Reklama Reklama
KOMENTARZE
  • Życzę powodzenia na tym nowym ?swoim?. Praca wydaje się karkołomna, ale chy... Więcej ...

  • Z cyklu zadziwiające spotkania: Amerykanin na granicy rumuńsko ? ukraińskie... Więcej ...

  • Zgadzam się, że Pomorze to świetne miejsce dla kajakarzy. Nie trzeba nawet ... Więcej ...

  • Isadora Duncan to również mistrzyni PR, tak byśmy dziś o niej powiedzieli. ... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się nie czołg tylko działo pancerne StuG IV. Z gdańskim... Więcej ...

  • No - bardzo to ładne))) Więcej ...

  • Pewnie! Można go - odrestaurowaneg o, oglądać w Muzeum Broni Pancernej w Po... Więcej ...

AddThis Social Bookmark Button
Działania wojenne w rejonie gminy Kolbudy prowadzone w czasie obrony wybrzeża w 1939r.
PDF Drukuj
Wpisany przez MarekA   
środa, 21 kwietnia 2010 12:48

 

    Kolbudy, będąc przed wojna częścią Wolnego Miasta Gdańska, nie znalazły się w strefie bezpośrednich walk. Stanowiły jednak zaplecze dla niemieckich oddziałów atakujących Polskę. Latem 1939r granica WM Gdańsk z Polską została obsadzona przez nowo utworzone Wzmocnienie Służby Nadzoru Granicznego (Verstärkter Grenzaufsichtsdienst ? w skrócie VGAD), które powstały w oparciu o struktury gdańskiej SA. Granicę podzielono na cztery odcinki: odcinek I od wybrzeża do rejonu rzek Raduni i Kłodawy, odcinek II: rejon Przywidza, odcinek III: rejon Pszczółek i odcinek IV od Piekła do Lisewa, naprzeciw Tczewa. W chwili wybuchu wojny oddziały VGAD przystąpiły do atakowania polskich posterunków granicznych oraz wysyłania patroli w głąb terytorium Polski. Do jednego ze starć doszło w rejonie Łapina. Niemcom nie udało się zaskoczyć obrońców polskiego posterunku celnego, ponoszą pierwsze straty, ginie SA-Rottenführer [kpr] Richard Hausendorf.

    Największym niemieckim oddziałem walczącym w pobliżu Kolbud był III batalionu 2 pułku Landespolizei. 1 września o świcie pierwsze patrole batalionu przekroczyły granice w pobliżu Niestępowa. Pierwszego dnia wojny batalion, wyruszając do ataku z okolic Kiełpinka, zajął Niestępowo oraz folwark i wieś Przyjaźń. Opór najeźdźcy stawiły jedynie posterunki Straży Granicznej i patrole wojskowe. Pomimo ok dziesięciokrotnej przewagi niemieckie natarcie prowadzone było powoli. Jedną z przyczyn było słabe wyszkolenie nacierających pododdziałów, zaledwie kilka procent żołnierzy posiadało przeszkolenie wojskowe, pozostali (i to nie wszyscy) odbyli jedyne kursy organizowane przez SA. Pod tym względem polskie pododdziały, zarówno Straży Granicznej jaki i Obrony Narodowej, prezentowały się zdecydowanie lepiej, wszyscy żołnierze mieli za sobą pełne wyszkolenie wojskowe. Lepszemu wyszkoleniu Polacy zawdzięczają zwycięstwa w większości walk patroli. Na zajętych przez siebie terenach Niemcy natychmiast przystąpili do aresztowań ludności cywilnej. Działania te często miały podłoże osobiste. Np. w Żukowie rozstrzelano rolników, którzy mieli gospodarstwa na gruntach częściowo rozparcelowanego majątku dziedzica, Oberleutnanta Hoehne.

   Poważniejsze polskie pozycje obronne były dopiero w okolicy Żukowa. Stanowiska obronne pomiędzy elektrownią wodną w Rutkach a Smołdzinem zajmowała dowodzona przez kpt. M. Pikułę 2 kompania IV batalionu MBON. Bliżej granicy znajdowały się jedynie nieliczne ubezpieczenia. Dokonano też zniszczeń mających utrudnić działanie niemieckich oddziałów, w tym celu m.in. wysadzono most na Raduni w Lniskach.

   Innym pododdziałem działającym w rejonie Kolbud był pluton łączności III batalionu 2 pułku Landespolizei. Pluton zabezpieczał działania macierzystego batalionu budując polowe linie telefoniczne łączce Łapino z Przyjaźnią i Skrzeszewem oraz Łapino z urzędem pocztowym w Kolbudach.


Google Map
ContentMap by Turismo.eu

DOŁĄCZ DO NAS
 

Komentarze 

 
# darek 2010-04-22 08:33
bardzo interesująca historia, zwłaszcza dla mnie - mieszkańca tej gminy.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
# gość 2010-04-30 23:06
Bardzo szczegółowe informacje historyczne. Może jesteś w stanie wyjaśnić drogę oddziaów polskich, które walczyły w tym rejonie. Spotkałem kiedyś żołnierza - już wtedy starszego człowieka - któróry opowiadał mi o walkach w tym rejonie. Po kapitulacji zakopali broń w lesie, na rozkaz dowódcy. Cofali się właśnie z tych rejonów. Broń zkopali na wzgórzach morenowych koło stacji Gdynia Wielki Kack. Jeśli masz wiedzę na ten temat bardzo proszę o więcej informacji.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
# MarekA 2010-05-14 22:25
IV bON wycofywał się z rejonu Kartuz przez Grzybno, Szarłatę, Hopy na Kamień. Odwrót rozpoczęto ok godz. 18 4 września, ostatnie oddziały wymaszerowały w kierunku Grzybna ok 22. O 9 rano 5 września batalion dotarł do Bieszkowic. By było ciekawiej: 4 września batalion walczył z całą 207dywizją piechoty. Dysproporcja sił to ok 1:20, zdumiewające, że Niemcy nie tylko nie zdołali zniszczyć polskiego batalionu ale nawet nie byli w stanie uniemożliwić mu przeprowadzenie zorganizowanego odwrotu. 5 września batalion zajął pozycje w rejonie Przetoczyno, Szemud, Kamień, Koleczkowo. 12 września batalion został przewieziony autobusami w rejon stacji kol. Cisowa skąd ok 13 atakował w kierunku Rumii. Generalnie batalion działam w rejonie dość odległym od Wielkiego Kacka. Żołnierz, o którym wspominasz, mógł należeć do któregoś z posterunków Straży Granicznej. Tu trudno powiedzieć coś konkretnego. Były to niewielkie pododdziały, w sile kilkudziesięciu żołnierzy. Najczęściej podporządkowywa no je najbliższym pododdziałom Obrony Narodowej lub Strzelców Morskich. Przed wojną posterunki SG wzmocniono formowanymi w tym celu plutonami piechoty. Takie posterunki były w Owczarni, Starej Pile, Kameli.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
# hexen 2010-07-26 22:17
No - bardzo to ładne)))
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie