiej. Biskup Nowicki cierpiał na niewydolność serca, tak że przed trzema laty wstawiono mu rozrusznik. Teraz pojechał na wymianę tego urządzenia bo czas jego działania się kończył. Operacja się udała, jednak wdała się infekcja ? złoty gronkowiec zaatakował organizm.
*
13 III w Pruszczu Gd. Odprawiona została Msza Św. w intencji zmarłego biskupa.
*
Remont organów ? lipiec 1971 r. Dokonał go Rydzeń Wawrzyniec.
*
V?VIII 1971 r. odbywało się pokrycie wieży kościoła blachą.
*
19 XII 1971 odbył się ingres księdza biskupa Lecha Kaczmarka w katedrze w Oliwie. Mianowany biskupem Ordynariuszem diecezji gdańskiej.
Rok 1972
26 i 27 II 1972 r. biskup Lech Kaczmarek parafię. Wygłosił kazanie dla młodzieży, spotkał się z chórem, żywym różańcem, ministrantami, przedszkolakami.
*
27 XII 1972 o godzinie 18.30 w katedrze w Oliwie odbyło się nabożeństwo za spokój duszy ś.p. biskupa Edwarda O?Rourke pierwszego biskupa diecezji gdańskiej, przyjaciela Polaków, za co był prześladowany przez władze hitlerowskie. Prochy jego sprowadzono z Rzymu i pochowano w krypcie biskupów gdańskich w katedrze oliwskiej.
Rok 1973
14 X 1793 ksiądz Prymas, kardynał Stefan Wyszyński o godzinie 11 odprawił Mszę św. w kościele św. Brygidy z racji 600-lecia śmierci św. Brygidy a po południu wmuruje kamień węgielny pod rozbudowujący się gmach seminaryjny w Oliwie.
Rok 1974
Dnia 29 VIII 1974 zmarł we Wrocławiu biskup Andrzej Wronka ? ordynariusz diecezji gdańskiej w latach 1945 do 1953, kiedy to władze państwowe, w styczniu wywiozły go do Poznania. Był to wielkiej szlachetności człowiek i wielki organizator życia kościelnego na ziemi gdańskiej.
Rok 1975
12 XI 1975 pielgrzymka Jubileuszowa do Rzymu z prymasem, kardynałem Stefanem Wyszyńskim, naszymi biskupami ? Kaczmarkiem i Kluzem i innymi biskupami, celem uzyskania odpustu jubileuszowego i spotkania się z Ojcem św.
*
15 i 16 XI przebywał na wybrzeżu kardynał Karol Wojtyła z racji 50 ? lecia diecezji gdańskiej.
*
Od 14 ? 17 XII 1975 rekolekcje adwentowe ? kazanie głosił ks. Zieliński Bernard.
Rok 1976
W lutym odbyła się dwudniowa (26 i 27) wizytacja parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, przeprowadzona przez biskupa sufragana diecezji, księdza Kazimierza Kluza. Ksiądz przemawiał do młodzieży, do dzieci, do rodziców, do niepełnosprawnych i do przedstawicieli organizacji katolickich działających na terenie dekanatu. Biskup miał wielu słuchaczy. Ksiądz biskup wyraził również wielkie zadowolenie z wyników pracy księdza Józefa Waląga.
Rok 1978
28 IX 1978 r. zmarł papież Jan Paweł I ? 33 dni kierował Kościołem. Msza koncelebrowana o godz. 18 za Jego duszę.
*
16 X 1978 r. w godzinach popołudniowych (18.44) wybrano ks. Karola Wojtyłę ? papieżem. Polski kardynał przybrał imię Jan Paweł II. Do naszego kościoła doszła ta wiadomość podczas wspólnej modlitwy różańcowej w intencji konklawe. POLAK ZOSTAŁ PAPIEŻEM!! Radość ogromna. Od 16 X 1978 serca całego narodu katolickiego skierowane są do Rzymu.
Rok 1979
Od 2 X 1979 r. Ojciec św. Jan Paweł II w Polsce. Trasa pielgrzymki Warszawa-Gniezno, Częstochowa, Kraków. Z Krakowa odwiedził Jan Paweł II Kalwarię Zebrzydowską, Wadowice, Oświęcim, Nowy Targ, Nową Hutę. Czas pobytu Ojca św. to wielkie ?Te Deum? całego Narodu Polskiego. To wielkie święto całej Polski, uczestniczącej bezpośrednio w spotkaniach z Ojcem Świętym w poszczególnych miastach i pośrednio poprzez radio i telewizję.
Rok 1980
14 VIII 1980 r. robotnicy Stoczni Lenina w Gdańskurozpoczęli strajk, który rozszerzył się na całą Polskę, obejmując 400 zakładów ? paraliżując całe życie państwa. Trwał do 31 VIII 1980 r. Żądano utworzenia niezależnych, wolnych związków zawodowych we wszystkich zakładach pracy, poszanowania ludzi pracy, wolnego korzystania ze środków masowego przekazu tj. radia i telewizji, wolności religii, wolnych sobót i wielu innych. Rząd widząc, że cały prawie naród popiera strajkujących robotników, inteligencję pracującą, młodzież akademicką i rolników, którzy dołączyli do strajkujących.
Kapłani codziennie w strajkujących zakładach odprawiali Msze św., spowiadali, udzielali Komunii św., głosili kazania.
Rząd PRL rozpoczął pertraktacje z robotnikami w Gdańsku i Szczecinie a z rolnikami w Radomiu. Ludzie pracy utworzyli swoją organizację robotniczą ?Solidarność? z Wałęsa na czele wypisując się z dotychczasowych związków zawodowych. Po przewlekłych rozmowach władze PRL zgodziły się na pewne postulaty robotników i rolników i wspólnie 30 VIII 1980 r. podpisano umowę. Wyzionął duch wolnościowy! Uwierzono w szczerość rządu!
*
10 listopada, ksiądz biskup Lech Kaczmarek erygował w Pruszczu parafię Podwyższenia Krzyża Świętego ze wszystkimi prawami i obowiązkami jakie przewiduje prawo kanoniczne. Parafia obejmowała teren dotychczasowego eksponowanego wikariatu ? południową część miasta oraz wsie: Będzieszyn, Boręczyn, Juszkowo, Wojanowo i kolonię Reksin.
Pierwszym proboszczem nowej parafii został dotychczasowy wikariusz, ksiądz Stanisław Łada.
*
16 XII 1980 r. o godzinie 17 poświęcenie w Gdańsku pomnika ?Trzech Krzyży? i sztandaru ?Solidarności?[108]. Mszę św. za poległych robotników w 1970 r. i późniejszym czasie odprawił ksiądz kardynał Franciszek Macharski. Kazanie wygłosił biskup Lech Kaczmarek.
Rok 1981
28 V 1981 r. W Warszawie zmarł Prymas Tysiąclecia, ksiądz kardynał Wyszyński Stefan. Pogrzeb odbył się 31 V o godzinie 16. Wyprowadzenie zwłok z kościoła seminaryjnego. Mszę św. odprawił kardynał Agostino Cassaroli, kazanie zaś wygłosił ks. kardynał Franciszek Macharski. Pogrzeb królewski ? cała Polska katolicka brała w nim udział. Był transmitowany przez telewizję, oddając w ten sposób cześć najgłębszą temu najszlachetniejszemu Polakowi, męczennikowi i Szymonowi Kościoła w Polsce.
*
Ojciec św. Jan Paweł II, na którego 13 V 1981 r. podczas ogólnej audiencji dokonano zamachy, z kliniki Gemelli przysłał pismo odczytane podczas pogrzebu. Zamachu na Ojca św. dokonal Ali Agca. Zamach na Ojca św. wstrząsnął całym światem ? cały świat katolicki padł na kolana prosząc Chrystusa o uratowanie życia Janowi Pawłowi II. We wszystkich kościołach odprawiano Msze św., przyjmowano Komunię św., odmawiano różaniec, słuchając w napięciu komunikatów z kliniki Gemelli, w której przeprowadzano operację. Bóg wysłuchał modlitw. Ojciec Święty żyje!
*
13 XII 1981 r. generał Jaruzelski Wojciech o godzinie 6 rano ogłosił stan wojenny. Wszystkich solidarnościowców z całej Polski, zgromadzonych w Oliwie i innych wybitniejszych członków ?Solidarności?, zaangażowanych w jej pracę a będących w domach zaaresztowano i osadzono w obozach w różnych miejscowościach. Wszystkie ważniejsze drogi, skrzyżowania w tym wjazdy do Gdańska ze wszystkich stron zostały obstawione czołgami i wojskiem ? smutek, przygnębienie powstało ogromne w Narodzie i znienawidzenie rządzących. Naród przekonał się, że podpisanie umowy z robotnikami to była fikcja, okłamanie. Solidarnościowcy poszli w podziemie ? wydawano np. tajne gazetki. I znowu nastąpiły aresztowania, kolegia, grzywny, wyroki.
*
25 IV 1982 suma odprawiona będzie o sprawiedliwość społeczną w Ojczyźnie, zgodę narodową, uwolnienie internowanych za przekonania polityczne, o zwycięstwo miłości nad nienawiścią, o zjednoczenie Narodu.
*
31 V 1982 taca na Mszach św. przeznaczona została na zapomogi dla rodzin ludzi internowanych. Z parafii 3 osoby zostały dotychczas aresztowane. W biurze parafialnym należy zgłaszać wszystkich aresztowanych, pozbawionych pracy, internowanych ze względów ideologicznych. Kościół wspierał wszystkich poszkodowanych, na ile było to tylko możliwe.
*
25 i 27 X prosimy mężczyzn do pracy nad układaniem desek przywiezionych na budowę domu katechetycznego.
*
5 XII 1982 w wypadku samochodowym zginął Bp. Kluz. Śmierć zagadkowa. 15 minut drogi po wyjeździe z plebanii w Trutnowie gdzie był na wizytacji kanonicznej uderzył w drzewo na poboczu. Pogrzeb odbył się 11 XII w Bazylice katedralnej, o godzinie 11.
Rok 1983
Od 16 VI do 23 VI 1983 r. Ojciec św. Jan Paweł II drugi raz w Polsce. Przyjazd Ojca św. w czasie narodowego przygnębienia ? stanu wojennego to promień nadziei, to zjednoczenie Narodu przy Nim, który głosi prawdę, miłość, sprawiedliwość i wolność. Stąd ogromne tłumy gromadziły się w miejscach spotkań by na modlitwie przeżyć te godziny z Ojcem św.
*
18 IX prace blacharskie w domu katechetycznym w 95% zakończone. Światło elektryczne doprowadzone do domu katechetycznego.
Rok 1984
19 X 1984 Służba Bezpieczeństwa zamordowała Jerzego Popiełuszkę w drodze z nabożeństwa z Bydgoszczy do Warszawy, w lesie koło Torunia. W obrzydliwy sposób ciało ks. Jerzego zostało zmasakrowane i koło Włocławka wrzucone do Wisły. Udało się szoferowi Popiełuszko wyskoczyć z pędzącego samochodu i powiadomić księdza proboszcza w Toruniu, a ten poinformował odpowiednie władze kościelne i państwowe ? morderstwo ujawniło się.
Rok 1985
7 IX 1985 dalsze prace koło domu katechetycznego trwają. Prace wewnętrzne i zewnętrzne. Ileż dobra zostawiły tutaj dobre serca ? w tym domu katechetycznym.
*
15 XII 1985 o godzinie 18 modlitwy w intencji pozabijanych robotników, którzy przed 15 laty, na skutek podwyżki cen artykułów żywnościowych, domagali się sprawiedliwości społecznej.
Rok 1987
12 VI 1987 Ojciec św. spotka się z chorymi w Bazylice Mariackiej ? dobór uczestników dokonany będzie przez losowanie. Odpowiednią ankietę można otrzymać w biurze parafialnym.
2 VIII 1987 na Mszy św. o godzinie 11 Józef Waląg ogłosił wiernym, że na skutek pogorszenia zdrowia i zgodnie z Synodem Gdańskim, na własna prośbę ? po 30 ? latach pracy kapłańskiej w Pruszczu, od 5.VIII przechodzi na emeryturę. Podziękował wszystkim za współpracę i prosił by następcę darzono całkowitym zaufaniem.
Taki był ostatni wpis do kroniki uczyniony przez ks. Józefa Waląga. Nowym proboszczem został ks. Andrzej Żebrowski, który przejął po swoim poprzedniku obowiązek uzupełniania kroniki parafialnej. Ksiądz Waląg został rezydentem.
Dnia 7 grudnia 1987 zostaje erygowana nowa parafia ?za Torami? (Pruszcz Wschód) od parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy odchodzi ok. 70% wiernych (granica na torach kolejowych).
Rok 1988
Wydarzeniem w życiu parafii był przejazd w styczniu 1988 roku przez główną ulicę naszej parafii ? Grunwaldzką ? kopii cudownego obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej. Obraz ponownie powitaliśmy w dniu 3 maja 1988 roku o godzinie 19. Od stadionu przy ul. Chopina obraz był niesiony przez przedstawicieli wspólnoty parafialnej. Był upalny dzień i nagle w czasie gdy procesja zmierzała do kościoła rozszalała się burza. Padało prawie całą noc, liczba uczestników nocnych uroczystości była mimo to imponująca.
Rok 1989
Przeżywamy epokową zmianę ? utworzenie rządu Mazowieckiego, zmiany polityczno społeczne dochodzą i do naszego miasteczka. Odbyły się wybory do rad terenowych, mamy nowego burmistrza ? bardzo poprawny wobec księży, jego synowie są ministrantami.
Rok 1990
W roku szkolnym 1990/1991 wraca religia do szkół.
Zakończenie
Opisana przeze mnie historia dotyczy jednego ze zwykłych miast PRL ? Pruszcza Gdańskiego, miasta, które zawsze pozostawało i prawdopodobnie pozostawać będzie w cieniu Gdańska. Muszę przyznać, że początki mojej pracy były trudne, pełne wątpliwości. Czy znajdę wystarczająco dużo ciekawego materiału? Czy opiszę wydarzenia, które zainteresują innych? Jednak krok po kroku nabierałem pewności, że właśnie ?to jest to?.
Napisałem więc o życiu parafialnym w latach 1945 -1989 właśnie tego, na pierwszy rzut oka zwyczajnego, z pozoru nieciekawego, a tak naprawdę niezwykłego miejsca (w końcu nie do wszystkich takich miasteczek przyjeżdżał Prymas Polski). Chciałem odtworzyć historię kształtowania się parafii pruszczańskich w ciężkich, nieprzychylnych religii czasach, przypomnieć trud księży włożony w ten proces, a w szczególności pracę duszpasterską jednego z nich ? księdza Józefa Waląga, człowieka niezłomnego, ojca wszystkich swoich parafian, który jest obecnie legendą i symbolem Pruszcza.
Jedna z ulic Pruszcza została nazwana imieniem ks. Józefa Waląga. Poniżej szkoła wKoźlinach, która za patrona obrała sobiewłaśnie osoba księdza. Fot. J.
Hlebowicz Starałem się przekonująco przedstawić walkę jaką toczył Kościół w Pruszczu z władzą państwową, jakie metody przeciwstawiania się stosował i jak sobie radził z inwigilacją, wizytami komorników i innymi represjami. Chciałem też uwzględnić losy zwykłych ludzi. Opisywałem zachowanie zarówno takich, którzy religię zwalczali, jak i tych, którzy czynnie i całym sercem jej bronili, czyniąc to w najróżniejszy sposób. Posługiwałem się relacjami pochodzącymi z kroniki parafialnej jak i tymi usłyszanymi od ludzi, którzy brali udział w wymienionych przeze mnie wydarzeniach, ludzi którzy kształtowali pruszczańską rzeczywistość w różnych jej okresach. Tym samym chciałem, by moja praca nabrała jeszcze większej autentyczności i była bardziej urozmaicona. Czy udało mi się sprostać tym wszystkim wymaganiom? Mam nadzieję, że chociaż w pewnym stopniu.
Na zakończenie chciałbym podkreślić, że takich z pozoru ?zwykłych? historii, ?nudnych? miasteczek, jest w Polsce wiele. Nie trzeba szukać daleko. Historia daje nam duże możliwości i pole do poszukiwań. Ciekawe, czasami wręcz dramatyczne i niesamowite wydarzenia, często mimo wszystko zapomniane, leżą na wyciągnięcie ręki blisko nas. Tylko od nas zależy czy będziemy potrafili je dostrzec.
Bibliografia
Źródła niepublikowane:
- Kronika parafialna kościoła pod wezwaniem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim.
Relacje:
- Rozmowa z Leonem Wejerem, taksówkarzem zamieszkałym w Pruszczu Gd. od roku 1948 r., bliskim przyjacielem i pomocnikiem ks. J. Waląga, przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006 r.
- Rozmowa z Józefą Krośnicką zamieszkałą w Pruszczu Gd. od roku 1960, nauczycielką historii, autorką książki o księdzu Józefie Walągu, przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006 r.
- Rozmowa z księdzem Andrzejem Żebrowskim, następcą księdza J. Waląga, obecnym proboszczem parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy, przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006 r.
- Rozmowa z księdzem Stanisławem Ładą, proboszczem parafii Podwyższenia Krzyża Świętego w Pruszczu Gd., przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006 r.
- Rozmowa z księdzem Stanisławem Bogdanowiczem, wikariuszem parafii Pruszcz Gdański w latach 1962-1964, obecnie proboszczem Bazyliki Mariackiej w Gdańsku, przeprowadzona przez autora w dniu: 12.02.2006 r.
- Rozmowa z Aliną Hlebowicz, mieszkanką Pruszcza Gdańskiego, przeprowadzona przez autora w dniu: 17.02.2006
- Rozmowa z Leonem Charytonem, przyjacielem księdza Józefa Waląga, przeprowadzona przez autora w dniu: 10.02.2006.
Literatura:
- Bogdanowicz S., Kościół Gdański pod rządami komunizmu, Gdańsk 2000.
- Bogdanowicz St., Obchody Milenium Chrztu Polski w Gdańsku, [w:] Zapomniany rok 1966 : w XXX rocznicę obchodów Milenium Chrztu Polski, aut. Bach T., Gdańsk 1996.
- Berendt G., Karty z gdańskiej kroniki politycznej lat 1945-1970 [w:] Polska i Polacy. Studia z dziejów polskiej myśli i kultury politycznej XIX i XX wieku. Księga pamiątkowa dedykowana profesorowi Romanowi Wapińskiemu, red. Mroczko M., Gdańsk 2001.
- Dudek A., Gryz R, Komuniści i Kościół w Polsce (1945-1989), Kraków 2003.
- Dudek A., Państwo i Kościół w Polsce 1945-1970, Kraków 1995.
- Dudek A., Sutanny w służbie Peerelu, ?Karta? nr 25, 1998.
- Dudek A., Usunięcie religii ze szkół (1958-1961), ?Więź? nr 11, 1994.
- Friszke A., Polska losy państwa i narodu 1939-1989, Warszawa 2003.
- Grajewski A., Kompleks Judasza, Poznań 1999.
- Hałagida I., Pomorze Gdańskie [w:] Milenium czy Tysiąclecie, red. Noszczak B., Warszawa 2006.
- Historia Pruszcza Gdańskiego do 1989 roku, pod red. Błażeja Śliwińskiego, Pruszcz Gdański 2008.
- Kościół w Polsce 1981-1984, opracował Peter Raina, Londyn 1985.
- Krośnicka J., Pamięci księdza prałata Józefa Waląga, Pruszcz Gd. 2000.
- O metodach walki z Kościołem prowadzonej przez peerelowskie Służby Bezpieczeństwa, wywiad z Antonim Dudkiem, Janem Żarynem i prok. Andrzejem Witkowskim przeprowadzony przez Barbarę Polak, Biuletyn IPN nr 1, styczeń 2003.
- Opozycja antykomunistyczna w Gdańsku (1976-1980), seria: Historie i idee, zeszyt I, Gdańsk 1994.
- Paczkowski A, Pół wieku dziejów Polski 1939-1989, Warszawa 2000.
- Poniewierski J., Pontyfikat 25 lat, Kraków 2003
- Prymas Tysiąclecia, wybór tekstów i opracowanie redakcyjne Kniotek F., Modzelewski Z., Szumska D., Paryż 1982.
- s. Sawina (Grażyna Dawidowska), Historia parafii pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy i pozostałe parafie Pruszcza Gdańskiego, Pruszcz Gdański 2000.
- Schematyzm Archidiecezji Gdańskiej, Gdańsk 1993.
- Solidarność i opozycja antykomunistyczna w Gdańsku (1980 -1989), seria: Historie i idee, Zeszyt II, Gdańsk 1995.
- Zator-Przytocki J., Pamiętniki, Gdańsk 1975.
[1] Historia Pruszcza Gdańskiego do 1989, pod red. B. Śliwińskiego, Pruszcz Gdański 2008.
[2] G. Dawidowska (s. Sawina), Historia parafii pod wezwaniem Matki Boskiej Nieustającej Pomocy i pozostałe parafie Pruszcza Gdańskiego, Pruszcz Gdański 2000.
[3] J. Krośnicka, Pamięci księdza prałata Józefa Waląga, Pruszcz Gdański 2000.
[4] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[5] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[6] Akt darowizny ziemi pod budowę kościoła z dnia 16 IV 1921 r., por. Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[7] Opinia rzeczoznawcy po inspekcji budowy kościoła, archiwum parafialne.
[8] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[9] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[10] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[11] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[12] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[13] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[14] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[15] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[16] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[17] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[18] Rozmowa z Leonem Wejerem przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[19] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[20] Rozmowa z Ks. Andrzejem Żebrowskim przeprowadzona przez autora w dniu 06.02.2006.
[21] Cyt. za J. Krośnicka, op.cit., s. 2.
[22] Rozmowa z Ks. Andrzejem Żebrowskim przeprowadzona przez autora w dniu 06.02.2006.
[23] Cyt. za J. Krośnicka, op.cit.
[24] Rozmowa z Leonem Wejerem przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[25] Rozmowa z Józefą Krośnicką przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[26] Rozmowa z Leonem Wejerem przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[27] Rozmowa z Józefą Krośnicką przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[28] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[29] Rozmowa z Leonem Wejerem przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[30] Rozmowa z Józefą Krośnicką przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[31] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[32] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[33] Rozmowa z Leonem Wejerem przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[34] Rozmowa z Józefą Krośnicką przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[35] Rozmowa z Leonem Wejerem przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[36] Rozmowa z Józefą Krośnicką przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[37] Rozmowa z Józefą Krośnicką przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[38] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[39] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[40] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[41] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[42] Rozmowa z Leonem Wejerem przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[43] Rozmowa z Leonem Wejerem przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[44] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[45] Rozmowa ks. Stanisławem Bogdanowiczem przeprowadzona przez autora w dnia: 12.02.2006.
[46] Adolf Eichmann - niemiecki funkcjonariusz nazistowski, ludobójca, zbrodniarz wojenny. Główny wykonawca i koordynator Ostatecznego Rozwiązania Kwestii Żydowskiej.
