KOMENTARZE
  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

  • super Więcej ...

Mistrz Świata w wyścigach psich zaprzęgów
PDF Drukuj
Wpisany przez Igor Tracz   
poniedziałek, 22 lutego 2010 16:46

 

 

 

Tracz Igor, historia mojego zaprzęgu


Urodziłem sie w 1977 roku.W 1992 zacząłem uprawiać amatorsko kolarstwo górskie, potem przez wiele lat nurkowałem, miedzy czasie zacząłem sie wspinać , penetrowac jaskinie (speleologia) pracowac jako pracownik linowy, założyłem firme Traczer zajmujaca sie sportami extremalnymi pracujaca z trudna młodzieża i w zakresie teambuildingu dla firm. 
Mushing (sport zaprzęgowy) rozpocząłem w 2002 roku i az do konca 2006 roku startowałem zaprzegiem 2, 4, 6 a czasem 8 Syberyjskich Huskich. W tym czasie zdobyłem tytuł Mistrza i wicemistrza Polski, kilkakrotnie wygrałem  Puchar Polski.Ale ściganie na psach tradycyjnych, rasowych północnych szpicach nie było łatwe, ze względu na ich cieżką do opanowania psychikę i wcale nie najlepsze możliwości fizyczne.OD 2005 roku powli zacząłem powiększać stado idąc w kierunku doskonałych i stworzonych do tego sportu psów (wbrew ogólnemu przekonaniu) gresyterów (mixów wyżła i charta) oraz eurodogów mixów greystera i alaskan huskiego.
Startowałem tez w bikejoringu z moim pierwszym psem, genialnie biegajacym wyżłem niemieckim o imieniu Cezar, ktory biegał w bikejoringu, w zaprzegu 2 lub 4 psow,  atakze potrafił towarzyszyc mi podczas moich nurkowan pływajac czasem po godzinie na powierzchni wody i czekac az sie wynurze.Niestety sie chłopakowi umarło w listopadzie 2007 roku, miał 16 lat. Przez moj zaprzeg w tym czasie przewineło sie wiele psów treningowych, pożyczanych od moich znajomych; syberian husky, psy grenlandzkie, wyżły oraz różne mixy..Pamiętam jak mieszkając jeszczew bloku potrafiłem spędzić kilka godizn w aucie jeżdżąc po  mieście i zbierając moje psy treningowe od znajmoych, potem byl 30 minutowy trening i ponowie odwożenie psów, a następnego dnia to samo.Nie wiem skąd miałem wtedy tyle samozaparcia.W 2005 roku uciekłem na wieś i tam tak naprawde zaczęła się systematyczna i stabilna praca treningowa, jednym torem musiałem prowadzić swój induwidualny trening,a drugim przygotowac psy- psyhicznie, mentalnie i fizycznie.Prawie nie ma dnie bez treningu, objętość tlenowa, wytrzymałość siłowa, szybkość a to wszystko wprowadzane w treningach metodami ciągłymi, interwałowymi czy powtórzeniowymi.Mógłbym pisać kilka dni aby zgłębić temat diety i treningu psa sportowego.

Pierwszy spektakularny sukces odniosłem jesienią 2007 roku kiedy to pokonałem na Mistrzostwach Europy legendę sportu zaprzęgowego Norweżkę Lene Hillestad Boysen (laureatke do wpisu księgi rekordów guinesa za ilość wygranych wyścigów) 12 sekund po dwoch wyscigach tyle osądziło o złotym medalu w klasie 4 psów, pierwszym i to na 30 urodziny.To był szok w świecie zaprzęgowym, ale miesiąc później poszedłem za ciosem i w Niemczech na Mistrzostwach Europy w bikejoringu (kolarz i pies zaprzęgowy) zdobyłem drugie złoto.

W 2008 i 2009 roku powtórzyłem sukces w bikejoringu, a w klasie zaprzęgowej z 4 psami w 2008 zdobyłem srebro. Rok 2009 to był przełom, zapożyczając się wyjechałem jako pierwszy w historii Polak ze swoim psim zaprzęgiem do Kanady na Mistrzostwa Świata, byłem 11 ścigając się przy temperaturach -30 a nawet - 48 stopni celcjusza.Jako jedyny wystartowałem na 3 psach bo niesttey czwarty pies okulał. Niezadowolony z wyniki przygotowałem drugą wyprawę i w październiku ponownie byłem w Kanadzie tym razem na Mistrzostwach Świata ale w drylandzie (czyli bez śniegu na specjalnych trójkołowcach) i tu nauczyłem miejscowych naszego hymnu- dwa razy złoto na ich podwórku w klasie 2 i w klasie 4 psów. Pamiętam jak tuz prze dpierwszym etapie zawodnicy z USA zapytali mnie "sorry, ale dlaczego ktoś z Polski tu przyjechał?po co?" Po pierwszym etapie przyszli do mnie i powiedzieli "wiesz, my już wiemy gdzie leży Polska".

To był zaszczyt stać na podium wśród ludzi o których kiedyś czytalem, słuchałem, których podziwiałem i których podglądałem dążąc do sukcesu, a teraz to oni podpytują mnie o metody treningowe czy dietę.

Dopiero co wróciłem z Mistrzostw Europy na śniegu w Wiśle, które jak na tą dyscyplinę sportu odbily się dużym echem w mediach, zdobyłem dwa razy srebro w klasie 4 psów, w jeździe indywidualnej na czas i w starcie masowym. Ale najwazniejsze , że udowodniłem swoją wszechstronność, bo w jednym sezonie zdobyłem wyscigi bezśnieżne i snieżne.

Kilka wyscigów w skandynawii, w Alpach Francuskich wieleetapowe sprinty czy zawody u naszych sąsiadów nie mają znaczenia dla moich psów, one angażują się w bieg tak samo na moim podwórku pod Pruszczem Gdańskim.

"Zszedłem na psy" odpowiadam gdy ktoś mnie pyta po latach co teraz u mnie, "tak biegam sobie z pieskami, czasem ponad 50km/h bez mozliwości zahamowania" ....:)

 

Igor Tracz

www.igortracz.blog.pl

 


Google Map
ContentMap by Turismo.eu

DOŁĄCZ DO NAS
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie