KOMENTARZE
  • Cegielski urodził się w Ławkach koło Trzemeszna a nie w Gnieźnie Więcej ...

  • Przeczytałam Wasze -Kochane Druhny i Druhowie -wspomnienia. Przy wielu wzru... Więcej ...

  • fajna ta remiza Więcej ...

  • Jestem bylą mieszkanką Wiśliny ,i bardzo się cieszę ,że mogłam poznać histo... Więcej ...

  • Bardzo ciekawy pomysł na opisanie życia brygidek. I myślę, że potrzebny. Sa... Więcej ...

  • W Poznaniu znajduje się StuG IV ,Panzer IV został wykopany w tym roku w kwi... Więcej ...

  • super Więcej ...

Anegdota z Powstania Warszawskiego
PDF Drukuj
Wpisany przez Maxi   
środa, 17 marca 2010 21:04

Witam !

Nie będę dzisjaj pisał o gotowaniu. Za to podzielę się z Wami anegdotą, która jest trochę związana z kuchnią, a którą usłyszałem kiedyś od warszawskiego powstańca na cmentarzu powązkowskim. Było to mniej więcej tak. Jeden z powstańczych oddziałów utknął w grobowcu na cmentarzu. Niemcy ciągle ich ostrzeliwali, tak że nie mogli się nigdzie ruszyć. Trwało to kilka dni. Dawno skończyły się im zapasy wody i jedzenia. Byli wycieńczeni. Każdy z członków oddziału miał pseudonim związany z jakimś warzywem i owocem ( ogórek, marchewka, cebula, pomidor, por itp.). Wśród nich był mały chłopiec o imieniu Franek, który pełnił funkcję łącznika. Franek zaczynał mieć z głodu  omamy. W pewnym momencie wyobraził sobie, że jego koledzy powstańcy są rzeczywiście prawdziwymi warzywami i owocami. Chwycił karabin maszynowy i z groźną miną oświadczył, że teraz zrobi z nich sałatkę. Tylko dzięki zimnej krwi jednego z powstańców, który wyrwał Frankowi karabin, udało się uniknąć  tragedii.Smutna to historia, ale prawdziwa zmuszająca do refleksji o bohaterach tamtych czasów i o cmentarzu powązkowskim (szczególnie o tym bardzo zaniedbanym).

 

                                                                               Pozdrawiam Maxi.

DOŁĄCZ DO NAS
 

Komentarze 

 
# Łuki 2010-03-19 08:36
Anegdota oryginalna, ale przerażająca. Pokazuje, że wojna zawsze odbiega drastycznie od wyobrażeń reżyserów filmowych.
Z cmentarzem powązkowskim kojarzy mi się nieco inne zdarzenie. Będąc ostatnio w Warszawie rozmawiałem z Warszawiakiem z urodzenia, który wychował się na Powązkach. Wspominał, że w dzieciństwie całymi klasami chodzili sprzątać groby. Nie tylko te słynnych i zasłużonych osób, ale również te skazane na zapomnienie - powstańców. Dzisiaj nikt już tego nie robi. Są zapomniane i zostawione same sobie. Szkoda, bo przecież Powązki to jeden z najwspanialszyc h cmentarzy - pomników w naszej historii i kulturze. Czy potrafimy pamiętać o takich miejscach tylko w czasie tragedii narodowych? A może chcemy zapomnieć ? Tak czy inaczej warto to przemyśleć, szczególnie podczas wycieczek z dziećmi do Warszawy, bo Pałac Kultury to chyba nie najlepszy symbol naszej przeszłości?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 
 
# Jakub Gondek 2010-04-07 21:47
Anegdota z jednej strony zabawna z drugiej przerażająca!
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować
 

Dodaj komentarz

Kod antysapmowy
Odśwież


Zgłoś nadużycie