[47] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[48] Rozmowa ks. Stanisławem Bogdanowiczem przeprowadzona przez autora w dnia: 12.02.2006.
[49] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[50] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[51] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[52] Rozmowa z Leonem Wejerem przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[53] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[54] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[55] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[56] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[57] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[58] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[59] Rozmowa z ks. Stanisławem Ładą przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[60] Rozmowa z ks. Stanisławem Ładą przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[61] Rozmowa z ks. Stanisławem Ładą przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[62] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[63] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[64] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[65] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[66] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[67] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[68] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[69] Rozmowa z Leonem Charytonem przeprowadzona przez autora w dniu: 10.02.2006.
[70] Rozmowa z Leonem Wejerem przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[71] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[72] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[73] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[74] Rozmowa z Aliną Hlebowicz przeprowadzona przez autora w dniu: 17.02.2006.
[75] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[76] Rozmowa z Aliną Hlebowicz przeprowadzona przez autora w dniu: 17.02.2006.
[77] Cyt. za G. Berendt, Lata 1945-1989 [w:] Historia Pruszcza Gdańskiego?, s. 188.
[78] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[79] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[80] A. Friszke, Polska. Losy państwa i narodu 1939-1989, Warszawa 2003.
[81] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[82] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[83] Rozmowa z ks. Stanisławem Ładą przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[84] Rozmowa przeprowadzona przez autora z ks. Stanisławem Ładą w dniu: 06.02.2006.
[85] Rozmowa ks. Stanisławem Bogdanowiczem przeprowadzona przez autora w dnia: 12.02.2006.
[86] Rozmowa z Józefą Krośnicką przeprowadzona przez autora w dniu: 06.02.2006.
[87] Cyt. za G. Berendt, Lata 1945-1989 [w:] Historia Pruszcza Gdańskiego?, s. 188.
[88] Rozmowa z Aliną Hlebowicz przeprowadzona przez autora w dniu: 17.02.2006.
[89] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[90] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[91] J. Poniewierski, Pontyfikat 25 lat, Kraków 2003, s. 30.
[92] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[93] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[94] Rozmowa przeprowadzona przez autora z ks. Stanisławem Ładą w dniu: 06.02.2006.
[95] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[96] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[97] G. Berendt, Lata 1945-1989 [w:] Historia Pruszcza Gdańskiego?, s. 183.
[98] Rozmowa przeprowadzona przez autora z Leonem Wejerem w dniu: 06.02.2006.
[99] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[100] Rozmowa przeprowadzona przez autora z Leonem Wejerem w dniu: 06.02.2006.
[101] Rozmowa przeprowadzona przez autora z ks. Stanisławem Ładą w dniu: 06.02.2006.
[102] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[103] Kronika parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy w Pruszczu Gdańskim, archiwum parafialne.
[104] Rozmowa z Ks. Andrzejem Żebrowskim przeprowadzona przez autora w dniu 06.02.2006.
[105] Rozmowa z Józefą Krośnicką przeprowadzona przez autora w dniu 06.02.2006.
[106] Rozmowa z Ks. Andrzejem Żebrowskim przeprowadzona przez autora w dniu 06.02.2006.
[107] Kronika Kościoła rzymskokatolickiego pod wezwaniem M.B.N. Pomocy w Pruszczu Gdańskim.
[108] Ksiądz Waląg podaje nazwę zwyczajową. W rzeczywistości jest to Pomnik Poległych Stoczniowców.
|
Zgłoś nadużycie
TOP UŻYTKOWNICY
TOP HISTORIE
TAGI
Finowie
Igor Tracz
Izmir
Libijczycy
Nowy Jork
Sahara
Trypolis
bezpieczeństwo
butn Żeligowskiego
dom na głowie
hubertus
inżynier
jesienin
komuna
komuna. ucieczka
lata 30
marynarka wojenna
nastolatki
prawdziwe historie z Haiti
samochód przedwojenny
sanacja
starożytność
wojna
wylewająca wisła
życie po życiu


Komentarze