KOMENTARZE
  • jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...

  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

Mierzeszyn na przestrzeni wieków - cz5
PDF Drukuj
Wpisany przez Ewa Popis   
środa, 01 lipca 2009 00:00

lata wojny 1939-1945

W 1938 r. Hitler zażądał przyłączenia Gdańska do Rzeszy Niemieckiej. W wyniku sprzeciwu Polski postanowił uczynić to siłą. l września 1939 r. hitlerowcy zaatakowali polskie placówki na terenie Wolnego Miasta Gdańska.. Ich celem była likwidacja tych, którzy sprzeciwiali się zamiarom Rzeszy43.

Jednym z elementów faszystowskiej działalności było zakładanie obozów koncentracyjnych. Większość znajdowała się w różnych punktach na terenach wiejskich. Na Wyżynach

Gdańskich najgorszą sławę zyskała filia Stutthofu w Grenzdorfie, tj. Granicznej Wsi. Był to teren mierzeszyńskiej parani. Obóz Grenzdorf powstał w październiku 1938 r. Położony był wśród lasów. Początkowo miał mieć charakter wychowawczy, ale stal się więziennym obozem pracy.W 1939 r. przebywało w nim, jak pisały gazety gdańskie („DerDanzigerYorposten" nr 172 z dnia 25 III 1939 r.) 56 mężczyzn pilnowanych przez 5 policjantów. Ciężka i niebezpieczna praca w kamieniołomach, niewystarczające wyżywienie, bezwzględność obsługi i komendanta obozu - wszystko to sprawiało, że obóz szybko zaczął być traktowany na równi z obozami karnymi i nazywany przez więźniów „obozem śmierci"44. Do Srutthofu, a co za tym idzie również do Grenzdorfu, trafiały osoby zatrzymane przez hiderowców. Ich droga za druty prowadziła m.in. przez szkolę w Pruszczu, która pełniła rolę aresztu śledczego. Nie wiadomo jak długo, ale jeszcze w drugiej połowie października 1939 r. przywożono tu pojedyncze osoby, zatrzymane nawet daleko od Gdańska. Podobną rolę aresztu pełniła szkoła niemiecka w Mierzeszynie. Przetrzymywano w niej co najmniej 43 osoby aresztowane w okolicy, które następnie przetransportowano do więzień i obozów.

Szczególne represje dotknęły tych działaczy polonijnych, których staraniem rozpoczęto wcześniej budowę polskiej szkoły w Bielkowie45. 5 września 1964 r. na budynku Szkoły Podstawowej w Mierzeszynie odsłonięte tablicę pamiątkową ku. pamięci przetrzymywanych w niej Polaków.

Oprócz zbrodniczych czynów faszyści przeprowadzili również zmiany administracyjne. W czasie okupacji Mierzeszyn był gminą46.

Wojna nie oszczędziła także niemieckich mieszkańców wsi, czego wyrazem są wspomnienia Klary Kohnke i jej brata Gotdieba. Tego, co przeżyliśmy w naszych rodzinnych stronach w 1945 roku, nie da się tak po prostu opowiedzieć. My: Gottiieb i Klara Kohnke pracowaliśmy na naszym gospodarstwie. Od stycznia przebywali u nas uciekinierzy. W marcu, przybyly jeszcze dwa wozy: żona i córka woźnicy oraz polski pracownik Konstantyn Kluseck z Warszawy, który pracował na roli. Posiadaliśmy już pracownika, w.naszym gospodarstwie. On ostrzegi nas przed Konstantynem. Prawdopodobnie nocami gdzieś wychodził. W nocy z 7 na. 8 marca 1945 r. spaliła, się na Klawitrze (2 km od nas) stodoła. Rano 8 marca nadeszli Rosjanie. Konstantyn Kluseck powitał Rosjan w polskim mundurze, z karabinem zawieszanym na ramieniu. Pokazał rosyjskiemu oficerowi mapę z granicami naszej posiadłości. Mój brat, Gottiieb Kohnke, byt świadkiem, jak Konstantyn Kluseck został mianowany na komendanta. Zawieszona została flaga z czerwonym krzyżem. Przed stajnią wykopano rów obronny, który prowadziła do lasu. Organy stalinowskie [katiusze - przyp. red.] stacjonowały w ogrodzie. Nam rozkażą no odejść. Mężczyźni i młodzież zostali przez Rosjan wysiani na Ural. Starsi mogli zostać, a my nasz dom musieliśmy opuście. Udaliśmy się do naszych sąsiadów (rodziny Schónwald) i tan zaczai się prawdziwy koszmar. Rosjanie gwałcili wszystkie kobiety, nawet w obecności ich me żów, nie patrząc na wiek. Mieliśmy przybraną dwudziestoletnią córkę. Po trzech dniach poniżania i gwałcenia odebrała sobie życie, wieszając się. Nasi sąsiedzi (rodzina Miiiierów) – sąsiad jego żona oraz dwoje dzieci w wieku 15 i 16 lat - też się powiesili. Nasz sąsiad, Paul Zube, zostal przez Rosjan zabity w ogrodzie. Zabity zostal także Fritz Kronke z synem. Jego żona leżalą zamordowana w stodole, przywiązana do drabiny. Willy Martschinke zdążył w ostatnie

chwili swoim ciężarowym samochodem wywieźć większość ludzi do Gdańska. Front trwał trzy tygodnie. Oddziały niemieckie i rosyjskie odeszły. Zostaliśmy uwolnieni od wszystkiego. Z naszego gospodarstwa został kot, pies i jedna kura. W stodole schował się prosiak. Mieszkanie było puste. Kanapa i fotel wyniesione byly do okopu. Z pościeli wysypane były pióra, a wsyp wykorzystano na worki na lumpy i wysłano do Rosji. Po odejściu Rosjan komendant Kluseck pokazał swoją władze. Ludzie, którzy pozostali, zostali pobici i wysiani do obozu do Pruszczu Gdańskiego. Mój brat, w wieku 73 lat, też zostal wysłany do obozu. 9 i 10 września 1945 ko

mendant Kluseck nakazal milicji doprowadzić mnie i mojego brata do siebie. Tam nas bito i maltretowano. Od uderzania kolbą pistoletu uszkodzono mi kręgosłup i prawe kolano. Niestety, do końca życia bylam skazana na wózek inwalidzki. 11 września 1945 r. zostaliśmy odtransportowani do Berlina. Ze względu na dolegliwość kręgosłupa znalazłam się w szpitalu i przebywałam tam do 1946 r. Rosyjski szpieg Konstanty n Kluseck, urodzony w Warszawie, mieszka w Holstein i pracuj e na kolei. Ja, Klara Kohnke, urodzona 8 czerwca 1888 r. w Mierzeszynie, potwierdzam wszystko, co powiedziałam"'7.

 

 

 

 

 

cdn...

 

Publikacja jest wynikiem konkursu zorganizowanego w Powiecie Gdańskim. Niniejsza publikacja stanowi promocję Powiatu Gdańskiego.

DOŁĄCZ DO NAS
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie