KOMENTARZE
  • jak odzyskac pieniadze z staropolskigo Więcej ...

  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

Zrobiłem "szwedzki" remont.
PDF Drukuj
Wpisany przez Koni333   
sobota, 06 lutego 2010 12:50

 Miałem kiedyś opla – opla kadetta.

alt

Fajne auto. Przestronne, zwrotne, o stosunkowo nowoczesnej sylwetce, a do tego diesel. Sama przyjemność i oszczędność. Kupiłem go kiedy miał już siedem lat. Sprowadzony z Niemiec sześć lat wcześniej był używany przez żonę właściciela tylko do wożenia dzieci do szkoły i z powrotem. Tak mnie zapewniali właściciele. Rewelacyjna okazja. Normalnie mi się trafiło! Do tego kupowałem go przez znajomego mechanika – wujka mojej żony. Nie można było nie wierzyć. Kupiłem go późną wiosną, przed latem, bo planowałem wyjazd wakacyjny. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że stare diesle kupuje się zimą, a sprzedaje wiosną. Zrobiłem dokładnie na odwrót.

* * *

Lato przejeździłem bez problemów. Dwa tygodnie w północnych Niemczech. Sprawował się bez zarzutu. Dopiero wczesną jesienią zaczęły się problemy.  Długo zapalał, kopcił, tracił moc. Pojechałem do zaprzyjaźnionego mechanika, ale już nie do tego, od którego kupiłem opla. Chciałem mieć obiektywną opinię. Mechanik nawet nie obejrzał dokładnie samochodu. Kazał mi go włączyć, przygazować i już wiedział. Silnik do remontu – minimum 3000 zł.  To był prawdziwy cios, bo samochód kosztował 12 000 złotych. Mechanik był człowiekiem współczującym i kiedy zobaczył moje zmartwienie podsunął mi rozwiązanie pośrednie. Jeżeli chce sprzedać samochód to nie warto pakować w niego pieniędzy. Można zrobić „szwedzki” remont *. Nie bardzo wiedziałem o co chodzi, najważniejsze, że miał kosztować tylko półtora tysiąca i dać  prawie ten sam efekt. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że prawie robi wielka różnicę. Zgodziłem się.

* * *

Po dwóch tygodniach odebrałem wyremontowane auto. Zapalał rewelacyjnie, nie kopciło i nawet wydawało się, że nabrało mocy. Rewelacja ten „szwedzki” remont. Byłem dumny ze swojej przebiegłości. Po kilku dniach pojawiła się myśl, że skoro samochód tak dobrze działa, to po co go sprzedawać. Jeszcze nim pojeżdżę, a na pewno przejeżdżę jeszcze tą zimę i na wiosnę się zastanowię. To był błąd. Prawdziwe kłopoty zaczęły się, kiedy temperatura spadła do plus 5 stopni. Samochód znowu przestał zapalać. Akumulator wypluwał z siebie resztki prądu, więc trzeba było dokupić drugi. Nowy akumulator nie przydał się na długo. Przy temperaturze 0 stopni silnik kręcił, kaszlał, pluł czarnymi spalinami i nie zapalał.  Zorganizowałem sobie dwa dodatkowe akumulatory – każdy wielki jak trzy zwykłe. Kiedy temperatura spadła poniżej zera, oba przez cała noc ładowały się w ciepłej łazience mieszkania. Wstawałem do pracy półgodziny wcześniej i w mocnych, płóciennych torbach dźwigałem oba akumulatory na dwór. Najpierw rozkręcałem samochód na zwykłym akumulatorze. Kiedy się wyładował, kablami podłączałem pierwszy z wielkich akumulatorów. Znowu kręciłem. Kiedy ten się wyładował podłączałem następny. Za samochodem unosiły się czarne kłęby spalin. Cały samochód śmierdział, ale skuteczność była niewielka – mniej więcej 1/3. W większości wypadków pakowałem akumulatory do bagażnika i spokojnie szedłem na autobus.  

* Szwedzki remont - wymiana pierścieni i uszczelek. Robota na frajera, żeby skasować 1/2 ceny normalnego remontu za 1/100 roboty i kosztów.

DOŁĄCZ DO NAS
 

Komentarze 

 
# 2011-08-11 18:05
Ten gość ewidentnie nabił Cie w butelkę.
Szwedzki remont to:
1)wersja podstawowa: wymiana panewek na nowe +nowy olej
2)wersja pełna: panewki + pierścienie + uszczelniacze wału (+ to co przecieka) + olej oczywiście.

Wszystko to bez szlifów :)
Jak się ma szczęscie i np. wał jest prosty to to pochodzi, gorzej jeśli tylko "przykrywa się gówno liściem", to i tak będzie śmierdziało.

Tak jak mówił Ci mechanik, było go sprzedać.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie