JoomlaStats Activation
- Ąśram - wakacje z medytacją.
- Jesienna Poezja - sardyński likier z jagód
- Parowozy dymiące historią.
- Exploseum. Wybuchowa historia Bydgoszczy.
- Będomin Batalia Napoleońska 2011
- Jeep safari
- Mój pierwszy raz w Turcji
- Jachcice. Historia pewnej dzielnicy.
- O człowieku, który umiał obserwować.Tiziano Terzani.
- Osama bin Laden prywatnie. (cz.2)
- Osama Bin Laden prywatnie. (cz.1)
- Kanaryjskie szaleństwo
- Ściąga. Hiszpania ? Portugalia w 12 dni (cz.2)
- Ściąga. Hiszpania - Portugalia w 12 dni (cz.1)
- Święta głowa i nieczysta stopa. Niezwyczajne zwyczaje.
- jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...
- Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...
- Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...
- fajna ta remiza Więcej ...
- Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...
- Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...
- W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...
| Wpisany przez PJ_MW |
| poniedziałek, 15 lutego 2010 08:30 |
|
Pan Paweł wszedł w posiadanie swojego Mercedesa W123 240D w bardzo banalny sposób, kupując go na aukcji Allegro w październiku 2005 roku. Decyzja o zakupie tego egzemplarza została podjęta bardzo szybko. W garażu stał już bowiem Mercedes W123, również w wersji z silnikiem 2,4 litra, ale po ciężkim "taksówkarskim" życiu i nie nadawał się nawet do remontu. O innym samochodzie nie było mowy, więc trzeba było szybko zastąpić go pojazdem w dobrym stanie. Zakupiony egzemplarz "Beczki" również miał w swym samochodowym życiu epizod jeżdżenia jako taxi, ale jego stan techniczny nie budził większych zastrzeżeń. W 123 Jako 10- letnie auto zostało sprowadzone do Polski w roku 1991 i do momentu kupienia go przez Pana Pawła, miało jednego właściciela. Oczywiście jak większość jeżdżących w Polsce egzemplarzy, także w tym wprowadzono różne „patenty" podczas napraw blacharskich i mechanicznych. Stan techniczny pozwala jednak na codzienną, aktywną eksploatację, a jednocześnie nie utrudnia prac przy przywracaniu oryginalności. Dzięki zabiegom właściciela Mercedes powoli staję się typową II serią W123. „Beczka" Pawła Jurgi wyposażona jest w silnik Diesla o pojemności 2,4 litra i mocy 72KM. Doskonale współpracuje ze 4 biegową przekładnią manualną. Elastyczna jednostka napędowa powoduje, że podczas jazdy nie odczuwa się braku "piątki". Czterodrzwiowy sedan w tej wersji silnikowej to najliczniej reprezentowana wersja modelu W123. Wyposażenie dodatkowe obejmuje otwierany ręcznie szyberdach, który ze względu na swoje wymiary zdecydowanie poprawia wydajność przewietrzania wnętrza w upalne dni. Prowadzenie auta ułatwia wspomaganie układu kierowniczego, które też było wyposażeniem opcjonalnym. Najzabawniejsza historia związana z autem miała miejsce podczas wyprawy na lotnisko Ławica w Poznaniu. Wczesnym rankiem jednego z czerwcowych dni 2006 roku wyjechałem odebrać siostrę ze wspomnianego lotniska. Pięknie świecące słońce, niewielki ruch na drodze - marzenie każdego miłośnika jazdy youngtimerem. Dojechałem do celu bardzo szybko i ustawiłem "Beczkę" na parkingu wśród nowoczesnych samochodów, na które popatrzyłem z lekką pogardą. Po radosnym przywitaniu się z siostrą, zapakowałem do przepastnego bagażnika jej torby, wsiadłem za kierownicę, przekręciłem w stacyjce kluczyk i.. nie wywołało to żadnego efektu! Nawet lampki kontrolne nie ożywiły świeceniem deski rozdzielczej, co najwyżej rumieniec na mojej twarzy przypominał o czerwieni kontrolki braku ładowania akumulatora... A więc stało się - Mercedes został bez prądu, a ja zostałem zmuszony do ratowania honoru MB przed siostrą, która nigdy nie podzielała mojej pasji do starszych samochodów. Na poczekaniu skrzyknąłem ekipę składającą się z pięciu czekających przed terminalem lotniska turystów i za ich pomocą uruchomiłem Mercedesa metodą "na pych". "Beczka" przy masie własnej 1385 kg i wychłodzonym silniku Diesla nie była wdzięcznym obiektem do uruchamiania tą metodą i gdy spod maski dobiegł charakterystyczny dźwięk pracującego silnika byłem uradowany, podobnie jak pomagający mi turyści. Odjeżdżając z parkingu popatrzyłem na wszystkie stojące tam nowe samochody i powiedziałem: "Całe szczęście siostrzyczko, że nie mam jednego z tych elektronicznych cacek, bo w takiej sytuacji utkwilibyśmy tu na dobre". Mercedes bez ładowania akumulatora dowiózł nas szczęśliwie do domu, a siostra nabrała wreszcie szacunku do starej, dobrej motoryzacji - wspomina Paweł Jurga.
artykuł umieszczony z portralu Mercedesem przez Wisłę DOŁĄCZ DO NAS |
Zgłoś nadużycie


