KOMENTARZE
  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

  • super Więcej ...

dzwon admirała
PDF Drukuj
Wpisany przez AdamowP   
środa, 17 lutego 2010 13:36

Dzwon okrętowy to serce każdego statku i okrętu. Jest to też często jedyny, element jednostki pływającej, który ocala się od zagłady i otacza troskliwą opieką. ZnaleŹliśmy dzwon z niemieckiego krążownika Graf von Spee, największego okrętu wybudowanego do 1945 roku w Gdańsku. Przez dziesięciolecia wzywał on wiernych do kościoła w BrzeŹnie.

 

Wiceadmirał  Graf von Spee to jeden z najpopularniejszych niemieckich dowódców - bohaterów. Przed wybuchem pierwszej wojny światowej dowodził największą eskadrą dużych okrętów wojennych, czyli wschodnioazjatycką eskadrą krążowników. Przy okazji był też odpowiedzialnym za działania niemieckiej floty na całym dalekim wschodzie. Po wybuchu pierwszej wojny światowej von Spee podjął decyzję przedarcia się ze swoją eskadrą na atlantyk, aby dołączyć do macierzystych sił w Niemczech. W drodze do Niemiec, 1 listopada 1914 roku niemcy, korzystając z większego zasięgui swojej artylerii, dosłownie rozstrzelali dwa krążowniki angielskie - HMS Good Hope i HMS Monomounth, wraz z 1400 ludŹmi załogi. Niedługo potem, 8 grudnia 1914 roku, eskadra von Spego spotkała się z większymi okrętami angielskimi, które z jego eskadrą uczyniły to co on zrobił z Good Hope i Monomunth. Tak skończyła się krótka, lecz niezwykle aktywna wojenna kariera admirała. Poszedł na dno pod falklandami, razem ze swoim okrętem flagowym - SMS Scharnhorst. Oprócz niego swoich rodzin nie zobaczyło jeszcze 2100 niemców. Straty angielskie wyniosły zaledwie 9 zabitych. W ten sposób von Spee dołączył do panteonu niemieckich bohaterów narodowych. Takich zaś ludzi upamiętnia się budową pomników. Może być nim zaś okręt.

 

Największy w Gdańsku

 

Nowy krążownik liniowy postanowiono wybudować w gdańsku. Istniejąca tu bowiem stocznia Schichaua była drugim co do możliwości produkcji dużych okrętów, zakładem przemysłowym  w Rzeszy. Większy był tylko szczeciński Vulcan. Schichau-owi ustępował nawet sławny, hamburski Blohm und Voss. Budowę Grafa von Spee poprzedziło wodowanie potężnego pancernika Baden. Była to jednak jedynie wprawka do prawdziwego olbrzyma. Baden miał wyporność 28 tysięcy ton, podczas gdy wodowany w 1917 roku Graf Spee wypierał 31 tysięcy. Jego długość wynosiła 223 metry, główną artylerię stanowiło zaś osiem dział kalibru 356 milimetrów. Pod względem parametrów niewiele ustępował największemu okrętowi wojennemu lat międzywojennych - HMS Hood. Tak duże jednostki zaczęto budować w Gdańsku ponownie dopiero sporo po II wojnie światowej.

SMS Graf Spee nie miał jednak nigdy wypłynąć z gdańskiego portu. Kończąca się wojna i kłopoty w wyposażeniem spowodowały że do zakończenia wojny krążownik bojowyt nie został ukończony i na mocy postanowień Traktatu Wersalskiego, złomowany. Z biegiem lat o potężnym krążowniku wszyscy zapomnieli. Jego imię przejął zaś wybudowany w 1936 roku, pancernik kieszonkowy który przeszedł do historii za sprawą działalności korsarskiej na początku II wojny światowej.

W 1921 roku, w nowej parafii w BrzeŹnie postanowiono wybudować kościół. Dotąd msze odbywały się tu bowiem w zaimprowizowanej świetlicy. Jako że czasy były ciężkie, postanowiono zbudować nową świątynię metodą składkową. Przy budowie kościoła nieodpłatnie pracowali mieszkańcy dzielnicy. Za podstawę fundamentów postanowiono użyć budulca z częściowo rozebranej, sąsiedniej baterii nadbrzeżnej, broniącej wcześniej wejścia do portu. Ktoś wyszperał też w magazynach stoczni gdańskiej niezbyt duży dzwon.

Jeszcze dziewięć lat temu wzywał on wiernych na anioł pański i niedzielne nabożeństwa. Potem, ze względu na zły stan techniczny wieży, oraz zbudowanie obok kościoła niewielkiego carillionu, popadł w zapomnienie. Mało kto przez te wszystkie lata oglądał wyryty na nim napis “SMS Graf von Spee.”

DOŁĄCZ DO NAS
 

Inne historię Autora:

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie